AGRESJA

by romskey

Naukowe opracowania mają to do siebie, że są długie, nudne i skomplikowane, natomiast forma „telegraficznego skrótu” jest jak potrawa bez smaku i zapachu. Ponoć średnie poziomy – tak jak i w przypadku tematu dzisiejszej notki – są z medycznego punktu widzenia najwłaściwsze, dlatego też, postaram się Was nieco uwieść. Zapewne słyszeliście dowcip o matematyku, którego spotkał na pustyni zbłąkany człek podróżujący balonem? Widok matematyka był dla niego najsłodszym widokiem pod Słońcem, gdyż tak zazwyczaj działa widok człowieka na pustyni. „Panie, panie!” – zaczął wykrzykiwać pilot – „gdzie ja jestem???”. Matematyk, który obliczał coś w swoim małym notesiku uniósł głowę w poszukiwaniu źródła wołania i dostrzegł wycieńczonego pilota. „G-d-z-i-e- j-e-s-t-e-m ?” – wykrzyczał kolejny raz pilot. Matematyk pochylił się nad notesem, nakreślił kilka wzorów, coś podsumował, po czym oznajmił: „W balonie!”. Do tego żartu dołączany jest zwykle komentarz: „Matematyk jest osobą, która potrafi udzielić bardzo precyzyjnej odpowiedzi nie służącej zupełnie niczemu”. W przypadku niniejszej notki ta reguła nie sprawdzi się całkiem, gdyż to właśnie precyzyjna odpowiedź okazuje się najbardziej istotną.

Pytani o źródła agresji czy przemocy wymieniamy całe tuziny przyczyn: podżeganie, polityka, religia, frustracja, niesprawność umysłowa, złe wychowanie, prowokacja, brak pozytywnego upustu dla młodzieńczej energii itd. itp. W większości pomijamy wymienioną na końcu „energię”, przyjmując fizyczną jej wykładnię mówiącą o tym, że energia po prostu jest, nie powstaje i nie zanika, jest z niczego i najpewniej jej istnienie jest skutkiem samorództwa. Otóż jesteśmy w błędzie. Wspomniana energia powstaje z czegoś. Oprócz przyczyn zewnętrznych, nie możemy pomijać wewnętrznych i to bardzo wewnętrznych – praktycznie fundamentalnych, bez których nie byłoby tematu.

Przemoc, agresja, palenie, picie, niebezpieczny seks, udział w bójkach i wypadkach, wyróżnianie się siłą pośród rówieśników, dominacja w grupie. Wbrew pozorom, nie jest to charakterystyka znanych ostatnimi czasy grup społecznych. To tylko niektóre skutki działania narkotyku produkowanego przez nasz organizm. Jego nazwę znamy dobrze (choć wiemy o nim znacznie mniej), a użyłem pojęcia narkotyk gdyż tak jak wszystkie inne środki odurzające przeprogramowuje ludzkie postrzeganie siebie i rzeczywistości. Ten jak najbardziej naturalny i legalny dopalacz możemy produkować w ilościach dowolnych, musimy jedynie dostarczyć sobie kilku składników.

Całkiem niedawno oficer CBŚ w jednym z telewizyjnych programów stwierdził, że kibice stają się agresywni, gdyż jedzą surowe mięso. Kibole parsknęli śmiechem, wyprodukowano nawet jadło stadionowe pt „tatar kibica”, choć oficer CBŚ tylko nieznacznie minął się z prawdą. Opowiadanie o syntezach, lipidach i szkieletach węglowych byłoby raczej zawiłe i nudne, dlatego dostarczmy organizmowi wraz ze strawą m.in: cynk, cholekalcyferol, witaminę D3 … w przełożeniu na język ludzki, najbogatsze w konieczne składniki: żółtka jajek, oliwę z oliwek, czerwone surowe mięso… – czyli… – tatar! Opowieść zaczyna się mniej więcej tak: „Pierwotnym materiałem do syntezy androgenów jest cholesterol. Jest on wstępnie syntetyzowany z glukozy i kwasów tłuszczowych…..itd. itd„. Efektem finalnym jest nasz główny bohater testosteron, którego posiadaniem i możliwością produkcji szczycą się nie tylko mężczyźni, ale również kobiety i dzieci (choć w mniejszych ilościach).

Nadmiar wywołuje zwiększone pobudzenie, agresywność, aspołeczność (niechęć współpracy). Kiedy część kiboli faszeruje się przed ustawką nawet ośmioma tatarami a konsumpcja tej energetycznej strawy poprzedzona zostaje zwiększającym wyniki na siłowni zastrzykiem z wyciągu z byczych jąder (umownie: najczystszy testosteron), to można śmiało powiedzieć, że gdyby własnym testosteronem można było dzielić się lub dilować, to wystarczyłoby go dla kilku osób. Tatar jako surowiec wyjątkowo przydatny w produkcji i nadprodukcji testosteronu jest żywieniowym strzałem w dziesiątkę i chylę tu czoła przed wynalazcami potrawy, którzy o lipidach i innych błonach komórkowych nie mieli zielonego pojęcia. Zamyślając się nad podobnym menu, można dostrzec to, że obywatele krajów znanych z imperialnych ambicji jedzą na śniadania: Niemcy – jajka i parówki, Brytyjczycy – jajka i bekon – czyli w skrócie: jajka, tłuszcz i mięso – generalnie podstawowe komponenty. Polacy z powodów historycznych preferują „chleb i wodę, płatki owsiane na mleku oraz kapustę z kartoflami” i zapewne dlatego szczycimy się antyimperializmem.

