ELASTYCZNOŚĆ! J.PALIKOCIE – o żabie, studni i zmianach

by romskey

Wybrałem Janusza Palikota jako adresata dzisiejszego tekstu, ponieważ ogłosił chęć wprowadzenia zmian czym zdecydowanie wyróżnił pośród pozostałych ugrupowań a epokowość jego postanowienia podkreśla to, że zmiany chce rozpocząć od własnego ogródka. Nie chcę niniejszym tekstem pójść w ślady J.Hartmana i napisać „Januszu, Polska potrzebuje tego i owego, zrób to i to, bo to czy tamto wypaliło się”, nie mam również zamiaru dołączyć do rzeszy samodzielnych życzliwych doradców, którzy wielbią meblowanie tego co nie całkiem do nich należy, a w razie oporu obrażają się sromotnie i na wieki. Prowadzenie samochodu z tylnego siedzenia zupełnie mi nie odpowiada i oczywiście nie mam też ambicji przejęcia stanowiska szefa RP. Widzę w Ruchu Palikota (nie wiem jak zabrzmi nowa nazwa) pewien potencjał. Partia jest młoda, nieuwikłana, nieskostniała i nawet niedoświadczona – co w obecnych realiach oznacza wyłącznie plusy. Mam także nadzieję, że RP jest wciąż otwarta.

Rodacy ulegają utartym czyli sprawdzonym wieki temu założeniom, twierdzą że czegoś potrzebują a potem wcale tego nie kupują. Ilekroć słychać o konieczności powstania „konstruktywnej zwartej polskiej lewicy”, trzeba mieć pełną świadomość tego, że obraz takowej jest tak różny w umysłach postulatorów, że zbiorcze spełnienie ich oczekiwań jest niemożliwe. Wszystkich potencjalnych punktów spornych nie warto wyliczać, choć dla przykładu można wspomnieć o tym, że znaczenie będzie miał m.in. stosunek (nowej) RP do innych partii, kościoła czy ludzi o nieheteroseksualnej preferencji płciowej. W czasach, w których pojedyncze zajrzenie do internetu może zmienić świadomość historyczną*, warto postawić na większą elastyczność. Realia mamy szybkie i zmienne, dlatego lewicowość (pojmowana po staremu) może być w styczniu zbawieniem a w lutym ciężarem (podobnie inne polityczne filozofie). Większość Polaków nie interesuje się ideowym kolorem sprawujących władzę ale własną koszulą i jej bezpieczeństwem. Gdy polityka jest daleko a życie przyzwoite, mało kogo zajmuje to czy ich polityczny faworyt pije kawę z papieżem Franciszkiem czy sekretarzem Kim Zon Unem. Znaczenie ma to, czy ludzie posiadają przekonanie o tym, że ich reprezentant wciąż jest ich reprezentantem i wszystko co robi, robi w ich interesie.

Kierunek: Człowiek

Klasa robotnicza – utożsamiana dotychczas z lewicą – przestała istnieć w znanej „specjalistom” formie (umknęło też to najwyraźniej związkowcom). Dziś „robotnikiem” jest samozatrudniający się właściciel własnej firmy jak i pracownik fabryki a więc każdy kto para się pracą. Nie sposób stworzyć genialnych rozwiązań problemów ogółu. Pojęcie „socjalizm” zostało w Polsce wypaczone na tyle, że samo jego wymienienie grozi infamią, choć gdy dołączymy tłumaczenie – (ang.) social czyli SPOŁECZNY, może uniknę gromów. Możemy ewentualnie powiedzieć o „demokracji społecznej”, „humanizmie” czy socjokracji (Auguste Comtenao: socjokracja – system społeczny, w którego zarządzaniu biorą udział wszyscy uczestnicy tego systemu).

Współczesna demokracja okazała się ustrojem nieodpornym na wpływy silnych grup interesów pozbawiających jednostkę znaczenia i czyniących z niej bezwolnego trasata** (kryzys). Socjokracja proponuje przywrócenie szacunku zwykłemu człowiekowi, który nie zostanie wypchnięty poza nawias przez grupy religijne, korporacje, banki, upartyjnione władze – choć pozostawia tymże pełną możliwość współistnienia i współdecydowania. Współcześnie zarówno pracownik jak i pracodawca posiadają poważne argumenty za stwierdzeniem „to zagraża moim interesom” lecz jak okazało się, demokracja w obecnym kształcie słucha głównie tych drugich gdy sprawiedliwa uwaga należy się obu stronom. To tak na marginesie nowoczesności, nawet gdy idea socjokracji powstała w XIX w. Socjokracja jest potrzebna jako przeciwwaga dla obecnej korpokracji. Uzyskanie tej równowagi może demokrację uzdrowiłoby.

