RELIGIJNE ODMÓŻDŻANIE

by romskey

Wiele powiedziano o religijnym odmóżdżaniu w przedszkolach i szkołach, choć słowa te padały w próżnię. Argumenty były różne: dziecko nie jest w stanie mentalnie zmierzyć się z religią, nie powinno zbyt wcześnie stykać się z przemocą (teksty religijne są jej pełne), nie powinno uczyć się podziałów na wierzących/niewierzących/innowierców czy wreszcie pytano dlaczego niekatolicy mają utrzymywać katechetów? Wierzący i sam kościół odpowiadali na te zarzuty bez obaw o zachwianie stanem panującym: przemoc jest wszechobecna, kościół uczy miłości do inności a nie nienawiści, dostosowane do intelektu podopiecznych opowieści o tym co jest dobre i złe nie są zagrożeniem dla ich umysłów a opłaty, konstytucyjność – przecież mamy Konkordat.

W kraju, w którym świeckie sądy toczą procesy o bluźnierstwa, a ksiądz i naukowiec mają równoważne prawo głosu w dyskusji o embrionach, niełatwo cokolwiek zmienić. Warto jednak zwrócić uwagę na argument spychany zwykle na bocznicę, którego wartość jest niebagatelna.

Dziecko nie stanie się teologiem, choć bez trudu przyjdzie mu uwierzyć w boga na obrazku tak jak w tramwaj, domek, czy kwiatek. Teoretycznie nic groźnego skoro ów bóg tak szalenie miłuje wszystkich. Problem w tym, że w dowolnym teście na inteligencję „bóg” byłby elementem niepasującym do bytów materialnych tak jak kwiatek nie pasowałby do pojęć „Jahwe, Allah czy Kriszna”. Owszem, sami serwujemy dzieciom bajki o czarach, podróżach w czasie i kosmitach, ale te bajki przestajemy w pewnym momencie opowiadać. Zależy nam na tym, aby dorastający młody człowiek zaczął twardo stąpać po ziemi, by radził sobie, stał się praktyczny i racjonalny. Niestety, w przeciwieństwie do bajek, religia traktowana jest niezwykle poważnie znacznie dłużej.

W ciągu całego procesu wczesnej edukacji młodzi ludzie przesiąkają równoważnym traktowaniem religijnych rojeń i rzeczywistych faktów, lekcją religii obok lekcji fizyki. Czy należy dziwić się temu, że w dorosłym życiu postępują zgodnie z tą formułą? Dziwmy się smoleńskiemu obłędowi czy wojnie o gender, wyczuwamy, że gdy nikt tego nie powstrzyma to wybuchnie jakieś powstanie. Wołamy w pustkę: „Racjonalizmu! Skupmy się na faktach!”. Ależ przecież wszyscy skupiają się, wiara jest przecież równa faktom i nauce, nie można wiary ot tak zepchnąć jakimś brakiem dowodów bo wiara jest przecież dowodem.

religia

Reklamy