KRK – MANIPULACJA SUMIENIEM

by romskey

Jean-Jacques Rousseau stwierdził onegdaj, że człowiek rodzi się dobry a jedynie system go psuje. Uważał, że gdybyśmy podążali za głosem serca to nie wyrządzilibyśmy nikomu ani samym sobie szkody. Jego zdaniem wadliwy system wychowania i obowiązującej w danej kulturze moralności wywołuje w nas skomplikowane dylematy a niejednokrotnie zmusza do postępowania wbrew sobie, na szkodę własną lub innych. Prostym potwierdzeniem tej racji jest to, że dokładamy wszelkich starań by wychować wrażliwego człowieka i obywatela a następnie wręczamy mu karabin by strzelał do innych ludzi. Żołnierz ma kłopot nie tylko wtedy gdy strzela ale i gdy wraca do społeczeństwa, które bacznie obserwuje jego dłonie dopatrując się na nich śladów krwi.

Nie rodzimy się z sumieniem, nie rodzimy się moralni choć nie znaczy to, że rodzimy się niemoralni. Sumienie (w psychologii: superego) jest sferą kształtowaną we wczesnym dzieciństwie przez rodziców za sprawą kar i nagród. Rodzice ustalają pierwotny podział na dobro (grzeczne zjedzenie, narobienie w nocnik, pogłaskanie kota) i zło (popsucie zabawki, narobienie w pieluchy czy kopnięcie kota). Kolejne lata związane są z rozwijaniem tych list przez sąsiedzkie otoczenie, babcie i dziadków, podwórko, szkołę, katechezę, telewizję czy internet. Każde z tych źródeł świadomie lub nieświadomie kształtuje w nas rozumienie dobra oraz zła i jak można domyślić się, trudno te wszystkie elementy zsynchronizować czy zunifikować. Skutek desynchronizacji jest m.in. taki, że dość wcześnie zaczynamy zauważać wokół siebie kanalie i ludzi przyzwoitych.

O rząd nad duszami (kształt naszych sumień) zabiega wiele instytucji: kościół, biznes, politycy a nawet najbliższe otoczenie. Kłopot w tym, że każde z nich chce posiąść wyłączność na przesądzanie o tym co jest dobre a co złe i dokładnie wie jak uporządkować nasze myślenie od A do Z. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że większość burzliwych debat publicznych jest skutkiem przeciwstawiania sobie różnych systemów moralnych. Organizujące igrzyska media robią to cynicznie i z premedytacją, a my sobie w tym tyglu błądzimy.

Aborcja – chcemy prawa człowieka do samostanowienia a jednocześnie zastanawiamy się nad pojęciem życia i prawa tegoż życia do życia. Szukamy konsensusów, które nigdy nie są satysfakcjonujące dla ogółu. Gdyby wyeliminować z dyskusji pojęcie „moralności” to dyskusji po prostu nie byłoby. Każdy przypadek jest odrębny, jednostkowy i z całą pewnością można powiedzieć, że wybory dokonywane przez kobiety w zdecydowanej większości mają na celu dobro a nie zło. Kościół manipuluje sumieniem chcąc wywołać w decydujących się na zabieg osobach poczucie winy, sprawić by nie powstały z klęczek. Skutek praktyczny jest taki, że w niemieckich klinikach bez trudu można rozpoznać Polki, które gdyby mogły zapadłyby się pod ziemię. Oprócz wewnętrznych dylematów, przepełnia je strach przed tym, że ich sprawa wyda się i zostaną w swoim środowisku napiętnowane, wykluczone. Gdzie jest miłość bliźniego, samarytańska pomoc, duchowe wsparcie czy przebaczenie sugerowane przez kościół? – trudno odkryć. Jest za to chory pęd ku krzywdzeniu, karaniu, pogrążaniu. To doprawdy zaskakujące, że sprawcy brutalnych, popełnianych z pełną premedytacją przestępstw w zakładach karnych są otaczani troskliwą opieką duszpasterską, gdy kobiety dokonujące nieprostego wyboru (nie całkiem też samodzielnego) stają się obiektem kościelnej nienawiści.

Woody Allen słusznie zauważył, że „Nie rodzimy się żydami, katolikami czy muzułmanami, tylko przyłączamy się do nich i dajemy im pieniądze, po czym uzyskujemy w ten sposób usprawiedliwienie naszej niechęci do innych„.

Jeszcze niedawno toczyła się dyskusja o moralności uniwersalnej, która godziłaby różne światopoglądy, gdy owa uniwersalna moralność to po prostu człowieczeństwo wynikające z nas samych – jak uważał m.in. Rousseau. Nie czyń drugiemu szkody jeżeli nie musisz, nie szukaj przyjemności w krzywdzeniu innych, nie staraj się osiągać zysku wpędzając drugiego człowieka w poczucie winy. Człowieczeństwo jest w nas i wynika z nas. Moralność religijna, polityczna czy więzienna są już opcjami, które wybieramy samodzielnie. Wybierając dowolną moralność możemy pozostać przyzwoitymi ludźmi o ile nie zapomnimy o swoim człowieczeństwie. Człowieczeństwo jest fundamentem, dlatego stoi w poważnej sprzeczności z polityką kościoła, której nadrzędnym celem – tak jak w przypadku debaty o aborcji – wydaje się nie publiczne dobro lecz to „by kościelne było na wierzchu”.

GO

Reklamy