ŻYDOWSKI HANDEL

by romskey

Żydowski handel był zawsze solą w oku polskich przedsiębiorców. Konkurencyjne ceny, dbałość o klienta czy możliwość zakupu na kredyt zdawały się być progiem nie do przekroczenia dla rodzimych kupców słynących z wyniosłości, pazerności i drożyzny. Wydaje się, że wyłącznie przywiązaniem do chrześcijańsko-narodowego patosu można było zagwarantować przetrwanie tradycyjnie polskiej wersji działalności gospodarczej, a więc uzasadnić to, że naplucie klientowi w gębę czy przepłacanie jest przejawem patriotyzmu lub religijności.

Charakterystyczny dla przedwojennych Żydów marketing stosują dziś w Polsce Francuzi, Niemcy, Portugalczycy czy Chińczycy. Jak niegdysiejsi Żydzi starają się być też blisko tronu by pozyskiwać kolejne przywileje dzięki udzielaniu okazyjnych pożyczek czy ofiarowaniu podarunków. Pomimo tego, że zagraniczny biznes wyraźnie wypiera nas z rynku, Polak pozostaje wierny tradycjom i woli węszyć „Żyda”. Idea narodowa pomaga mu nie zauważać też tego, że żydowska lichwa była świetnym interesem w porównaniu z udzieloną mu obecnie przez rodaka pożyczką „chwilówką”, nie zauważa, że ohydnym kamienicznikiem (mieszkaniowym lichwiarzem) nie jest Żyd lecz deweloper kolega z klasy lub samorządowiec, którego wybrał skreślając krzyżyk na wyborczej liście.

W wolnej Polsce dokonała się przedziwna transformacja. Nienawidzący Żyda polski biznesmen upodobnił się do niego, choć dobrał tylko te elementy, które uznał za niekolidujące z tradycyjnymi wartościami. Konkurencyjna cena? – tak, ale przez oszczędzanie na materiale i zmowę cenową. Zabieganie o klienta? – tak, przez szkalowanie i niszczenie konkurencji. Kredyty? – owszem, lecz przy takich kosztach obsługi, że żaden Żyd na to nie wpadłby.

Dość przygnębiające jest to, że tradycyjne „wyniosłość, drożyzna i pazerność” stały się także cnotami urzędników administracji państwowej. Przedwojenne narzędzia walki z żydowskim zagrożeniem w postaci nadgorliwych kontroli skarbowych, budowlanych czy sanitarnych okazały się świetnie sprawdzać wobec Polaków. Kiedy słyszę „polski patriota płaci podatki” lub „kupuje w polskich sklepach” ciśnie się na usta „polski patriota jest wyjątkowym frajerem”. Nie potrafimy być blisko tronu, nie umiemy lobbować, wolimy władzę przejmować siłą. Pocieszyć się możemy tym, że Żyd upodobnił się również do Polaka. W USA, „polski Żyd” przedsiębiorca lub finansista, jest uznawany za najgorszą zarazę.

poljew

Reklamy