MESJASZ KIBOLSKI czyli SAMI MĄDRZY

by romskey

Gdy dana sytuacja regularnie powtarza się a ludzie, których zadaniem jest podejmowanie decyzji zaklinają los słowami: „nie… tym razem będzie spokojnie”, to bez trudu można osiągnąć wyjątkowo złośliwy wniosek: „Dupa nie politycy, dupa nie doradcy, dupa nie publicyści”. Puszenie się wiedzą i intelektem w czasie spokojnym to łatwizna, gdy umiejętność przewidywania skutków lub reagowania w czasie niepokojów są umiejętnościami o zdecydowanie wyższej wartości. Tych jakby trochę brakuje. Gdy youtubowi pół-komicy w południe mówią „będzie zadyma” i zakładają się nawet o 50zł z przechodniami mającymi inne zdanie, oznacza to, że raczej oni powinni zajmować się bezpieczeństwem narodowym a nie ci, którzy czynią to obecnie. Nie twierdzę, że jestem jasnowidzem, myślałem: „zadyma będzie albo i nie będzie” i nie kreuję się na wyrocznię.

Mesjasz kibolski

Po 11.11, „media reżimowe” standardowo zajęły się wiązaniem genealogii Kaczyńskiego z Röhmem i innymi, zaś „media prawicowego wzmożenia” zajęły się głaskaniem najebanych debili. Dała o sobie znać polska zaradność, która nakazuje Polakom wybierać jak najbardziej pokrętną drogę do celu, bo tak jest mądrze, pragmatycznie i chuj wie jak jeszcze. Efekt jest taki, że sama zadyma staje się trzeciorzędna, bo trzeba najpierw przypierdolić pisowi albo peo a przy okazji kościołowi i pedałom. Efektem jest to, że rola dyżurnego piłkarskiego zadymiarza nabiera spekulacyjnej wartości i pewnie 90% wyrywaczy palików od drzewek nawet o tym nie wie. Dopisywanie filozofii – a to nazistowskiej a to patriotyczno-bohaterskiej – do działań wesołego towarzystwa po kracie piwa śmieszy. Chętnie posłuchałbym zatrzymanych, co mają do powiedzenia na temat wielkiej polityki, historii i wszystkiego tego co im przypisuje się. Nie chcąc abyście popadli w zagubienie podsumuję ten akapit małą analogią: Sprawa z dyżurnym zadymiarzem, wygląda dokładnie tak jak z głównym bohaterem filmu „Żywot Briana” (Monty Python „Life of Brian” 1979). Syn Żydówki i rzymskiego centuriona, na swoje szczęście i nieszczęście rodzi się w tym samym czasie i podobnym miejscu co Jezus. W wyniku tych i kilku innych zbieżności, zostaje omyłkowo uznany za Chrystusa, co pociąga za sobą szereg konsekwencji, łącznie ze znaną finalną. Filmu opowiadać nie będę, gdyż pewnie oglądaliście, w każdym razie o to dokładnie chodzi. Niezależnie jak potraktujemy Briana (ukrzyżujemy czy ustanowimy królem Polski) to i tak on nie jest Jezusem. Rzymianie ścigający Jezusa również nie popiszą się wynikami. Dzięki „mądrym głowom” urządza się coś jak polowanie na wielbłądy na Antarktydzie. Skutki do przewidzenia.

