GDY NIEMCY MNIE BIJĄ (uncensored)

by romskey

Lotniskowe sensacje nie zajmują mnie zazwyczaj, choć los chciał bym zatrzymał się przy włączonym telewizorze. Od widza pochłoniętego relacją usłyszałem: „wierzę mu”. Przez chwilę skupiłem się na przekazie by stworzyć listę osób, miejsc i zaistniałych zdarzeń, po czym zadałem „fundamentalne” w takich sytuacjach pytanie: „z jakiej partii?”. Fundamentalność pytania polegała na tym, że odpowiedź na nie decyduje w publicznej debacie o tym, czy należy marnować swój czas na dzielenie się świętym oburzeniem czy nie. „Nasz” – usłyszałem, choć szybko zdałem sobie sprawę z tego, że nadal nie wiem co znaczy „nasz”. Oglądałem dalej.

Składając kolejne elementy newsowego puzzle, odczułem lekkie mrowienie satysfakcji. Gdzieś na dnie świadomości wzrastała we mnie sympatia dla niemieckich celników, policji i w ogóle tej całej niemieckiej dyscypliny, jednak nie odzywałem się, bo przecież „naszych biją” i przedstawienie odmiennej racji groziło skreśleniem mnie z listy członków gatunku ludzkiego. Moja skryta radość narastała w sposób nieuchronny, bo temat jest i można peowcom przypierdolić a akurat nie widziałem o czym będzie kolejna notka. Wyrwany z przyjemnego letargu i poproszony o komentarz w sprawie, udzieliłem szybkiej i wymijającej odpowiedzi: „poczekajmy aż wszystkie fakty zostaną ustalone” – o dziwo powieliłem zdanie tymczasowo uznanych za zdrajców narodu polskiego (D.Tuska, P. Grasia i M.Kidawy-Błońskiej).

Dopiero w zaciszu mojego azylu przysiadłem do klawiatury i zacząłem rozmyślać nad tym jak z peowców zrobić miazgę a najlepiej ze wszystkich polityków. Jednak dwie wersje, jedna Bilda, druga Protasiewicza… lepiej byłoby napisać po procesie. W rezultacie, westchnąłem z rezygnacją: „Cóż, zderzenie kultur. U nas celnicy przywieźliby „Sz.Panu Posłowi” kanapki radiowozem a tam, potraktowali z buta. Po co pił wińsko w samolocie? Czy nie wie o tym, że nietrzeźwy o 50% ogranicza swoją wiarygodność?”. Z własnego doświadczenia wiem, że z policji bardzo łatwo zrobić oprawców nadużywając nieco obrony ale pijany Polak o holokauście??.. ech.

Z uwagi na to, że jest to mądry, sprawiedliwy i rozjemczy blog, należy się jakaś inteligentna pointa-nauka warta rangi zdarzenia. Stwierdzam przeto, że w przestrzeni publicznej, każdy rodak, powinien mieć prawo przypierdolić w pysk pijanemu posłowi niezależnie od tego czy ten mówi o holokauście, długości członka czy ‚ja się nie czuję’. Skoro posłowie sami potrafią uchylać sobie immunitet…

646927
(fot. Andreas Greß)

Advertisements