WAŁ – PARADOKS – SYSTEM

by romskey

Kilka lat temu, posłanka Kidawa_Błońska, przekonywała polskich palaczy do kupowania papierosów rodzimej produkcji, twierdząc, że to uczciwe. Wg. niej, złotówka wydana na papierosy przemycone jest złotówką ukradzioną państwu – a więc wszystkim – i w ogóle korzystanie z przemytu jest nieetyczne. Słuchałem jej z uwagą, starając wyobrazić sobie buszującego po śmietniku zbieracza jadła, który pod wpływem przytoczonej porady doznaje moralnego olśnienia i decyduje: „od dziś palę tylko polskie!”. Nie kalkulując długo doszedłem do wniosku, że skutek, dla rodzimego przemysłu tytoniowego (a więc i dochodu państwa), niezależnie od wyboru podjętego przez śmietnikowego zbieracza, będzie taki sam czyli tragiczny. Gdy zbieracz stanie się uczciwy to przestanie kupować ponieważ nie będzie go stać, zaś gdy pozostanie na bakier z prawem kupi pety z przemytu zasilając mołdawski czy ukraiński budżet.

Schemat działania władzy w zakresie zwalczania dowolnego problemu składa się z dwóch punktów i trzeciego opcjonalnego:
1. moralizatorskie pogadanki i rugania z ekranu, gazety czy billboardu
2. kosztowna mobilizacja niezliczonych służb paraliżujących zdrowy ruch w dziedzinie dotkniętej patologią (np. zwiększona kontrola TIR-ów na granicy, opóźniająca odprawy a więc generująca ogromne straty dla przewoźników, producentów i odbiorców)
3. (opcjonalny) – zmuszenie służb do zmniejszenia wykrywalności w celu ogłoszenia zminimalizowania problemu lub zwiększenia wykrywalności w celu wykazania że problem istnieje i wciąż potrzebuje środków

Trudne czasy hartowały nasz naród, uczyliśmy się obchodzić przepisy zagrożone znacznie sroższymi karami niż te, na które może zdobyć się demokratyczne państwo. Mało kto zdaje się dostrzegać, że jest to pewnego rodzaju wskazówka i argument za tym, że „nie tędy droga” bo im trudniej tym Polak bardziej pomysłowy. Owszem, można wierzyć w to, że w końcu uda się dogonić patologicznego króliczka i ładować w to sporo grosza ale na wierze kończy się zazwyczaj. Prawo nie wygra z wolą przetrwania, nawet gdy „przetrwanie” wydaje się w tym miejscu słowem nieco przerośniętym. Pośród wymienionych wcześniej punktów nie ma najmniejszej refleksji nad przyczyną, zastępuje ją pewnik w postaci przekonania o tym, że rodacy „kradną bo lubią”.

Tuż po powołaniu CBA mającego zwalczać korupcję, pojawiło się nowe: „zmowa przetargowa” wobec której CBA okazało się bezradne. Musiało wkroczyć ABW, ale to okazało się całkowicie bezbronne w tropieniu powiązań biznesu z polityką, bo jakże kontrolować lub podsłuchiwać własnych szefów?

Przekręty na VAT, akrobacje podatkowe czynione przez geniuszy kreatywnej księgowości w potężnych firmach – wymieniać można długo – a pieniądze państwu uciekają. Tworzenie kolejnych służb, departamentów, zabezpieczeń, etatów i przepisów pochłania astronomiczne sumy a co najgorsze, przekręty trudno nawet nazwać przestępstwami, gdyż zazwyczaj dzieją się w przestrzeni, której prawo nie reguluje ściśle a nawet jeśli, to po szkodzie, kiedy wymyślono już coś nowego. Skutkiem ubocznym jest to, że cały ten system, zaczyna przypominać demokratyzację Afganistanu, gdzie walka z Talibami okazała się świetnym pretekstem do załatwiania prywatnych porachunków m.in przez lokalnych przedsiębiorców. Działa to tak, że np. producent materiałów budowlanych donosi żołnierzom koalicji na swojego konkurenta, jakoby ten posiadał związki z Talibami. Wojsko działa szybko i o ile nie zbombarduje konkurenta to sparaliżuje jego pracę na tyle, że efekt i tak zostanie osiągnięty. Czyż nie działają w Polsce podobne mechanizmy czyli nierzadko „nasyłowe” kontrole skarbowe, sanitarne, czy w podobny sposób nie wykorzystuje się służb do rozgrywania politycznych czy partyjnych wojenek?

Walka z patologią wykształca nie tylko kolejne patologie ale nie przynosi skutku. Wystarczyłoby zastanowić się nad przyczyną. Wystarczyłoby zadać sobie szczere pytanie, czy na polskie papierosy stać śmietnikowego zbieracza jadła ze wstępu? Czy polskie firmy w obecnej sytuacji ‚fiskalnej’ stać na rozwój czy innowacje? Niestety, „stać” w rozumieniu urzędniczym, to znaczy zarabiać więcej niż wynosi dany wydatek a mówiąc krócej: jeżeli ktoś zarabia dziennie 20 zł, to stać go na zakup papierosów za złotych 14. A koszty życia? Koszty zakupu maszyn czy promocji w przypadku przedsiębiorców?

Państwo jest w trudnej sytuacji, zasysa więcej niż otrzymuje, ale pewną kwestię naprawdę łatwo wyliczyć. Weźmy choćby fotoradary. Miało być dużo dochodu a skończyło się na tym, że ludzie zaczęli bardziej uważać. Fotoradar symbolizuje tu każdą możliwą służbę kontroli. Zanik mijania się z prawem lub kreatywność Polaków może sprawić, że dana instytucja nie będzie miała żadnych wyników a kosztuje sporo. Ile kosztuje CBA a jakie ma wyniki? Ile kosztuje ABW a jakie ma wyniki? Ile kosztuje UKS a jakie ma wyniki? Ile kosztuje Urząd d/s bezrobotnych a jakie ma wyniki? Włodarze tych instytucji ścigają się o słupki tłukąc niemiłosiernie w każdego najdrobniejszego cwaniaka albo i istotę niewinną i coś tam ciurka, ale ich deficytowość nie spada. Państwo do nich dopłaca.

Naprawdę żenujące jest to, że najprostszym sposobem obalenia systemu w Polsce jest uczciwe i zdrowe życie. Gdyby Polacy stali się uczciwcami i abstynentami to budżet państwa runąłby w ciągu roku, nastąpiłby gospodarczy paraliż i nie pomogłyby unijne dotacje. Czy masowa uczciwość jest mrzonką? Nie, po prostu stworzono system, który generuje przestępczość i nieprawidłowości. Paradoksalnie, dzięki nim to państwo trwa.

crime
(graph:money.howstuffworks.com)

Reklamy