Rozgrzeszacze

Kolejna sprawa to głęboka psychologia. Wyobraźcie sobie, że jestem np. Andrzejem Mleczką czy Mają w Ogrodzie i piszę u siebie w Fejsbuku: „Gdyby tak ktoś rozkurwił siekierą czerep Cejrowskiemu na środku ulicy to byłby porządny obywatel, gdyż obywatele mają prawo nienawidzić Cejrowskiego” (można zastosować zamiennie Pietrzaka, Michalika czy innych dewiatów). Nie chcę wgłębiać się w ewentualną reakcję odbiorców takiego komunikatu, gdyż nie to jest w tym akapicie istotne. Żałuję, że psychologia nie jest nauką ścisłą, na której można byłoby oprzeć materiał dowodowy. Przytaczany niekiedy przeze mnie Philipe Zimbardo bardzo klarownie wyjaśniał jak zniesienie odpowiedzialności wpływa na ludzkie zbydlęcenie. Zimbardo nie jest teoretykiem, jego eksperyment więzienny czy analizy patologicznych zachowań amerykańskich żołnierzy wobec jeńców w irackich więzieniach, potwierdziły a raczej budowały jego twierdzenia. Czytając lub słuchając Cejrowskiego (pochwała ataków na ruską ambasadę) czy Pietrzaka (bredzącego o zamieszkach zorganizowanych przez policję) a swojego czasu Kaczyńskiego, Brudzińskiego, Kempę, Romaszewskiego i.in. opowiadających o tym jak wspaniałymi młodymi ludźmi są zadymiarze, jak właściwym było ich postępowanie i jak podle niektórzy zostali sprowokowani przez policję, powinniśmy przestać zajmować się badaniem ich IQ, lecz zwrócić uwagę na efekt. Wymienieni niosą rozgrzeszenie bandyctwu i nawet gdy czujemy to przez skórę, to pozwólcie dokończyć. Dla naszego piłkarskiego „Briana” tacy rozgrzeszacze mogą być autorytetami, dlatego dzięki ich poparciu, dostając nawet 3 miechy bez zawiasów będą czuć się co najmniej jak zesłańcy syberyjscy czy Mahatma Gandhi lub Nelson Mandela. Po wyjściu oczywiście, przepełnieni misją „odnawiania oblicza ziemi tej ziemi” wyprodukują zapobiegliwie więcej koktajli Mołotowa na kolejną ustawkę niepodległości. Gdyby psychologia była nauką ścisłą, to takie wrzody mentalne jak Cejrowski czy Pietrzak trafialiby do więziennych izolatek bez możliwości pisania listów choćby do rodzin. Zwróćcie uwagę na różnicę: nie stosują oni ‚mowy nienawiści’ (za co potencjalnie mogliby dostać jakiś wyrok) lecz rozgrzeszają przemoc i bezprawie. Za to póki co nie skazuje się, bo trudno nawet powiedzieć, że to podżeganie. Stosownym zmianom w przepisach przeszkadza niewątpliwie wyjątkowo uprzywilejowana instytucja powiązana z mafią pedofilską, która od lat ma problem z publicznym potępieniem pogromów i innych zacnych zjawisk.

Genesis

Gdzieś u podstaw całego cyrku, kolejny raz pojawia się sam uczestnik. Zwykle młody, bezrobotny, bez perspektyw. Człowiek taki, zamiast realizować się w pracy, oddziałach specjalnych czy na treningowych matach, realizuje się na osiedlowych ławkach i ulicach, gdzie może liczyć na jakieś zauważenie. Wiem, że o tym wiecie, tyle że piętnowanie przyczyny idzie marnie, bo jest nie po linii. Otóż trzeba powiedzieć wyraźnie, im bardziej PO będzie pierdolić los Polaków, tym więcej Brianów doczeka się ulica.
Czasem dziwi mnie to, że eksperci wyspecjalizowani w mierzeniu słupków polskiego wzrostu nie potrafią wyliczyć, że w stan społecznego wykluczenia popada coraz więcej ludzi. To takie niepiarowe i źle wpływa na rating, ale obecne pokolenie wychowa kolejne pokolenie i nie będzie już „warsaw shore” w MTV a „Mortal Combat” na ulicy i nie tylko w święta. Nie będzie nazizmu, będzie Hackney, Peckham, Islington, Brixton (to gościnne dzielnice Londynu wymieniane przez otłuczonych polskich emigrantów). Wątek ten celowo umieściłem na końcu, gdyż mówi o poważnej przyczynie i w pewnym sensie o „trudnym dzieciństwie” ludzi w antypoparzeniowych osłonach twarzy dla kierowców F1. Trudne dzieciństwo nie rozgrzesza czynów, ale nie musi być zawsze trudne, tym bardziej, że już płyną na leczenie stanu rzeczy miliony euro, niknące w przepastnych kieszeniach urzędników administracji państwowej (realizatorów programów wirtualnie naprawczych).

ef

Reklamy