CZAS PATRIOTÓW czyli WOJNA OD ŚRODKA

by romskey


Nie mam dziennikarskiej intuicji, która pozwoliłaby mi zrobić z tematu coś co wgniecie Was w fotele. Może kiedyś nauczę się, choć nie wiem czy pisanie takich czytelniczych horrorów między poranną kawą a innymi zajęciami jest akurat tym, co chciałbym robić. Na pewno wolałbym zostawić myśli, które być może kiedyś w jakichś okolicznościach przypomną się Wam i sprawią, że Wasz wewnętrzny głos powie: „kurcze, coś jest na rzeczy, to dzieje się, czytałam/czytałem gdzieś o tym”. W atmosferze patriotycznych wzmożeń, nowoczesnych technik komunikacji, manipulacji, międzykulturowego sporu, kultu działających na własną rękę partyzantów, etc. warto jeszcze raz powrócić tam gdzie jeszcze niedawno gorzał konflikt – na Bałkany. Naprawdę rzadko zdarza się spojrzeć na współczesną wojnę oczami współczesnego zabójcy. Pośrednio zyskałem taką okazję i wierzę, że dzisiejszy tekst, który nie jest całkiem – a może nawet w małym stopniu – moją myślą, coś w Was zostawi.

„Wojna to przełamanie siły wroga”
Tym prostym zdaniem, były członek serbskiej paramilitarnej bojówki zdefiniował wojnę. I nie byłoby w tej definicji niczego odkrywczego gdyby nie pojęcie „wroga”. Dla niego i jego towarzyszy wrogiem było każde albańskie czy chorwackie dziecko, kobieta, niepełnosprawny czy pies. „Albańczycy są brzydcy, głupi, to gówna, nie powinni żyć na naszej ziemi, tak jak żaden Chorwat”. Pozostawienie, któregoś żywym było w ich opinii równoznaczne z tym, że gdy ocalony uzyska kiedyś dostęp do broni to będzie zabijał Serbów. „To dzikie zwierzęta”. Bojówkarze nie brali jeńców, w każdej grupie cywili widzieli zamaskowanych żołnierzy, nie słuchali próśb o życie i deklaracji o braku jakiegokolwiek kontaktu z bronią. Wszyscy musieli zginąć a gdy kończyła się amunicja, pomagała kolba Kałasznikowa lub nóż. W trakcie masakr rabowano pieniądze, wartościowe rzeczy, potem palono domy i był czas na piwo lub wódkę. Nie na smutno. Śpiewano, świętowano kolejne dumne zwycięstwo w walce o czystość świętej ziemi przodków.

Nienawiść i okrucieństwo
O tym skąd biorą się, opowiedział inny zamaskowany i anonimowy bojówkarz, którego wg. starej nomenklatury nazwalibyśmy oficerem politycznym. „Nabór do bojówek prowadziliśmy wśród patriotów, prawdziwych patriotów, gdyż są oni bardziej podatni na opowieści o otaczającym ich zagrożeniu ze strony obcych. Łatwiej takich ludzi kształtować ideologicznie„.

Nie lubiłem strzelać ludziom w twarz
„Zabijając pierwszy raz wrażenie nie jest przyjemne. Każde kolejne jest już prostsze, normalne”. Opisywanie doznań przychodziło pytanym z trudem. „To jest jak pierwszy seks, zawsze zapamiętasz, romantycy mówią, że pamiętają pierwszy pocałunek, coś takiego”. Gdy zabijasz człowieka, to prawie widzisz jakby coś opuszczało jego ciało. Oczy gasną, zawsze jest w nich strach. Nie lubiłem strzelać ludziom w twarz, nie podniecał mnie tak jak innych widok łez. Nawet teraz jak rozmawiamy nie patrzę ci w oczy, patrzę tu lub tu” (wskazał kilka punktów na twarzy). „Spojrzenie na płomienie, wódka, niektórzy wciągali kreskę koki – było tego w bród, to uwalniało myśli”.

NATO
„Wiedzieliśmy, że nie wygramy z NATO, bo NATO miało samoloty, frustrowało nas to, dlatego ustaliliśmy przelicznik, za każdego zabitego Serba zginie dziesięciu Albańców”.

Po drugiej stronie
„Może istnieje jakaś droga powrotu…ale gdy zabijasz, przechodzisz na drugą stronę. Stajesz się innym gatunkiem, choć nikt nie rozpoznałby cię w tłumie. Zazdroszczę zwykłym ludziom na ulicy, zazdroszczę żebrakom. Nie jestem już jednym z nich, nigdzie już nie czuję się jak u siebie, tu, czy na żadnym kontynencie”.

Innej opcji nie ma
„czy zmieniłbym przeszłość?… zrobiłbym to samo. Albańcy, muzułmanie to gówna. Nie dziw się, że tak mówię nawet teraz”. Były dowódca Einsatzgruppen był podobnego zdania: „Tylko czysty naród może być silny” – rozumiejąc jednak intencję zawartą w pytaniu dodał – „No cóż… nigdy nie wykonywać rozkazów państwa??” – na chwilę zawiesił głos – „innej opcji nie ma”.

…. moralność
„Żaden żołnierz nie jest moralny, zabijanie jest niemoralne. Najbardziej potem brakuje tego utraconego, bo moralność.. to człowieczeństwo.”

koniec

na podstawie „Anatomia zła” choć temat twardy jak skała

Reklamy