WIĘZIENIA MILLERA

by romskey

Wsłuchując się w głosy części komentatorów na temat więzienia CIA w Polsce czy wydarzeń na Ukrainie, przypominają się mi słowa Karola Modzelewskiego, który z przygnębieniem relacjonował czas przemian ustrojowych a konkretnie to, że ludzie, będący ‚jeszcze niedawno’ częścią robotniczej Solidarności (odnajdując się materialnie w nowych realiach) o solidarności szybko zapominali. Dość szybko zaczynali traktować robotników jak klasę niższą, roszczeniową hołotę, leniwych beneficjentów pomocy socjalnej. To w tym czasie kształtowało się w Polsce – zarówno wśród polityków jak i części społeczeństwa – pokolenie twardych zachodnich konserwatystów spod znaku Nixona czy Thatcher, z tą małą różnicą, że rodzimi przedstawiciele nurtu byli do szpiku kości przesiąknięci mentalnością peerelu. To złowroga mieszanka, gdyż republikański konserwatyzm (stawiający interes państwa i prawa nad interes społeczny) wyzuty z szacunku dla jednostki niesie ze sobą nazbyt wyraźny swąd dyktatury.

Czy państwo ma prawo mieć tajemnice? Oczywiście, pod warunkiem, że te tajemnice nie gwałcą praw miejscowych i międzynarodowych umów, których przestrzeganie decyduje o naszej przynależności do demokratycznej, międzynarodowej wspólnoty. W krytykowanych przeze mnie opiniach pojawia się niestety typowy dla Polaków ludowy akcent „wolność Tomku w swoim domku”, który można opisać jako możliwość rozwiązywania problemów wysokiej wagi po cichu, z naruszeniem uznanych norm czyli niejednokrotnie po trupach. Cel uświęca środki, historia mnie rozliczy – to slogany mające usprawiedliwić taki tok rozumowania, choć bez większej refleksji pozostaje odpowiedź na pytanie o to, czy w demokracji, grupa wpływowych ludzi może w sposób tajny, pozornie w imieniu całego społeczeństwa powziąć decyzję o odstępstwach wobec fundamentalnych praw i zasad? Czy trzeba przypominać o tym, że w demokratycznym państwie takie osoby uzyskują wspływy dzięki zaufaniu wyborców, ufnych w to, że chroniące ich prawa będą respektowane?

Prawdopodobnie nie dowiemy się tego, czy w Kiejkutach torturowano ludzi, choć sama możliwość stworzenia w naszym kraju takiej strefy powinna nas przerażać i nie tylko dlatego, że nikt z nas nie chciałby do takiego trafić gdyby np. padło nań niesłuszne podejrzenie wspierania terroryzmu. Społeczeństwo nie musi posiadać wiedzy o lokalizacji czy celu powstania takich ośrodków i należy tu wyraźnie podkreślić, że torturowanie nie było celem lecz domniemaną metodą pozyskiwania informacji, jednak społeczeństwo powinno mieć pełne zaufanie do władz, czyli tego, że wszelkie tego typu inicjatywy realizowane były, są i będą z poszanowaniem praw i bezpieczeństwa obywateli. Znamienne jest to, że władze USA okazały się bardziej przykładać wagę do wspomnianych reguł tworząc ośrodki poza terytorium własnego kraju np. w Guantanamo. Niewątpliwie wizerunek L.Millera został poważnie naruszony. Z jednej strony, L. Miller kreujący się na polityka wojującego wraz ze swoim ugrupowaniem o transparentność działań państwa a z drugiej skłonny do tworzenia tajemnic za 15 mln. dolarów.

Nie ulega wątpliwości to, że przed igrzyskami zimowymi w Soczi, Polsce przypominane będą niezbyt chwalebne oblicza naszego kraju takie jak antysemityzm i rasizm stadionowy (CNN) czy „Kiejkuty” (Washington Post). Olimpiada skupia globalną uwagę dając okazję subtelnego dyscyplinowania członków wspólnoty międzynarodowej. Oby ta lekcja była dla nas nauczką na przyszłość, a nie problemem, którym należy dopiero rozwiązać tak jak w przypadku Putina i zwolnienia Chodorkowskiego.

hrights

Reklamy