ŚWIECKIE PAŃSTWO – ZROZUMIEĆ

by romskey

Barack Obama przemawiając do wiernych zgromadzonych w jednym z kościołów stwierdził: „Mogę być przeciwny (np.) aborcji z powodów religijnych, ale jeżeli chcę jej zakazać, nie mogę odwoływać się wyłącznie do nauk kościoła. Musze wykazać, że narusza ona wartości ludzi o różnych poglądach, w tym niewierzących. Może to być trudne dla wierzących w nieomylność biblii, jednak w pluralistycznym społeczeństwie nie mamy wyboru. Polityka zależy od umiejętności działania na wspólnym polu, wymaga kompromisu, szukania tego co możliwe. /…/ Dlatego powinniśmy działać stosownie do rzeczy, które widzimy wszyscy, wspólnych praw i zdrowego rozsądku”. W swoim wystąpieniu B.Obama zauważył również, że „religia w pewnym stopniu nie pozwala na kompromis, gdyż bóg oczekuje od wiernych wykonywania jego nakazów”.

Polityczny wymiar religii nie obejmuje takich zjawisk jak państwo. Nie zakłada przestrzegania boskich praw w ściśle określonym obszarze geograficznym. Zakłada „narzucenie” konkretnego światopoglądu wszystkim ludziom na Ziemi i w tym kontekście nie różni się zarówno od komunizmu czy imperializmu. Niewątpliwie kłopotem jest to, że nie żyjemy w religijnej próżni. Ludzkość nie dzieli się na wierzących katolików i niewierzących. Mamy wiele wyznań i każde z nich podobnie traktuje kwestię „innowierców”. Problem „myślących inaczej” religie rozstrzygają jako problem tych, których należy nawrócić zgodnie czy wbrew ich woli. Nie ma miejsca na dialog.

Czy nie warto spojrzeć na sprawę z innej strony: Jak państwo powinno chronić prawo do wiary katolików, jak zapewnić katolikom bezpieczeństwo i swobodę wyznania? Odpowiedź jest prosta. Państwo i jego prawo, muszą bronić katolików przed możliwością narzucenia im praw innego wyznania, a więc państwo i panujące prawo powinny pozostać bezstronne światopoglądowo.

Czy prawo pozbawione kontekstów moralnych może być dobrym prawem? O ile z tym prawem będą w stanie zgodzić się wszyscy, na pewno będzie prawem dobrym – bo posiadającym autorytet. Oznacza to, że takie prawo powinno zostać ograniczone i zawierać jedynie – niemal księgową, realistyczną zawartość opartą na prawdzie z którą są w stanie zgodzić się wszyscy, czyli prawdą widzialną, materialną, możliwą do niepozostawiającego wątpliwości stwierdzenia. Prawo takie nie rozstrzygałoby istnienia tego co niewidzialne, stanowiłoby jedynie kompromis, pomiędzy różnymi punktami widzenia na temat tego co niewidzialne.

Często spotykam się z tezą mówiącą o tym, że „świeckie państwo byłoby zwycięstwem ateistów”. Nie! Ateista zakłada, że bóg nie istnieje i taki zapis nie ma prawa bytu w świeckim prawie. Prawo powinno być „niewierzące” – tak jak niewierzący człowiek zachowuje bezstronność wobec wielu różnych wyznań – nie jest ich wrogiem i nie jest ich wyznawcą. To jedyna recepta na wolne, bezpieczne i pokojowe współistnienie ludzi o różnych poglądach.

Przygnębia to, że świeckie państwo można jedynie wymusić – gdyż dialog z religią był, jest i będzie niemożliwy. Czy domagający się świeckiego państwa Polacy są w stanie przyjąć ciężar zarzutu bycia komunistami, mordercami polskości, katolicyzmu, katolików, odszczepieńcami, zagrożeniem? Państwo gwarantuje ochronę przed prześladowaniem nawet komunistom, ale co z bezpieczeństwem tych, wobec których zarzuty dotyczące ich poglądów są wyssane z palca?

spb

Reklamy