POLITYCZNE PROMILE

by romskey

W czasach wiktoriańskich po wystawnym obiedzie, panie pozostawały w salonie by zająć się ploteczkami a panowie udawali się do gabinetu, by przy szklaneczce czegoś mocniejszego i cygarze rozprawiać o polityce. W czasach obecnych, w Jemenie, po jako takim obiedzie, panie pozostają w domach a mężczyźni wychodzą na męskie spotkanie, podczas którego żując stymulujący kad (czuwaliczka jadalna) rozprawiają o… polityce. W polskim sejmie międzywojennym, najbardziej upowszechnionym i najczęściej używanym przedmiotem była popielniczka.

Polityka wciąga, fascynuje, ekscytuje. Sprawia, że nawet nieznane sobie osoby są w stanie godzinami o niej rozprawiać, spierać się, dzielić wiedzą, doświadczeniami, propozycjami doskonałych rozwiązań, prognozami. Nieodłącznym atrybutem polityki – o czym nie mówi się często i głośno – są używki, których obecność zmusza do zadania pytania: Czy bez żadnego stymulatora polityka byłaby nudna? Polityka może nie, z pewnością nudni staliby się niekorzystający ze stymulatorów. Alkohol dodaje pewności siebie, pomaga schować skrupuły na dno jakiejś szuflady, przeprogramowuje naszą samoocenę, sprawia że mówimy głośniej (co akurat w polityce jest dość istotne), stawia na nogi (czasem za mocno), minimalizuje skutki stresu, wizje stają się wyraźniejsze a idee bliższe ciału. Pijany czuje się królem życia, odczuwa przyjemność. Nie mówi się o tym głośno gdyż obywatele nie byliby zachwyceni tym, że ich polityka powstaje „pod wpływem”, po drugie – kto lubi przyznać się do tego, że był błyskotliwy dopiero po głębszym?

W Polsce, w imię kulturowych norm wóda leje się strumieniami. Na ogół stawia społeczeństwo. Alkohol finansowany jest z tzw. funduszy reprezentacyjnych wszak „zapewnienie uczestnikom poczęstunku alkoholowego może uprzyjemnić pobyt i ułatwić nawiązywanie kontaktów”. Wydatki tego typu idą w dziesiątki tysięcy zł na placówkę rocznie, niezależnie czy jest to kancelaria prezydenta, premiera czy samorząd w gminie XYZ. Ostatnie wydarzenia ukazały, że fundusz reprezentacyjny nie jest całkiem właściwy do finansowania spożycia, choć warto zadać szersze pytanie o to, czy w ogóle jakiś fundusz powinien tym zajmować się? Owszem, gdy zlikwiduje się fundusze, każdy będzie mógł przynieść małpkę ze sobą – tyle że i tu pojawia się dość stary problem: „Kto podpisuje ustawy antyalkoholowe? Dlaczego walczy się z alkoholem w miejscach publicznych, dlaczego pijani trafiają do izb wytrzeźwień? Czy chodzi o wpływ na rzeczywistość?”.

Swoją drogą, jak wyglądałaby polityka i krajowe realia kształtowane na trzeźwo?

The_Drunkard's_Progress_-_Color
Plakat promujący prohibicję. Może czas na politykę?

Reklamy