8 LAT ZA GRILLOWANIE

by romskey

Zdarza się, że gdy zaprosimy na grilla znajomych z Facebooka, może przyjść 20 tys osób. W starych kamieniołomach na krakowskim Zakrzówku stało się tak w kwietniu, a nawet nie pierwszy raz. Dziś inicjatorka ma kłopot z prokuraturą. Grozi jej 8 lat za nielegalne zorganizowanie imprezy masowej, w trakcie której 28-letni człowiek spadł ze skałki (17m) wprawiając swoje istnienie w stan ciężki. Opinie na temat zdarzeń są podzielone. Jedni widzieli same zakrwawione gęby i strumienie alkoholu, a drudzy sielankę nie mającą niczego wspólnego z agresją. Nie byłem, nie widziałem, znalazłem w newsach Google. Zdziwiła mnie prokuratura. „Organizacja imprezy masowej”? Wspólna rekreacja? Do tego, komendant miejski policji w Krakowie ostrzegł tych, którzy mają podobne pomysły, że znalezienie organizatora przez IP nie jest współcześnie trudne. Oż ty burku! – zakląłem w duchu. Jakoś tak przed 11 listopada imprezy masowe kojarzą się mi nieco inaczej i organizatorów nie tropi się po IP a podejmuje z honorami w urzędach miejskich. Niestety, banda oprychów może zalegalizować oborę w centrum miasta, a zwykli ludzie nie mogą pójść usmażyć kilku kiełbas i napić się piwa za miastem.

Co kraj to obyczaj, Stany mają domówki, a nasi pozbawieni mieszkań muszą zaspokoić się zalanym kamieniołomem. W profilu społeczności grilującej w Krakowie czytam:

„Hej, chciałam pozdrowić zupełnie anonimowo pewnego Kolegę z trzeciego roku AGH-u. Jesteś bardzo przystojny, inteligentny i masz to samo poczucie humoru co ja. Świetnie mi się z tobą gadało i dzięki za świetnie spędzony czas i obserwowanie Mordor’u”

„Pozdrowienia dla chłopaka idącego mniej więcej o godzinie 3 nad ranem z Mostu Grundwalskiego w stronę Galerii Krakowskiej. Miło się rozmawiało. Byłeś z Zakopanego, ale szybko w tłumie się zgubiłeś.
Miło było poznać

Tych wpisów jest więcej:

„Hej. Chciałem pozdrowić anonimowo dziewczynę z III LO Kraków miala na imie Ania byla z kilkoma kolezankami. Jestes bardzo ladna chyba najladniejsza z calej grupy i bardzo fajnie mi sie z toba gadalo i co najwazniejsze dobrze całujesz. :*:)”

a nawet takich:

„Znalazłam pokrowiec na aparat Roots Digital, jakby ktoś poszukiwał, to pisać”.

Na myśl przychodzi Przystanek Woodstock, o którym w zależności od źródła można usłyszeć jako piekle lub świetnej zabawie. W Krakowie, piwo, grill, nowi lub starzy znajomi, luz i wolna przestrzeń – czy takie realia można zbudować w rzeczywistości 100 radiowozów, identyfikatorów, barierek, stert zezwoleń i tajnych funkcjonariuszy wpuszczonych w tłum? Ludzie chcą spędzać czas po swojemu, w bardziej unikalnych warunkach.

Choć zawsze interweniuje policja, to takie inicjatywy stają się „codziennością” na świecie, m.in Burning Man Festival w Nevadzie. Nie ma marszy, nie ma transparentów, polityki, idei, marki, jest dużo ludzi i chęć zapomnienia o codziennej gonitwie. Na którymś etapie rozwoju tych imprez siłą rzeczy pojawiają się wątki organizacyjne, sprzątanie śmieci, zakaz przyprowadzania psów, ograniczenia prędkości jazdy, choć dzieje się to wraz z „przyrostem” takich elementów jak sceny z wykonawcami, instalacje artystyczne, elektryczne, zaplecze sanitarne – wtedy owszem, impreza masowa staje się faktem. Czy każde spontaniczne czy pół-spontaniczne skupisko ludzi w Polsce musi być postrzegane jak zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego? Myślę, że działa tu inny mechanizm. Kolejny raz coś wymyka się władzom spod kontroli a ta reaguje proceduralnie – czyli głupio. ACTA wymusiło odzew wysokiego szczebla, gdy krakowskie z gruntu pokojowe „Ognisko Kwietniowe” podniosło lokalnym włodarzom ciśnienie z parciem na likwidację zdarzenia i ukaranie „wichrzycieli”. Smutne, że takie wyciągnięto wnioski.

ppp

Reklamy