ŚWIAT BEZ PISU

by romskey

Czytając czasem o wychodzeniu piszewii z sali obrad zastanawiam się, dlaczego na sali pozostający nie zaryglują drzwi albo nie pomodlą się o to aby ta banda pajaców nie wracała? Co z tego, że RP nie modli się, może po prostu pomarzyć, a gdy marzy wielu ludzi to pewne myśli czasem spełniają się. Nie żartuję. Obecność pis-ekipy z moralnym ADHD pod wodzą nierozgarniętego gnoma doprowadziłaby każdego do szału, nawet kamienie. Dziw bierze, że to mieści się w jakimś prawie, a może tego prawa nikt nie rozumie. Ich dzieła: jak nie z mównicy to kalumnią w gazecie, jak nie kalumnią to marszem, jak nie marszem to kościołem. Polityka? Chlew rodem z zapomnianych epok. Jak oni dostali się do szkół? Jak trafiali do drzwi, skoro wszystko co służy większości jest dla nich za ciasne?

Obwieszone symbolami sępy unoszące się nad milionami zdezorientowanych ludzi. „Aby do koryta”, koszty nieważne: „Oni zmienią, oni naprawią, oni się troszczą i pochylają”. Gdy brakuje argumentów może być bóg lub ojczyzna, brzmią tak dostojnie, można napuszyć się niczym balon, ach jak ta polskość rozpiera, a czym właściwie jest? Nieważne, ważne że chwyta, „ludzie to kupią”.

Ile to już lat? Osiem, osiem lat od pierwszej prezentacji polskości wyrzuconej na śmietnisko w 2007. Nie pozwolili o sobie zapomnieć. Wyleźli, przecież padli ofiarą spisku, zbrodni i fałszerstwa – tylko pytanie powstaje: dlaczego im bóg sprawiedliwy i prawy nie pomaga i nie pomógł? Może wolał Tuska niż zajoba? Może wolał Palikota? Lud pisowski nie zauważa niebiańskiego olewstwa, wierzy jak tępak w zgrane brednie, bo one łatwe takie jakieś. Jedzcie z Kaczyńskiego wszyscy.

Władza zamknęła swoje umysły na maniaka w depresji i przestała słyszeć zwykłych ludzi. Nic dziwnego właściwie, skoro ktoś wpycha się flagą czy łokciem i staje pierwszy w każdej kolejce. To że „tak nie robi się”, co z tego? Maniak udowadnia, że robi się, bo co mu zrobicie? Nie rusza go to, że obrzydzenie wzbudza, ustąpcie głupiemu (liczy w duchu) – lecz czy aż tak głupiemu można ustąpić? To wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej.

Do PiS nie można przywyknąć, tak jak nie można przywyknąć do agresywnego menela tracącego świadomość po setce w spokojnym domu. Złe jest to, że on tylko udaje, bo wódka rozgrzesza, zdejmuje z niego ciężar odpowiedzialności za to, że lubi obić domownikom gęby. Sposób jest jakiś na takich? Odciąć od wódki. PiS to zakażenie na zaniedbanej ranie żywiące się energią ludzkiej naiwności i kapitulacji władzy. Nie potrzebuje ludowego mesjasza-protektora silny i myślący obywatel. Tylko walcząc o takiego może stać się ŚWIAT BEZ PISU, bo PiS to jednostka chorobowa rozwijająca się w określonych warunkach a nie konkretny pacjent.

apteczka_fotolia_209416

Reklamy