PULS UKRAINY

by romskey

Nikt nie przyznaje się, więc ja może zacznę. Nawet w 1% nie przewidywałem tego, że gdzieś, praktycznie nad samym centrum Europy może zawisnąć widmo wojny. Nie Iran, nie Chiny, nie ocieplenie klimatu, nie terroryści i nie pandemia nowego wirusa. Rosja. Z oporami, wbrew temu w co wierzę, by uciszyć skowyt racjonalnego ducha, muszę zwrócić honor wszystkim tym, którzy twierdzili, że Kreml jest nieobliczalny, że trzeba budować tarcze, że trzeba Moskwie patrzeć na ręce, że może zacząć się od Gruzji a skończyć na… Niezależnie czy wieszczenia te wynikały z małostkowej niechęci i pamiętliwości czy były po prostu dobrym sposobem na uprawianie tej szczególnej polityki, która bez wroga zewnętrznego istnieć nie może – były prorocze. Otrzymaliśmy kubeł zimnej wody, w obliczu wojny wszystko stało się banalne.

Obrastaliśmy grubą skórą. Afganistan, Irak, Wiosna Arabska, Syria, napięcia pomiędzy Iranem a Izraelem, a nawet Abchazja i Osetia – świat nie jest oazą spokoju lecz nasza chata z kraja, Europa jest bezpieczna. Myliliśmy się…

Można zawsze powiedzieć: „po co mieszać się? zachowajmy neutralność, uzależnienie energetyczne od Rosji, nie nasz interes”. Owszem, można, choć czy taka obojętność nie kosztowała już kilka razy naszej historii zwiększoną liczbą pochówków? Jakie właściwie są granice obojętności cywilizowanego świata? Czy można być obojętnym wobec pożaru tuż za ścianą? Słyszałem krzyki, ktoś wołał o pomoc a ignorancja wielu „domowników” budziła we mnie ‚bardzo mieszane’ uczucia. Nie było łatwo, Ukraina nie jest naszym ulubionym sąsiadem, przypomina nam nie tylko tą niedaleką przeszłość, ale i dalszą, splamioną krwią rodaków na Wołyniu. Brudny, biedny, skorumpowany, na wpół mafijny kraj… jednak był „gest”(!), mistrzostwa w piłce nożnej 2012. Wierzyłem, że może nauczymy się jakoś współistnieć. Oto, nadarzyła się kolejna okazja i przyznajcie, że nie ma chyba lepszego sposobu przypieczętowania „partnerstwa” niż pomoc w potrzebie, tym bardziej, pomoc ludziom, którzy chcieli zgody, otwarcia a nie izolacji i taplania się w martyrologii i wiecznej nienawiści?

Pamiętam, że Majdan odbierany był w Polsce źle i nie chcieliśmy tego u siebie. Bardzo szybko skojarzyliśmy protest na Ukrainie z Marszem Niepodległości i to właśnie wtedy pojawiło się najwięcej głosów oburzenia, bo jakże to tak hurmem obalać demokrację? Na dalszy plan schodziło nie mniej istotne pytanie: „A gdy demokracja strzela do ludzi?”. Byłem wściekły niewiedzą, Ukraina gotowa była odwrócić uwagę od naszych lokalnych ważkich spraw bardziej niż Owsiak (niestety takie oskarżenia pod adresem szefa WOŚP pojawiały się). Politycy zwęszywszy uwagę mediów, ruszyli robić sobie na Majdanie „sweet-focie” a naród wciąż niewiele z tego wszystkiego rozumiał. Chciałem wiedzieć, choćby po to by zamknąć temat, poprzeć lub odrzucić, resztę zostawić samym Ukraińcom. Sprawy rozwijały się jednak szybko. Już wtedy zacząłem dostrzegać dysonans pomiędzy tym czego dowiadywałem się o Euromajdanie a tym co docierało do moich uszu z różnych źródeł. Nie oglądałem mediów. Czy moje źródła były wadliwe? Opinie zwykłych Ukraińców, listy i petycje ukraińskich ludzi kultury i nauki, analizy Ośrodka Studiów Wschodnich z 50-tką ekspertów zajmujących się tematem od lat, obrazy live z euromajdanu dostarczane przez Espersso.tv, ekonomiczne portale śledzące sytuację gospodarczą od 2012 r.? Naziści?! Gdzie? Którzy?

