NA NOWY ROK

by romskey

Lata temu, podczas spotkania ze znajomym związanym z Ruchem Krsny zaczęliśmy rozmawiać o jego wegetarianizmie. Po wyczerpaniu znanych argumentów modowych, zdrowotnych czy tzw. humanitarnych, zapytałem: „Jak to jest u was, jakie jest religijne uzasadnienie?”. Dowiedziałem się, że „Pan Visnu” (najwyższa istota) nadając kształt żywym stworzeniom podzielił je na dwie grupy – okazujące cierpienie i nie okazujące go. W ten sposób, hinduski bóg dał ludziom wskazówkę – niewymagającą konsultacji ze świętymi pismami i kapłanami – dotyczącą tego co można jeść a czego jeść nie należy. Pamiętam, że zacząłem zastanawiać się wówczas nad konikami polnymi, żabami czy ślimakami, które przecież nie płaczą, nie krzyczą i nie proszą o litość. Jednak drzemiący gdzieś w podświadomości widok miotających się, schwytanych niegdyś owadów uzmysławiał mi, że stworzenia te również sygnalizowały nieszczególną aprobatę dla mojej ingerencji w ich ziemski byt.

W naszej kulturze przyjęliśmy, że pozbawiona przemocy i nieprowadząca do śmierci lub utraty zdrowia ingerencja w cudze żywota jest dopuszczalna. Na przykład w obszarze wolności słowa, mamy prawo przekonywać innych do swoich racji ale nie mamy prawa do ich przyjęcia zmuszać. Przemoc, przymus, nacisk – uznajemy za środki jedynie pozornego przekonania, gdyż siła argumentów nie jest tym samym co argument siły. Definicja przemocy czy nacisku zmieniała się. O ile kilkadziesiąt lat temu przemoc rozumieliśmy wyłącznie jako fizyczne oddziaływanie, to dziś w dobie stalkingu, mobbingu czy szantażu, zostaliśmy zmuszeni do dostrzeżenia kolejnego elementu. Dostrzegliśmy to, że zdrowie człowieka to nie tylko jego fizyczność ale i psychika, której naruszenie przynosi równie destrukcyjne skutki jak te, które niesie ze sobą przemoc fizyczna. Wielu bagatelizuje tę sferę, choć analiza m.in. statystyk samobójstw powinna dawać do myślenia.

Wielu rodaków głosi publicznie swoje racje „pro” lub „anty”. Mówią: „jestem za religią w szkole”, „jestem przeciwko pełnej dopuszczalności aborcji”, „jestem przeciwko ślubom homoseksualnym”. Prawo do posiadania osobistej racji ma każdy i często słyszę „to jest moje prywatne zdanie”. Tylko zastanawiam się wówczas, czy osoby te oddadzą swoje głosy na partię, która np. zaostrzy przepisy aborcyjne czy na taką, która te przepisy zliberalizuje? Wyborcze decyzje są tajne i powinny być zgodne z sumieniem, jednak poparcie społeczne – jak ukazuje historia – służyło niejednokrotnie temu, że grupa polityków dokonując zmian w prawie uznawała część obywateli np. za podludzi lub wtrącała ich do więzień. Czy osiągnięcie przewagi w dyskusji przez zakneblowanie lub wyeliminowanie oponentów wspiera autorytet zwycięzców? Nie. Ten autorytet zostaje zrujnowany.

Nierzadko świadomie lub półświadomie wpływamy na niezbyt udany los tysięcy bez zasięgania ich opinii. Kierujemy się wyznawanymi ideami, światopoglądami czy „moją najmojszą racją” zapominając o tym, że po drugiej stronie jest człowiek a nie kamień.

Postanowiłem złożyć Nam nietypowe życzenia noworoczne. Chciałbym życzyć Nam w nadchodzącym nowym 2014 roku większej dozy zrozumienia, uwagi, szacunku i otwarcia na racje oraz argumenty innych a szczególnie tych, których życie zamierzamy umeblować lub przemeblować. Życzę nam tego, by żadna ideologia nie przesłaniała nam nigdy człowieka, jego poczucia godności, sprawiedliwości, równości, wartości, bezpieczeństwa, wolności, praw. Gdyby to się udało, to wszelkie zdrowia, szczęścia i pomyślności przyjdą same.

STR4

Reklamy