PRAWA KORYTA

by romskey

„Platforma tonie”, „Platformo nie daj się”, „Platformo, co robisz?” – czytam tytuły, widzę jakieś poruszenie w szeregach działaczy i aktywistów – „Ale, co? Co się stało?” – zachodzę w głowę, bo chyba coś przeoczyłem. Doczytuję: afery taśmowe, posady, spółki, głosy… iiiii – myślę – gdyby to było tajemnicą, to PO nie balansowałaby w okolicach 20%. Każda stara partia ma „tego” po szyję i nawet nie mam zamiaru dociekać kto zaczął lub kto jest winny.

Z subwencji, diet i premii żadna partia dziś nie wyżyje. Spółki, agencje i inne doskonale uzupełniają braki w partyjnych kiesach. Niegdysiejszy spór Bielecki-Schetyna na temat „fachowcy czy swojacy” ma tu zupełnie inny wymiar. Swojacy mogą spółkę uziemić ale karnie płacić będą do partyjnej skarbonki, a fachowcy, może i przedsiębiorstwo z udziałami państwa podniosą ale czy podzielą się nadwyżką? Nie na moją głowę. Wyborcy PO, PiS, PSL i SLD powinni właściwie cieszyć się z tych obsadzeń, bo dzięki nim ich faworyci wygrywają wybory. Bez tej kasy nie byłoby funduszy na robienie ludziom sieczki z mózgownic.

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, udziały państwa w zwyczajnych firmach to zwykła komuna, bo przecież państwowe znaczy znacjonalizowane, a że częściowo – niech będzie – półkomunistyczne. Oczywiście, energetyka, służba zdrowia, bezpieczeństwo – kto jednak zajrzy do wykazów i rankingów to zobaczy, że polska odmiana „dziel i rządź” (konkretnie: dziel posady) ma się świetnie. Dlaczego tego nie widać? Dlatego, że większość firm państwowych i z udziałami ma w dupie raportowanie swojej działalności (w obszarze ładu korporacyjnego, miejsc pracy, relacji społecznych czy środowiska naturalnego (źr.Crido Taxand)). Transparentność firmy Jana Kowalskiego to rzecz priorytetowa, a transparentność „spółki” – to już gospodarcza tajemnica państwowa.

korytos

Reklamy