BIZNES I POLITYKA

by romskey

Spotkania biznesu i polityki są częścią historii cywilizacji. Zorganizowanie wyprawy łupieskiej wymagało szybkiego zdobycia poważnych środków a sam pomysł organizowania takowej wynikał zazwyczaj z tego, że zasilane podatkami królewskie skarbce świeciły pustkami. Nie było w zawiązywanych kontraktach idealizmu, choć spisane przez poetów karty oficjalnej historii bujnie opiewają ich szlachetność. Czasy te (potencjalnie) minęły, polityka uległa znacznej metamorfozie, zmienił się model jej postrzegania, władza zmieniła się w urzędniczą służbę. Czy w takich realiach tolerancja dla „starego” jest słuszna?

W Polsce, dyskusja o dopuszczalnych ramach relacji polityczno-biznesowych wydaje się abstrakcyjna skoro całkiem spora grupa parlamentarzystów to praktycznie czynni przedsiębiorcy. Jednak nie wszyscy ludzie biznesu posiadają komfort zasiadania w parlamencie i ich interesy są dla nich nie mniej palące. W wielu krajach ustanowiono reguły komunikacji na tej płaszczyźnie. Złamanie tychże może bardzo szybko zakończyć polityczną karierę (spadek publicznego zaufania). Polska nie jest wyjątkiem na mapie świata, choć to że „murzynów biją wszędzie” nie jest żadnym argumentem. To co w naszym kraju jest normalne, nie jest normalne wszędzie a już na pewno tam gdzie zaufanie publiczne do władz jest znacznie większe.

Gdy weźmiemy pod uwagę wspomniany we wstępie urzędniczy model sprawowania współczesnej polityki, to związek urzędnika z biznesmenem wywoła jednoznaczne skojarzenie. Biznesmen dla polityka jest atrakcyjnym towarzystwem. Może nie całkiem bezinteresownie wesprzeć kampanię, podzielić się dochodem z realizacji wygranego przetargu, za skromne wsparcie może uzyskać potrzebne zezwolenie. Kształt takich relacji normował się w Polsce przez wieki i być może dlatego nie widzimy różnicy między spotkaniem polityka z przedsiębiorcą na rybach pośrodku jeziora a spotkaniem komisji trójstronnej.

Oczywiście Polska trwa w takiej bratnio pojmowanej kulturze, bo przecież polityk XYZ zna się z biznesmenem ABC od szkoły podstawowej, a i znajomość policjanta z bandytą oparta na podobnej historii również nie razi. Szkoda, gdyż podjęcie funkcji publicznej powinno wiązać się z pewnymi samoograniczeniami. Nie wszystko co uchodzi Janowi Kowalskiemu ujdzie senatorowi czy prokuratorowi Janowi Kowalskiemu. No ale ludzie są ludzie, widzą to wszystko po swojemu. Bogaty to mądry, chyba że wróg.

crp

Advertisements