NATASCHA KAMPUSCH 3096

by romskey

W znudzonym weekendowym świecie sięga się po różne familijne rozrywki o ile kino w tym przypadku można nazwać rozrywką. Jeszcze przed dokonaniem wyboru, wpatrując się w plakat reklamujący produkcję próbowałem sobie przypomnieć: „Czy to ta dziewczyna od Fritzla?”. Nie śledzę tabloidowych sensacji na tyle uważnie by spamiętać kogo, gdzie i kiedy porwano, więc nie miałem pewności. Opis „film oparty na biografii” posiadał jednak ów nie całkiem zdrowy magnetyzm. Czyli „pedofilia, gwałt, przemoc, pełnia władzy i niewola”? – zadałem sobie w duchu ironiczne pytanie wierząc, że nikt z pełnią władz umysłowych nie odważyłby się takiego tematu zekranizować. Ważyłem wybór i ciekawość brała powoli górę. Pełnometrażowy film o 8 latach spędzonych w klitce wielkości łazienki, może być dziełem osoby psychicznie upośledzonej lub… sporym wyzwaniem, któremu reżyser sprostał. Z wiarą w to, że ewentualne erotyczne fragmenty z udziałem małoletnich zostaną pominięte ogłosiłem: „zobaczmy to”.

Pierwsze sceny ukazujące życia małej Nataschy w rozbitej rodzinie skłoniły mnie do do rozważań nad ludzką seksualnością. Przyglądając się głównej bohaterce, zastanawiałem się nad tym, czy my faceci odrzucamy pedofilię instynktownie czy ją tłumimy? W dobie piętnowania ludzi prezentujących zdjęcia pociech w Facebooku gdy witryny przedszkoli są wypełnione całymi galeriami, takie pytanie wydało się mi zasadne. Czy widok dziecka może skusić potencjalnego pedofila? Wewnętrzny głos przywoływał mnie do porządku: „Nie no, daj spokój, niemożliwe, trzeba być chorym”. Głos był przekonujący, choć doskonale wiedziałem o tym, że to okoliczności czynią złodzieja. Gdy zdejmiemy z człowieka odpowiedzialność i damy mu nieskończoną władzę nad życiem i śmiercią, ujawni swoje najgłębsze i zarazem najmroczniejsze instynktowne potrzeby. Nie wymyśliłem zresztą pedofilii czy kazirodztwa. One są, były i będą, gdzieniegdzie prawie legalne, gdyż umocowane w „kulturze”.

* pedofilia to pociąg seksualny do osób przed(!) okresem dojrzewania a nie osób w danym wieku. *

Z własną domniemaną ukrytą pedofilią radzę sobie w sposób dość banalny. Po pierwsze nie uznam za kobietę kogoś kto nie wygląda jak kobieta, po drugie nie wyobrażam sobie czerpania przyjemności z gwałtu. Jako człowiek ceniący wolność własną i cudzą, odrzucam formy osiągania siłą czyjejś uległości lub oddania. Odrzucam konserwatywny model postrzegania świata, który zakłada, że tylko strach przed karą daje ludzkości uporządkowanie i dobrostan. Uważam, że możemy nie mieć ochoty wymuszać czegokolwiek, po to by własne zadowolenie powiększać zadowoleniem innych.

Przemoc wobec kobiet (kontrolowana?)
Przypomniałem sobie coś z naszej przewrotnej jak na nasze wyobrażania natury. Typ macho, biorący dziewkę szturmem ma statystycznie większe powodzenie u pań, niż człek cichy i pozostawiający wolny wybór. Być może natura zakodowała w kobiecie konieczność własnoręcznego i ciągłego sprawdzenia czy potencjalny partner lub partner jest zdrowy, silny, zdecydowany, potrafi pokonywać przeszkody oraz zapewnić bezpieczeństwo. Zgrywamy nierzadko takich, po kieliszku już całkiem często i stąd pewnie wiele rozczarowań ‚po czasie’. Dla faceta osiągnięcie seksualnego celu, czyni go zwycięzcą więc „ciąg dalszy” znajomości można wg. niego pozbawić zbędnych formalności. Kobiety okazują się mieć inne zdanie w tej materii. Polki ogólnie narzekają na Polaków, zakompleksionych, stłamszonych, mało przebojowych. Stawiają bardzo wysoko poprzeczkę, choć gdy spoglądam na niektóre okazy zastanawia mnie czy nie powinny skłonić się do autorefleksji nad tym czy są warte facetów, których modelowy wzorzec opisują?