Żaba i studnia czyli poziom życia i normalność

Nie raz powoływałem się na starą dalekowschodnią opowiastkę o spotkaniu żaby mieszkającej w studni z żabą zamieszkałą nad morzem. Żaba studzienna starała się wyobrazić sobie morze, dlatego pytała: „- Czy morze jest większe od mojej studni? Czy jest dwa razy takie jak moja studnia, a może trzy razy większe?”. Słysząc ciągły sprzeciw, żaba studzienna zaniechała dalszych pytań, gdyż nie była w stanie wyobrazić sobie większego akwenu wodnego niż dziesięciokrotność studni, w której mieszkała. Podobnie wygląda w Polsce ocena poziomu życia. Wielu ekspertów stara się pocieszać społeczeństwo tym, że nasza studnia powiększa się. „Nasza studnia w ciągu ostatniego ćwierćwiecza powiększyła się aż trzykrotnie a za rządów PO nawet pięciokrotnie” – wołają zachwytem. I owszem, to prawda. Jednak dostępne i równie poważne wyliczenia mówią o tym, że namiastką morza staniemy się za lat 20 lub 30.
Starałem się dotrzeć do źródeł propagandy klęski, z którą dyskutują wspomniani eksperci jednak jej nie znalazłem. Wyczytałem i usłyszałem jedynie o tym, że dzieje się za wolno, ludziom wciąż mało, że władza nie ta. Dwa pierwsze argumenty przez kolejne ćwierć wieku (jak dobrze pójdzie) będą zasadne i aktualne a więc oczekiwanie normalności na poziomie europejskim będzie nas jeszcze przez jakiś czas trochę uwierać. To nie statystyka daje ludziom spokój ducha, lecz subiektywne odczuwanie stabilizacji życiowej czy przynajmniej dostrzeganie przez władze ludzkich problemów. Lepsze samopoczucie można budować dostępnością rozwoju, ograniczaniem danin, leczeniem patologii – w imię prostej reguły „NIE LICZĘ NA TO ŻE WŁADZA MI DA, LICZĘ NA TO ŻE BĘDZIE MI MNIEJ PRZESZKADZAĆ”.

Dialog = sukces

Nie pisałbym tego tekstu, gdyby nie moje osobiste osiągnięcie, którym była przyjacielska zgoda z dość twardym i zapiekłym zwolennikiem J.Kaczyńskiego i Gazety Polskiej w tym, że wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jest współcześnie niemożliwe, gdyż Rosja uniemożliwiła nam dostęp do dowodów. To był mały sukces. Większym sukcesem było to, że osiągnęliśmy zgodę w tym, że jeżeli państwo pozwoliłoby nam spokojnie funkcjonować (chodziło m.in. o obciążenia składkowe /ZUS/ firm, które notują przestój) to polityka mało obchodziłaby nas. Gdybyśmy mogli spokojnie funkcjonować, to aborcja czy prawa gejów byłyby naszym czterdziestym na liście problemem i wcale niekoniecznie rozpatrywanym negatywnie. Polityka jest zbyt blisko ludzi i ich codziennych spraw byśmy mogli ją ignorować. Obecność państwa odczuwamy za sprawą namnażanych opłat, kontroli, nowych zakazów, biurokracji, braku rzetelnej informacji.

Zgoda:

NARODOWY INDEKS DOBROBYTU
(pomysł niemiecki jako konkurencja dla PKB)
EMERYTURA OBYWATELSKA
(tworzenie podstaw i przyszła reforma ZUS)
POLSKA KARTA SEKULARYZACYJNA
(tolerancyjne państwo przeciwne wykluczeniom)
INNOWACJE I TANIA ODNAWIALNA ENERGIA
(tańsze i szybciej rozwijające się państwo)
ROZWÓJ SPOŁECZNY
(mniej schodów i dostęp do informacji)
MNIEJ MANDATÓW WIĘCEJ FIRM
(nowe miejsca pracy, więcej polskich firm)
EDUKACJA OD PODSTAW
(podstawy ekonomii, prawa, nowych technologii, praca zespołowa od najmłodszych klas)
c.d.n.

Do dzieła
dodziela
fot:wyborcza.pl

*zmiana świadomości historycznej to np. to: (klik).
** trasat: osoba wskazana przez wystawcę czeku do wypłaty kwoty wskazanej na czeku

Advertisements