OTWIERACZ MÓZGÓW

by romskey

Praktycznie bardzo łatwo uczynić z człowieka bierną, niemą i bezwolną maszynę. W okopach pierwszej wojny światowej czy w Auschwitz ciągły krzyk, kary, obowiązki zniechęcały ludzi do zastanawiania się nad stanem rzeczywistości. Pędzeni jak bydło żołnierze czy więźniowie nie posiadali dostępu do informacji a jeżeli nawet coś przenikało z zewnątrz, to czasu na analizę brakło i nie w głowie było zakładanie „komitetów strajkowych”. Gdy wykorzystywane odmóżdżające środki okazywały się nie całkiem skuteczne, to surowe pokazowe karanie potencjalnych lub wydumanych „wichrzycieli” zniechęcało pozostałych do występowania przed szereg.

Można spekulować, czy w XXI w. stosuje się podobne metody, choć odnalezienie koniecznych elementów układanki nie jest trudne. Rozkrzyczane media, mody, trendy, religie, informacyjny chaos, zagonieni pracą i pochłonięci własnymi problemami ludzie, publiczne wylewanie pomyj – nawet gdy nikt tym nie kieruje, to proces oduczania korzystania z mózgu zachodzi pełną parą. Władzom ta sytuacja nie musi przeszkadzać skoro myślenie zawsze prowadzi do anty-systemowego protestu, a myślenie wsparte finansowo do rebelii.

Czy pęcherz zbiorowego odmóżdżenia można przebić? Jak okazuje się w XXI. w taką metodą stał się „event” (zdarzenie). Gdy wybijający się ponad chaos event zmusi choć jedną osobę do myślenia lub wywoła powszechną dyskusję to cel jego twórcy zostaje osiągnięty. Oczekiwanie masowego pozytywnego odzewu nie miewa happy endu ale jak widać rzecz polega na zbieraniu pojedynczych ziaren a nie od razu pełnych worków. Z całą pewnością zastanawia postawa krytyków. Otuleni kołnierzykami bezpiecznej poprawności twierdzą: „problem jest, ale zastosowana forma przekreśla możliwość podjęcia dyskusji lub dialogu”. Interesujące, gdyż wyważone formy zwracania uwagi na problemy, nie wzbudzały wcześniej ich zainteresowania.

events

Reklamy