Z naszych badań wynika, że testosteron wpływa także na podejmowanie decyzji. Zwykle motywuje do poszukiwania najlepszego rozwiązania, ale zbyt duży poziom tego hormonu czasami powoduje, że przestajemy się liczyć z innymi ludźmi – dr Nick Wright (neurolog, University College of London)„.

Niedobór testosteronu objawia się gorszym samopoczuciem, wahaniami nastroju, drażliwością, skłonnością do depresji, nieśmiałością, niezdecydowaniem, nerwicami, brakiem siły do pracy i ćwiczeń fizycznych, anemią, zawrotami głowy, sennością, trudnościami z koncentracją, pamięcią, niskim pożądaniem, niską wrażliwością na bodźce seksualne takie jak fantazje erotyczne czy spontaniczne erekcje (źródło: Men’s Health). Nie należy jednak bić na alarm a przynajmniej histerycznie. Testosteron przypomina trochę w naturze kota chadzającego własnymi ścieżkami. Rano jest go więcej, wieczorem mniej, dużo zależy od diety, której poświęciłem już kilka zdań, aktywności, trybu życia, w grę wchodzą uwarunkowania genetyczne, wiek itd. itd. Badania m.in. dr. Jamesa M. Dabbsa (prof. psychologii Uniwersytet Stanowy Georgia, doktorat Yale) wykazały, że obniżeniu testosteronu sprzyja zawarcie małżeństwa i ukończenie studiów: „Im dłużej się uczysz, tym mniej chaosu, związanego z nadprodukcją testosteronu, robisz wokół siebie„. Żonaci faceci są zdrowsi i żyją dłużej. W innych badaniach odkryto, że za niższy poziom hormonu odpowiada ojcostwo oraz bliski kontakt z dziećmi. Niski poziom testosteronu gwarantuje również dieta wegetariańska lub np. spadek osiągnięć sportowych(!) czyli mówiąc najprościej „wyników”. W ostatnim przypadku, chęć podbijania podium może zmienić się w chęć przeczekania, rezygnację, które są symptomami niedoboru testosteronu.

Większość badaczy zgadza się z tym, że testosteron jest swoistym dopalaczem silnie związanym ze sferą seksualną człowieka, ma zapewnić widoczność, sprawić, że osiągnięte zostanie zwycięstwo w konkurach, decyduje o tym „że mężczyzna wygląda jak mężczyzna”. W dzieciństwie uśpiony, w trakcie dojrzewania rosnący i kipiący, poważnie oddziałujący w wieku 20-35 lat, potem stopniowo zanikający (1% na rok).

Tematu nie sposób wyczerpać w formie blogowego wpisu, jednak pytając o skłonność do przemocy i agresji nie możemy pomijać podstawowego jej składnika. Na jego nadmiar nie cierpią wegetarianie słynący z pacyfistycznego podejścia do świata („jesteś tym co jesz” – nie jest tak całkiem oderwane od prawdy), na nadmiar testosteronu nie ciepią osoby ustabilizowane życiowo i osoby, które nie stroniły od edukacji. Po drugiej stronie mamy ludzi w wieku o najwyższym poziomie tego hormonu, wcinających maszynowo tatary i faszerujących się testosteronem na siłowniach, wiodących żywota singli niezainteresowanych edukacją, maksymalistów wykazujących wzmożone zapotrzebowanie na używki i awantury (pomagające rozładować napięcia). Walka o zauważanie i zwycięstwa są coraz trudniejsze, start życiowy pozostawia wiele do życzenia. Wysoki poziom testosteronu i słabe wyniki, frustracja – to realna bomba.

Tak więc zgodnie z zapowiedzią udzieliłem dość precyzyjnej matematycznej odpowiedzi, z którą pozornie nie za bardzo wiadomo co zrobić. Niepewność zwiastuje jednak niedobór testosteronu, dlatego możemy wybrać kilka opcji:
1. Zadbać o to, by ludzie uczyli się, zakładali rodziny, mieli osiągnięcia a nawet zainteresowali się wegetarianizmem, lub….
2. Wpłynąć na podwyżkę VAT na jaja, olej i surowe mięso w celu ograniczenia dostępu
3. Zjeść 8 tatarów i przestać się szczypać z otaczającą agresją

Centrum badań autyzmu Cambridge University w 2002 roku wykazało związek wysokiego poziomu testosteronu u płodów z cechami autystycznymi występującymi we wczesnym dzieciństwie. Analizą objęto badanie płynu owodniowego i monitorowanie zachowań społecznych w trakcie rozwoju dziecka. Z badań wynikało, że wysoki poziom testosteronu w łonie matki wpływa na mniejsze umiejętności społeczne i werbalne dzieci. Czy podobnie warto zastanowić się nad owianym tajemnicą ADHD?

hard-reset-banner-540x276
(graph:Hard_Reset)

Reklamy