DEMOKRACJA – NA SKRÓTY

by romskey

patol

Gdy pada pytanie o pochodzenie wielu otaczających nas absurdów, sięgam niekiedy po barwną choć dosadną metaforę: „Co zrobią ludzie na przystanku, gdy jeden z oczekujących postanowi załatwić się w samym środku wiaty?”. Nikt rozumny nie zakłada takiej sytuacji, dlatego też nikt nie wie jak zareagować. Skutkiem jest chaos, spór, działania na własną rękę. Najsmutniejsze jest to, że różnej maści „podpierzynowi powstańcy” dostrzegają w otaczającej rzeczywistości całą masę podobnych luk, które w ich mniemaniu aż proszą się o wykorzystanie. Przyjęliśmy np. że nie bierzemy sobie gazet wystawionych przed kiosk lub w trakcie pokoju protestujemy pokojowo. Doskonale wiemy o tym, że można protestować niepokojowo i z widłami, jednak dla „podpierzynowych powstańców”, pokojowość innych świadczy o ich słabości, nieskuteczności, frajerstwie czy choroba wie czym jeszcze.

Wyłamywanie się ze zdroworozsądkowych społecznych umów – szczególnie tych nieregulowanych prawem – jest pokłosiem myślenia „idź na całość bo inaczej czegoś nie zdobędziesz”. Mylone jest jednak zaangażowanie z taranowaniem, często wybraną drogę na skróty określa się mianem sprytu czy wybitnej strategii.

Na skróty

Wzór pt.:”na skróty” pasuje do ogromnej masy spraw, to pojęciowy kontener. Drogą na skróty jest korupcja, kolesiostwo, ściąganie w szkole, cały marketing, bankowość. Do wielu z tych dziedzin dorobiliśmy zgrabną filozofię typu „kto ściąga to jednak się uczy”,”manipulując wynikami sprzedaży, możemy przecież nakłonić kogoś do zakupu produktu, którego potrzebuje” lub „co z tego, że pożyczamy wirtualne pieniądze skoro za 50 lat ktoś je w końcu spłaci”. Nie mając filozoficznego zacięcia można stwierdzić: „taki jest świat, tacy są ludzie, tak było, jest i będzie, trzeba się dostosować”. Nie reagujemy, starając się nie dostrzegać szkodliwości zarówno własnych reakcji jaki i ocenianych działań. Powstaje jednak pytanie o sens tworzenia różnych społecznych umów i norm? 99% uczciwców mozolnie porusza się wyznaczonym prawem i zasadami torem, gdy ktoś przemyka szybko leśną przecinką i śmieje się z reszty z pozycji lidera. Zażenowanie, które ogarnia pozostałych uczestników wyścigu jest bolesne, czują się oszukani, tworzą teorie spiskowe mówiące o tym, że ktoś specjalnie wpajał im zasady, które skazują ich na przegraną.

Zdarza się, że zadziała prawo karząc korzystających ze skrótów, jednak najczęściej możemy liczyć jedynie na zdrowy rozsądek lub umiar. Te niestety, okazują się bezbronne wobec słownej ekwilibrystyki czy imitowania uznanych norm – stosowanych ze szczególnym upodobaniem przez polityków. Doskonałym przykładem „zabawy słowami” jest dyplomacja.

Oburzenie i głębokie oburzenie – odnosi się do działań drugiej strony, które stanowią naruszenie norm prawnych lub powodują poważne szkody, straty lub ofiary ludzkie. Stosowane np. w sytuacji naruszeń praw człowieka, siłowych represji, prześladowania ludności cywilnej, mniejszości itp.” – objaśnienie: Jan Wojciech Piekarski – ambasador RP w Belgii, Luksemburgu i Izraelu.

Podobnie gładko można nazwać i wprowadzić cenzurę, prawo do siłowej pacyfikacji protestów czy decyzję o agresji militarnej. Okraszenie pozorami demokratycznej prawomocności jest kolejnym etapem. Często bierzemy rzeczy dosłownie i nie czytamy treści zaszytej w słowach. To w odpowiedzi na taki stan rzeczy, pojawiła się m.in. koncepcja nazywania rzeczy po imieniu.

Co nam pozostaje? Na ogół nie lubimy zwracać innym uwagi i dzieje się tak z różnych powodów. Nie chcemy być tym znienawidzonym czepialskim kapralem, uważamy, że dorosłym pewnych spraw nie powinno się już tłumaczyć, uznajemy, że i tak mamy g. do powiedzenia albo obawiamy się, że za wyrażenie obiekcji oberwiemy w pysk. Cicho pod nosem marzymy o jakimś silnym przywódcy pozbawionym doskwierających nam skrupułów , który „zrobi porządek”, czyli zrobi go za nas. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że ten tok rozumowania prowadzi wprost do dyktatury, którą z upodobaniem zechcemy również obalić.

Jak protestować?

Byłem zaskoczony 32. zagadnieniem z listy, na podstawie której buduje się ranking stanu demokracji. Brzmi on następująco: „Przygotowanie ludności do udziału w legalnych demonstracjach” i trzy możliwe odpowiedzi: wysokie, średnie, słabe. (wybór odpowiedzi, zależy od procentowego udziału lub zainteresowania udziałem ze strony obywateli w zgodnych z prawem demonstracjach).
Czy wiemy jak protestować? Czy organizowane w Polsce protesty są zgodne z prawem? – np. Marsz Niepodległości zmusza do zadania pytania o to, czy część b.aktywnych uczestników choćby mętnie wie o tym, czym jest protest/manifestacja w czasie pokoju? Tak naprawdę mało wiemy na ten temat, a już zupełnie nie wiemy jak protestować aby przyniosło to jakiś skutek. Władza unika tematu, gdyż musiałaby przedstawić sposób wywierania wpływu na samą siebie i jedynie dla pozoru obmyśla reguły dotyczące kształtu czapek czy trajektorii pochodów – traktując protest (mający jakiś konkretny cel) niczym ruch drogowy. W takich niedopowiedzianych obszarach rodzą się wszelkie patologie. Dyskusja o regułach i ich upowszechnianie (edukacja) jest ważna, szczególnie w kontekście zdarzeń, które ukazały nam, że protest może prowadzić do nie całkiem planowanej zmiany systemu a nawet ‚geopolityki’.

Czy pocieszeniem lub rozgrzeszeniem jest to, że „na skróty” działa nie tylko u nas?

Reklamy