Wówczas nie było takie jasne, jaką część Majdanu stanowiła ekstrema ukraińskiego nacjonalizmu. Dziś wiemy, że była to reprezentacja rzędu kilkuset osób, mogąca liczyć na wparcie kilku tysięcy w całej Ukrainie . Kilka tysięcy osób w grupie 800 tys.(!!!) a taką liczbę protestujących szacowano. Majdan traktował Prawy Sektor jako sprzymierzeńców ze względu na antyrosyjskie postawy, choć istniały znaczne różnice ideologiczne (Prawy Sektor nawoływał do bojkotowania wsparcia zachodu, optując za załatwieniem spraw we własnym siłowym zakresie). Przytaczanie kalendarium zdarzeń jest w tym momencie zbędne, zresztą jest takie kilka notek temu. Dokonał się przewrót, wydarzenie wymknęły się spod kontroli, jedno stawało się jasne: komuś bardzo zależało na tym, by ikoną Euromajdanu stali się właśnie aktywiści skrajnej prawicy. Nie potrafiłem zlokalizować źródła. Polska prawica wspominała Wołyń, lewica zabiegała o dobre stosunki z Putinem, ktokolwiek stwarzał obraz pt. „nazi-majdan” niemiłosiernie skrzywiał obraz rzeczywistości. Potem wydarzył się Krym i wielkie obnażanie kremlowskiej propagandy. Wbrew sobie, pomyślałem o „moskiewskiej agenturze w Polsce” i oszczędzę nicków, nazwisk, linków, gdyż ubolewam nad kolportowanym kłamstwem a nie osobami. Wielu z autorów zdawało się wierzyć w to co piszą i mówią, choć ich opinie wgniatały w bruk wszelką logikę. Impregnowani na argumenty, na chronologię zdarzeń, fakty, miejsca i osoby, tłukący otępiale w klawiatury „naziści, Putin hieroj, poparcie Ukrainy to rusofobia”.

Nie jestem rusofobem, popieram rosyjską opozycję demokratyczną, nie jestem nawet antysemitą opowiadając się za wolną Ukrainą, gdyż popieram Żydów wspierających proces pokojowy pomiędzy Palestyną i Izraelem. Przyłączam się do głosu blogerki Only_Aviancy, która skrytykowała ludzi zdradzających fascynacje Putinem. Nie można milczeć. Sympatycy i fascynaci sprawiają (niestety!) wrażenie ludzi, którzy oddaliby bez trudu głosy na Hitlera czy podobnego „skutecznego polityka”, ponieważ tak rozumieją polityczną skuteczność: cwany, sprytny, realizujący z determinacją swoje plany, wybitny strateg… gdybym wierzył, westchnąłbym „O boże!”.

Jakimś pocieszeniem jest to, że w panującym chaosie (także informacyjnym) Ukraina nie zmieniła kursu i osiąga swoje cele, wbrew propagandzie i destabilizującym działaniom W.Putina, który batalię o wpływy na Ukrainie już przegrał. Ukraina podpisała polityczną część umowy stowarzyszeniowej z UE, minister z Batkiwszczyny zajął się „regulowaniem” statusu Prawego Sektora (śmierć Saszki Białego w trakcie zatrzymania przez milicję| „albo prawo, albo ludzie z bronią ustawiający innych do pionu”) oraz tzw. „Samoobrony Majdanu”, sam Prawy Sektor okazał się zbitką organizacji typu ONR, Młodzież Wszechpolska (w polskim wydaniu Ruch Narodowy) tyle że w części uzbrojoną, z wojenną i kryminalną przeszłością, marząca o powtórzeniu serbskiego scenariusza (lider tych bojówek będących dotychczas nieformalnym skrajnym skrzydłem partii Swoboda, wedle sondaży, może liczyć na ok. 2% poparcia w zbliżających się wyborach prezydenckich). Nacjonalizm Tymoszenko czy Kliczki okazał się zasadniczo antyrosyjski, antysowiecki, antykomunistyczny a więc wedle nomenklatury Kremla „faszystowski”. Ukraina potrzebuje dziś czasu, spokoju, cierpliwości, choć u jej granic trwa zmobilizowana armia rosyjska nieposiadająca od samego początku żadnego mandatu do działania w sprawie Ukrainy. Możemy milczeć, możemy zająć się sejmomajdanem, ściętym Hartmanem i zapomnieć. Możemy liczyć na to, że USA i ci z Europy, którzy „mogą” nie dopuszczą do eskalacji konfliktu, który byłby pierwszym w Europie od czasów wojny na Bałkanach. Możemy również, nie zapominając o swoich krajowych problemach spoglądać na wschód i trzymać rękę na pulsie. Tylko czasem zwróćmy uwagę na to, czyj puls mierzymy.

ucraine
(na zdjęciu zamaskowani ukraińscy faszyści maszerują zająć Przemyśl)

Reklamy