RELIGIA – ROZBUDOWANY ZABOBON

by romskey

Pochyliłem się nad sążnistym tekstem pt. „Ewolucyjna psychologia religii” w którym starano się rozstrzygnąć czy jesteśmy wyposażeni w „gen boga” nakazujący nam tworzyć wierzenia. Zagadka podatności człowieka na religijność zainteresowała jednego z genetyków, który napisał o tym w Time. Padały różne argumenty – religie i wierzenia występują wszędzie tam gdzie pojawia się człowiek, wszystkie religie mają cechy wspólne, spełniają podobne potrzeby – więc być może jest coś na rzeczy. Przeczytałem kilka akapitów i dałem sobie spokój.

Gdy założenie jest kołtuńskie to i wnioski będą kołtuńskie. Religia nie jest wyłącznie domeną człowieka. Gdy dodamy splendoru dowolnemu zabobonowi stanie się on religią a zabobonne potrafią być również zwierzęta. Odpowiedź na pytanie o to „dlaczego zwierzęta nie tworzą kultów religijnych?” jest podobna do pytania o to „dlaczego pies nie mówi po łacinie?”.

Upatrywanie wyłącznie w człowieku podatności na zorganizowane zabobony jest utopią. Jeżeli ktoś ma w domu nie całkiem skutecznie tresowanego psa to zapewne zauważa, że niosąc do kuchni reklamówkę z mięsem sprawi, że jego pupil odtańcuje sam z siebie wszystkie możliwe komendy, które kojarzy z nagrodą. Znam to z autopsji: siad, głos, leżeć, podaj łapę. Ten spektakl wywołuje mój szczery ubaw choć po drugiej stronie trwa walka o coś tak mitycznie wspaniałego, że nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Umysł psa działa bardzo prosto: „skoro wykonywanie różnych czynności (w trakcie szkolenia) pozwalało dostać nagrodę, to znaczy, że wykonując te czynności można dostać (wymusić) nagrodę”. Oczywiście, rzeczywistość bywa okrutna, gdyż nie zawsze psie rytuały kończą się pomyślnie, jednak to nie przeszkadza psu wierzyć w ich skuteczność. Nawet gdy nagroda pojawi się co 10-ty raz, pies nie zrezygnuje ze swoich zachowań a nawet zacznie analizować swoje czynności wykonywane co 10-ty raz. Na przykład, gdy merdał ogonem waląc właściciela w kolano i dostał wymarzone co-nieco a merdając bez naruszania niczyjej suwerenności nie osiągał celu, to właściciel powinien zacząć liczyć się z ciągłym merdaniem powiązanym z waleniem w kolano. Tak działa zabobon i zabobonne potrafią być nawet gołębie.

O ewolucyjny poziom wyżej, ludzie wierzący nie otrzymując wymodlonej nagrody nierzadko słyszą: „widocznie modlitwy nie były wystarczająco gorliwe lub szczere”. Angażują się wiec w większą gorliwość i szczerość (zwiększają również wysokość opłat zbliżających człowieka do boga), ale celu także nie osiągają. Wówczas, dla podtrzymania wiary potrzebny jest cud. Uzdrowienie, wskrzeszenie zmarłego, tajemne metamorfozy przedmiotów, sprawdzone proroctwa. Nie trzeba oczywiście szukać cudotwórców – wystarczy znaleźć jakiegoś pazernego na pieniądz lub sławę, charyzmatycznego cwaniaka, który opowie o tym, że coś takiego widział. Gdy cwaniak okaże się nieskuteczny, to należy stworzyć mu grupę poparcia (tu np. P.Tymochowicz mógłby opowiedzieć o tym jak działają klakierzy w trakcie politycznych festynów). Gdy mamy plotącego o cudach cwaniaka, wyposażonego w grupę klakierów to jakaś część ludzi uzna jego argument podparty licznym poparciem a nie faktami. Na wszelki wypadek, gdyby tego było mało, klakierzy powinni przypominać karków nieznoszących sprzeciwu, którzy na każdego mającego wątpliwości spoglądać będą spode łba (na początku).

Wiem jak bolesne dla zwolenników kreacjonizmu są moje słowa zrównujące zachowania psie i ludzkie, ale nie muszą na to patrzeć w ten sposób. Religijność (zabobonność) nobilituje przecież psa i możemy powiedzieć, że jednak pies to bardzo mądre stworzenie, skoro jest podobny do nas.

Religia jest rozbudowanym zabobonem lecz rozbudowanym tylko dlatego, że człowiek wdrożył w swoją ewolucję postęp. Czy tzw. kreatywność czyli umiejętność ulepszania lub stwarzania nowych rozwiązań jest boskim darem dla człowieka? Przyglądając się tokijskim wronom wykorzystującym samochody jako dziadki do orzechów – wątpię, wrony jedynie wolniej dokonują epokowych odkryć i są do tego bardziej racjonalne. Język, pismo, sztuka, kultura – nadały pędu rozwojowi ludzkiej cywilizacji. Pogarda dla prymitywu nakazywała nam ulepszać wszystko czego dokonujemy, więc ulepszyliśmy również zabobony a zrobiliśmy to dlatego, że odkryliśmy ich dość szeroko rozumianą skuteczność.

zab

Reklamy