GWAŁCICIELE CZY PEDOFILE?

by romskey

Powiecie, że zwariowałem, ale to nie całkiem tak. Rozpętała się zawierucha związana z molestowaniem nieletnich w kościele powszechnym, więc słowa: kościół, pedofile i zwyrodnialcy stały się synonimami. Propagandowo nic do tego ujednolicenia nie mam, choć gdy zobaczyłem wyrosły na kanwie wydarzeń plakat sugerujący odstrzał pedofilów, zastanowiłem się czy nie jest trochę tak, jakby ktoś zechciał odstrzelić wszystkich Żydów za to, że kilku z nich dopuściło się bankowego przekrętu? Nie, nie chodzi o pudrowanie kościoła. Pedofilia jest preferencją seksualną i pedofil podobnie jak człek wierzący może być praktykujący lub nie. Czy niepraktykujący pedofil burzy w społecznych żyłach krew? Nie! Tą krew burzy gwałciciel dziecka i nie należy mówić o pedofilach w kościele lecz gwałcicielach dzieci w sutannach, nie o ukrywaniu pedofilów przez kościół lecz ukrywaniu gwałcicieli dzieci. Różnica jest niebagatelna, gdyż nie każdy pedofil jest gwałcicielem dzieci i nie każdy gwałciciel dziecka jest pedofilem.

Choć definicja gwałtu mówi o przemocy, to biorąc pod uwagę fizyczną i wynikającą z norm kulturowych (autorytet) przewagę dorosłego nad dzieckiem, przemoc taka jest bezdyskusyjna. Młody człowiek zmuszony szantażem, bronią, manipulacją, strachem czy wstydem do poddania się czynnościom seksualnym nie poddaje się im dobrowolnie. Dziecko (nieletni) nie posiada prawa decydowania o sobie, dlatego nie ma czegoś takiego jak dobrowolne poddanie się czynnościom seksualnym, na którą to dobrowolność gotowi są powoływać się gwałciciele licząc na obniżenie wyroku. Nie warto rozgraniczać nasilenia przemocy, bo utkniemy w dyskusji o indywidualnym progu bólu lub debatą o tym czy klaps jest przemocą czy nie.

Pedofile mogę budzić naszą odrazę, tak jak jeszcze niedawno geje, transseksualiści czy Żydzi. Jednak nie oni są realnym celem sprzeciwu. Celem jest jedno z najohydniejszych działań, które można wyrządzić dziecku, zmieniając jego seksualność i psychikę na całe życie. Czy ma znaczenie w jakich okolicznościach doszło do zamachu na dziecięcą niewinność? Ot, ciekawy epizod, gdyż ktoś niedawno wspominał o tym, że embrion to człowiek, który jako niewinna istota nie zasługuje na śmierć a jak okazuje się w późniejszej fazie rozwoju, na gwałt to i owszem.

Kościół od wieków przyjmował pod swój dach grzeszników. „Idź i nie grzesz więcej” to słowa powszechnie znane. Kościół wydaje się być zobowiązany do miłowania niepraktykujących pedofilów jak wszystkich tych, którzy w swoim mniemaniu zbłądzili lub mogą zbłądzić. Kościół potencjalnie daje im możliwość zwalczania gorliwą wiarą niezdrowych aspiracji. Jednak w najmniejszym przypadku wygadani hierarchowie nie powinni mylić pedofilii z gwałtem na dziecku(!) Nie pedofilia sama w sobie jest szkodliwa, lecz gwałty. Ciekawy w tym kontekście jest wątek obrony abp. Wesołowskiego przez ks. Rydzyka. Czy toruński ojczulo zastanowił się nad tym, że zamiatając pod dywan skandal w imię dobra wizerunku kościoła (zręcznie żonglując pojęciem domniemania niewinności wspartego nieodłącznymi w retoryce kościoła oskarżeniami), zamiótł pod dywan także los dzieci, ukazując ile dla niego znaczą?

Nie ma nawet racji ks. Lemański twierdząc, że sito selekcji kleryków jest wadliwe, gdyż odsianie potencjalnych gwałcicieli jest praktycznie niewykonalne. Należałoby już w trakcie nowicjatu dokonywać prewencyjnej kastracji (choćby chemicznej) gdyż to kontakt wyposzczonego duchowieństwa z ludźmi a tym bardziej dziećmi stwarza zagrożenie.

arts

Reklamy