PUŁKOWNIK

by romskey

Byli agenci wywiadu PRL (Zacharski, Makowski) wiodą dziś spokojne żywota, piszą i wydają książki, pokazują się chętnie w mediach. Opowiadają jak wzruszali się słuchając polskiego hymnu, jak oszukać wariograf, chwalą się dzielnością, myśleniem, sprytem. Gdy odejdą, ich groby pozostaną miejscami tak cichymi jak cicha była ich praca. Los płk. Kuklińskiego do tych losów nie należy. Jego życie i działalność, jeszcze za jego życia zostały poddane publicznej ocenie, w której niewielu biegłych zadało sobie pytanie o własne kompetencje.

Bezpośrednim czynnikiem sprawczym wzbudzonego chaosu jest tzw. błąd przesunięcia kategorialnego, polegający w najprostszym ujęciu na przyłożeniu jednej miary do dwóch pozornie zbieżnych lecz realnie odmiennych spraw. W przykładzie: strajkujący człowiek w ocenie opinii publicznej postępuje właściwie, gdyż domaga się swoich praw, jednak z punktu widzenia interesów firmy, która go zatrudnia, nie pracuje i zatrzymuje produkcję (postępuje niewłaściwie). Prawo do stwierdzenia szkodliwości przerwania pracy dla interesów firmy zostaje zwykle w ‚ludowym procesie’ odebrane i właściciel firmy ma kategorycznie uznać, że nadprogramowa przerwa była przejawem bohaterstwa. O ile szanujemy choć szczątkowo logikę, to nie bylibyśmy w stanie wypowiedzieć takiej racji, podobnie jak ludzie nie będą w stanie nazwać strajku zachowaniem niewłaściwym lub szkodliwym.

Cechą charakterystyczną publicznych trybunałów jest polaryzacja skrajnych opinii „winny” czy „niewinny”, „bohater” czy „zdrajca”. Każda ze stron stara się przekrzyczeć drugą zmierzając do skazania podsądnego lub wyniesienia go na ołtarze. Nie można pozostać neutralnym i nie ma miejsca na szarości – umiarkowane poglądy zostają roztarte w pył. Czy w ‚rozpętanym procesie’ chodzi o prawdę lub sprawiedliwość? Zdecydowanie nie.

Pojęcia takie jak apostata, przeniewierca, zdrajca, krzywoprzysięzca, renegat czy zaprzaniec definiują osobę, która złamała dowolną deklarację złożoną w trakcie ślubowania/przysięgi. Określenia te z oczywistych względów mają pejoratywny wydźwięk pomimo tego, że renegatem będzie zarówno ten kto złamał przysięgę złożoną dobrej jak i złej sprawie. Nie musimy po te słowa sięgać, tak jak nie nazywamy siebie zdrajcami zrywając umowę z nieuczciwym providerem, nie nazywamy lekarzy dokonujących aborcji zabójcami, żołnierzy zbrodniarzami a osób, które zabiły w obronie własnej mordercami. Nie powinniśmy jedynie stwierdzać, że do zerwania umowy czy zabójstwa nie doszło.

Pułkownik Kukliński świadomie złamał przysięgę wojskową i czyn ten ma głębsze znaczenie niż nasza ocena sojuszu z ZSRR. Fakt ten dotyczy fundamentalnych zasad funkcjonowania struktury wojskowej i nie można mu przeczyć. Skupmy się jednak na dwóch kluczowych pytaniach/zarzutach:
Czy zrobił to dla pieniędzy?
Czy stworzył zagrożenie dla towarzyszy broni i społeczeństwa?

Na pierwsze z pytań nie byliśmy i nie będziemy w stanie odpowiedzieć, gdyż nie posiadamy zdolności prześwietlania cudzych umysłów w celu wykrycia najgłębszych intencji. Odpowiedź znał jedynie R.Kukliński. Czy mógł postąpić tak by przeciąć przyszłe spekulacje? Snowden, Assange, Manning, Vanunu to postacie, które ujawniły tajemnice wojskowe za sprawą mediów. Wyjawiając je światowej opinii publicznej zdjęły z siebie ciężar zarzutu działania na rzecz obcego wywiadu i motywowania się osobistymi korzyściami.

Drugie pytanie warto związać z losami płk. Clausa Stauffenberga, członka spisku niemieckich oficerów na życie A.Hitlera. Claus Stauffenberg prawdopodobnie po dziś dzień nie został zrehabilitowany (w świetle prawa), choć jest uznawany przez społeczeństwo za bohatera oporu Niemców przeciwko nazizmowi. Uzasadnienie podczas prób rehabilitacji brzmiało niezmiennie: „zdrajca naraża na niebezpieczeństwo towarzyszy broni i taka postawa nie może być popularyzowana”.
Czy płk. Ryszard Kukliński, wraz ze swoją ucieczką mógł (przez wzmożenie czujności kontrwywiadu) przyczynić się do zdemaskowania ewentualnego, działającego niezależnie i równolegle spisku polskich żołnierzy lub czy mógł narazić na niebezpieczeństwo i represje wszystkie osoby, z którymi był związany? Niestety tak. Pobudki etyczne, którymi kierował się stawiają nas przed dość skomplikowanym dylematem: czy dla dobra ogółu można poświęcić mniejszą grupę ludzi? Wreszcie, czy gdyby USA zdecydowały o uderzeniu prewencyjnym nie polałaby się polska krew?
Stauffenberg nie działał samodzielnie, zawiązano spisek. Grupa niemieckich oficerów świadoma społecznego zapotrzebowania na zakończenie wojny, była ciałem zdecydowanie bardziej kompetentnym i zobligowanym do podjęcia tak trudnej historycznie decyzji.
Wielu zapomina jednak o tym(!), że sam płk. Kukliński planował antysowiecki spisek w LWP, lecz został odwiedziony od tego zamiaru przez wywiad amerykański, który uznał pomysł za zbyt niebezpieczny. Wywiad amerykański uznał zapewne że Kukliński będzie bardziej przydatny jako źródło szkodliwych dla ZSRR danych, niż animator buntu oficerów w polskim wojsku.

* * *

Płk. R.Kukliński jest postacią tragiczną. Nie tylko z powodu burzy rozpętanej nad jego grobem. Stał się pionkiem zgniatanym potężnymi kleszczami zimnowojennych realiów, poczuciem własnego honoru, etyki, presją amerykańskiego wywiadu. Podejmowanie tak wielu decyzji przerasta możliwości jednego człowieka i trudno go obwiniać o to, że nie postąpił mądrzej, że nie przewidział wszystkich ewentualnych konsekwencji lub nie zrobił nic by przeciąć spekulacje, które są dziś osią sporu.

Nie chcę dokonywać moralnej oceny, choć chciałbym wierzyć w to, że płk. R.Kukliński powodował się dobrem publicznym. Złamanie wojskowej przysięgi jest bezdyskusyjnym faktem i państwo nie może czynić wyłomu dla samodzielnych decyzji żołnierzy dotyczących bezpieczeństwa narodowego czy światowego, niezależnie od szlachetności pobudek – żołnierz ma zawsze możliwość odmówić wykonania rozkazu. Na film Pasikowskiego nie czekam, gdyż nie interesuje mnie to co myśli o płk. Kuklińskim Pasikowski. Swoje zdanie już posiadam.

ngt

Reklamy