ŚWIĘTUJĘ Z BRATKOWSKĄ!

by romskey

W tym co piszę jestem szczery choć bywa, że redukuję liczbę wyłanianych prawd by nie wywołać u Odbiorcy zbyt silnych napięć. Tym razem jednak będę całkiem szczery a to dlatego, że temat tego wymaga. Dzięki facebookowym znajomym, w portalu natemat znalazłem wywiad z Katarzyną Bratkowską (z tych Bratkowskich!), która postanowiła słono zakpić z narodowo-moralnej psychozy w bardzo oryginalny sposób. Pani Katarzyna (chciałbym już napisać: pani Kasia) zdecydowała się na usunięcie ciąży w… Wigilię.

Czytając pierwsze zdania zrobiłem wielkie oczy: „No to tata będzie rad. Córa ostro gra”. Za chwilę moje zdziwienia wyparło skrzywienie, gdyż nie jestem zwolennikiem zbyt radykalnych form przyciągania uwagi jak i zbyt daleko idących postulatów feminizmu zaangażowanego. Zacząłem jednak konsumować treść i z każdym kolejnym zdaniem, nie tylko powracał mój optymizm, ale i rósł szacunek dla p.Katarzyny by nie powiedzieć uwielbienie. Pierwotny szok wynikający z dość kontrastowego zestawienia zabiegu i daty, zaczął przeistaczać się w mój wstyd. Wstyd kołtuna. „Rany” – pomyślałem – „przecież ona mówi o rzeczach tak naturalnych, tak oczywistych, że rozpatrywanie ich pod kątem zgodności z kulturą czy obyczajem jest absurdem. To ów obyczaj i kultura powinny stać się przedmiotem wstydu, szoku, sceptycyzmu i zdziwienia”.

Katarzyna Bratkowska stwierdza „Kobieta powinna mieć prawo do aborcji na żądanie, bez podawania powodów. Dlatego że te powody mogą być tak różne, tak płynne, że nie powinny być poddawane jakiejkolwiek ocenie„. Pomimo, że w dalszej części autorka skierowała swoje rozważania w stronę „ataku na kobiety”, to ja myślałem już o naruszaniu prawa człowieka, nie tylko kobiety.

Korzystając z najprostszego języka: „Jakie prawo ma państwo do ingerowania (w ogóle!) w to, czy jego obywatel(ka) jest w ciąży?! Urodzone dziecko staje się obywatelem poprzez odnotowanie faktu jego narodzin w stosownych urzędowych dokumentach. Do tego czasu obywatelem nie jest i państwo a szczególnie dotknięci moralną psychozą politycy powinni trzymać od niego swoje łapska z daleka. Obywatelka nie musi nigdzie zgłaszać faktu zajścia w ciążę, odbycia stosunku czy rejestrować częstotliwości tychże choć do takich regulacji niechybnie zmierzają przedstawiciele religijnego wzmożenia najwyraźniej pogubieni w rozróżnianiu tego co boskie od tego co cesarskie. Kwestia aborcji jest problemem natury medycznej i osobiście przyjętej moralności a nie problemem prawnym!

Za to oświecenie dziękuję pani Katarzynie i w trakcie nadchodzących wolnych dni będę o niej miło i z szacunkiem myślał.

WARA PAŃSTWU OD KOBIECYCH BRZUCHÓW!

abortion

wywiad tu: 24 grudnia usunę ciążę

„- Planowała pani przed programem, że powie o zamiarze usunięcia ciąży, czy to wyszło w rozmowie?

– Nie planowałam tego. Gdy szłam do programu, nie miałam tego w głowie. To był mój wyraz rozpaczy, bo miałam wrażenie, że siedzę naprzeciwko człowieka (Jacka Żalka – red.) który jest impregnowany na argumenty. Rozmowa dotyczyła kwestii legalizacji prawa do przerywania ciąży, a nie aborcji jako takiej, do niej można mieć stosunek bardzo różny.” (fragm.wywiadu źr. natemat)

Reklamy