PRAWY SEKTOR

by romskey

Idee narodowe nie wzięły się znikąd. Pierwotnie były sprzeciwem spojonych wspólnym językiem i kulturą społeczności wobec zewnętrznych (zwykle złodziejskich) wpływów politycznych, ekonomicznych czy religijnych. Rodziły się z potrzeby wolności i prawa narodów do samostanowienia. Bez nacjonalizmów 3/4 państw Europy nadal pozostawałaby pokornymi lennikami Watykanu oraz silniejszych sąsiadów (idee narodowe przyniosły m.in. kres inkwizycji odpowiadając wyraźnie na pytanie: „Kto stanowi miejscowe prawo, kler czy My Król /w domyśle: naród/?”).

Pierwsze problemy

Pojawiły się gdy piewcy myśli narodowej zaczęli głębiej zastanawiać się nad kształtem granic. Wyrosły wówczas mniej lub bardziej mitologiczne dokumentacje i nie trzeba było długo czekać na dzieło odzyskiwania „pradawnych przynależnych ziem” (tym bardziej gdy te obfitowały w coś cennego). To historii obu wojen światowych „myśl narodowa” zawdzięcza wyjątkowo zły pi-ar.

Problem z ustaleniem „rdzennego” kształtu granic przedstawia obrazowo poniższy filmik i chyba nikogo nie dziwi dlaczego jedne kształty wydają się bardziej rdzenne od innych.

Współcześnie

Rewizja granic to przeszłość, gdy w sferze gospodarczej, religijnej czy ideologicznej wciąż możemy odnaleźć wiele polemicznych obszarów dzięki którym, myśli narodowej nie grozi rychły koniec i zapomnienie. Siła przyciągania ma bardzo proste i zrozumiałe podłoże: „Skoro jestem członkiem danego narodu, to dlaczego władza utrudnia mi życie? Dlaczego obcy biznes jest lepiej traktowany od rodzimego? Gdzie moje szanse rozwoju? Dlaczego ktoś wciska mi ideologie, które uważam za niezgodne z moją tradycją i kulturą?„. Pytania te dzieli tylko krok od bardzo „oczywistej” choć niekoniecznie realistycznej odpowiedzi: „Władzą sterują obcy”.

Piwny patriota (teoria)

Obalenie niesuwerennej władzy i odzyskanie prawa oraz sprawiedliwości społecznej stają się nęcącym punktem programu. Problem dotyczy wykonawców, z których wielu konsumując polskie piwo przy meczu zastanawia się „dlaczego nic nie mam?”. Jakoś łatwiej z tego punktu widzenia dostrzec w bogatszym sąsiedzie Żyda lub komunistę a i nietrudno stworzyć na tej podstawie projekt rychłego wzbogacenia się. Myśl narodowa jest w tym przypadku niezwykle pomocna, skoro walka o wolność i dostatek narodu w jakimś sensie rozgrzesza zrobienie porządku z jednostkami wrogimi i niepewnymi narodowo dając przy okazji pretekst do zadymy oraz szansę szybkiego polepszenia swojej sytuacji materialnej.

Piwny patriota (praktyka)

Wojna w byłej Jugosławii i historia wielu „partyzantek” ukazała, że nacjonalistyczne paramilitarne bojówki (milicje) – rekrutujące się ze wspomnianych piwnych patriotów – są skłonne do najbardziej zwyrodniałych zbrodni. Gwałt, rabunek i ludobójstwo w imię narodowych racji oraz wolności dokonywane są przez jednostki niezdyscyplinowane, przypominające w strukturze grupy najemników, przebrane w mundury „bez autoryzacji”, posługujące się symboliką nawiązującą do dumnych narodowych tradycji – tych możemy się bać i długo potem wstydzić. Kłopot w tym, że realne oblicze takich ugrupowań zauważyć można dopiero w wojennym praniu. W czasie pokoju „patetyczny patriotyczny sos” ukrywa dość dobrze niezbyt chwalebne ambicje.

Zawsze jest jakaś przyczyna

Wielkość „prawego sektora” zależy od społecznego poczucia niepodległości, stanu bezpieczeństwa, dostatku, sprawiedliwości, szans rozwoju, przyjazności administracji państwa i prawa dla obywatela. Gdy elementy te utrzymane są w stabilnych ramach popularność nacjonalizmu nierośnie.

Na smyczy

O ile ruchy narodowe na Ukrainie, Grecji, W.Brytanii, Francji czy we Włoszech posiadają dość klarowne argumenty (głównie ekonomiczne lub kulturowe) to polski nacjonalizm jest jak zwykle specyficzną odmianą. Jej zwolennicy zdają się nie dostrzegać tego, że stają się dżihadystami katolicyzmu a nie interesu narodowego. Dostrzegają wpływy Rosji we władzy (brak suwerenności), nie dostrzegają wpływu Watykanu na prawo miejscowe. Dostrzegają obcość kulturową „genderyzmu” (wróg zewnętrzny) nie dostrzegają obcości kulturowej tzw. religii panującej. Upatrują odpływu narodowego majątku w Żydach (wróg wewnętrzny), nie dostrzegają tego ile pochłania bezpowrotnie kościół. Skutkiem dziwadła jest najwyższy wskaźnik popularności nacjonalizmu w Polsce sięgający nawet 30% społecznego poparcia (czego zapewne nie jest w stanie wyjaśnić żaden badacz), gdy na świecie wskaźnik ten oscyluje w okolicach 10-15%. Czy polskiego nacjonalizmu należy się bać? Trudno powiedzieć czy jest w ogóle nacjonalizmem skoro 3/4 Polaków nie chce mieć z nim niczego wspólnego.

ss

Advertisements