Niewątpliwie szeroko rozumiana męska przebojowość pomaga w udanym związku i tu pojawia się zagadkowy problem z przemocą związany. Domowy kat, terrorysta, siejący strach, czyniący z rodziny jednostkę wojskową, stosujący głównie system kar, bo nagrody są rzadkie – potrafi dokonać realnego cudu. Jego „ofiary” potrafią go kochać. Oczywiście nie w chwilach w których bije, ale w chwilach, w których jest dobry i o tym aspekcie wspominają nawet badacze wielkich procesów społecznych, którzy dostrzegli, że lud potrafi kochać dyktatorów, gdy nie szanuje przywódców dobrych, mądrych i sprawiedliwych. Oczywiście, istnieją trudne do określenia granice, których przekroczenie może spowodować to, że ofiara pokona strach i zaatakuje oprawcę lub ucieknie (także w tą najtragiczniejszą z ucieczek), jednak sytuacje takie są rzadkością. Historia Holokaustu jest wymownym przykładem wyniszczania narodu przy jego niemal całkowitej bierności.

Władza i posłuszeństwo
O satysfakcji wynikającej bardziej z łamania oporu ofiar niż kontekstu seksualnego mówiło wielu odsiadujących wyroki pedofilów. Czerpanie zadowolenia z panowania nad kimś dotyczy szerokich kręgów populacji i jest kolejną zagadką naszej natury. Jakkolwiek ambicja osiągnięcia fizycznej dominacji dorosłego faceta nad dzieckiem wywołuje moje obrzydzenie, to jednak w społeczeństwie, w pewnych zakresach, takie zachowania są powszechnie tolerowane. Wymuszamy posłuszeństwo w bardzo różny sposób i niejednokrotnie uzasadniamy rzecz miłością.

Natascha
W pierwszych latach niewoli Nataschy Kampusch, Wolfgang Priklopil wydawał się bardziej zainteresowany zdobyciem absolutnej władzy nad porwaną i sprowadzeniem jej do roli urządzenia AGD niż realizacją seksualnych zachcianek. W jej biografii pojawiają się zastanawiające fragmenty, w których Natascha wyznaje m.in. że media zniekształciły jej historię. Choć chciałaby część zdarzeń zachować tylko dla siebie, to stwierdziła, że Priklipoil zabierając ją (14-letnią) do swojego łóżka, gładził i przytulał, „nie chodziło o seks” – wspomina. Wcześniej na jej własną prośbę całował ją po matczynemu przed snem, czytał bajki, grał w gry. Katował i wielbił. Wraz z odkrywaniem kolejnych kart, historia Natashy wydaje się zupełnie różna od tego „co wiemy z mediów”. Gdy Natasha odzyskała wolność i dowiedziała się o tym, że jej oprawca popełnił samobójstwo zalała się łzami i zwyzywała policjantów od morderców. „To była chora miłość” – pisze w innym fragmencie. W dniu porwania gdy zapytała W Priklopila o to czy ją wykorzysta, odpowiedział: „jesteś zbyt młoda, nigdy bym tego nie zrobił”. Czy mamy do czynienia z najkoszmarniejszym patologicznym romansem XXI w?

Film i historia N.Kampush zasługuje na uwagę z bardzo ważnej przyczyny. Polecałbym raczej historię niż film tym, którzy wiedzą o tym jak powinni zachować się ludzie dotknięci nagłą tragedią, którzy po rysach twarzy odkrywają charaktery i uchodzą za znawców zachowań osób porwanych – czyli ludziom, którzy bardzo łatwo dokonują osądów i których gusta oraz opinie najchętniej dokarmiają brukowce. Gdy wyzwolimy historię porwania N.K. z aury sensacyjności i medialnych nadinterpretacji, dojrzymy proces, który wszak w mniej ekstremalnych formach nie jest obcy naszej kulturze.
Atawizmy…

Porwanie Nataschy Kampusch pozostaje wciąż jednym z najbardziej niejasnych w historii Austrii.

poster

Reklamy