DLACZEGO „DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI” JEST WAŻNE

by romskey

Okryłem, że istnieje całkiem ludzki kontekst tego prawa. My, Polacy b. często staramy się przenikać drugiego człowieka, odkrywać i demaskować jego intencje, budujemy intuicyjnie jego wizerunek. Uważamy, że daje nam to pewnego rodzaju intelektualną przewagę. Gdy budujemy wizerunek pozytywny to jeszcze pół biedy (możemy się mylić). Gorzej gdy powstaje wizerunek negatywny i idą za tym określone działania. Pojawia się uprzedzenie a skutki uprzedzeń znają głównie Ci, którzy doświadczyli ich na własnej skórze. W zwykłym życiu wyjątkowo trudno tłumaczyć się z zarzutów, które nie opierają się na czymś konkretnym (prawda materialna, siła fizycznych dowodów). Zarzuty te często dotyczą cech osobowości a nie działań. Czy potrafimy udowodnić intencje? Powiedzieć przekonująco „nie jestem rasistą” lub „wcale nie siedzę w polityce dla pieniędzy”? Tylko konkretne działania mogą to rozstrzygnąć, co oczywiście nie oznacza, że np. bratni gest wobec Żydów będzie szczery. Jednak tu mamy kolejną kwestię: nieszczery pozytywny gest wobec Żydów nie niesie ze sobą negatywnych skutków społecznych. Intencje nie są więc kluczowe, liczą się działania. W obowiązującym prawie za winę uznaje się zarówno motyw oraz czyn i pewnie stąd pomieszanie, choć nawet tu, za same intencje nie skazuje się – muszą zaistnieć oba składniki (motyw i czyn). Domniemanie niewinności w zwykłym życiu? Czy potrafimy?

Tu jeszcze jeden element. Czy negatywny czyn bez negatywnej intencji zasługuje na negatywny osąd? W prawie można liczyć na okoliczności łagodzące, w życiu… bywa różne.

haten

Advertisements