BUZIAK OD SZEFA

by romskey

„Co oni chcą od umów śmieciowych?” – zapytał znajomy grafik – „Kto mi da umowę na 6 tys.zł/miesięcznie? Raz tu, raz tam i wyrabiam, nawet na spłatę kredytu”. S80 i OPZZ oczywiście nie postulują o likwidację ale ograniczenia, lecz samo grzebanie przy temacie irytuje tych, którym stan obecny odpowiada. Postulaty podniesienia płacy minimalnej, obniżenia wieku emerytalnego czy zmiany elastycznego czasu pracy – wszystko zależy od okoliczności, Polska A, Polska B, różnice wieś – miasto, koniunktura – zły czas na centralne planowanie. Nie ma dobrych rozwiązań dla wszystkich a wciąż mowa o ludziach pracujących. Skąd w programie związków zawodowych życzenia o referenda, walkę z ubóstwem i rozwarstwieniem społecznym, finansowaniem szkół przez samorządy, dostępem do bezpłatnej edukacji? Szuflada jakby nie ta choć bardzo polskie jest z pewnością to, że mamy lewicowe i prawicowe związki zawodowe. Tu mamy jasność, czyli ciemność.

Kilku znajomych pracujących w mniejszych i większych firmach, żaliło się mi z problemu, którego związkowcy nie poruszyli. Chodziło konkretnie o zapłatę za nadgodziny w postaci wolnego. „W-o-l-n-e z-a p-r-a-c-ę” – tłukło się to za mną kilka dni. Skoro wycena pracy mięśni czy umysłu jest raczej skomplikowana, to nic prostszego jak skomplikować też zapłatę za nią. Właściwie dlaczego nie wypłacać pensji w postaci dni wolnych? Dlaczego nie gromadzić dni wolnych w OFE? Dlaczego wolnym nie płacić w sklepach? Przypomniała się mi fabryka Fiata, gdzie przy bardzo podobnej produkcji i zbycie (na eksport), polski pracownik za tę samą pracę zarabiał ileś tam mniej od swojego włoskiego odpowiednika. Weźmy murzyna z Kongo na plantacji kakao – on dostaje dolara za miesiąc pracując 14 godzin dziennie. Jak widać cena pracy jest płynna, tylko gdzie znajduje się element pośredni między gotówką a czasem wolnym? A gdyby tak szefowie mogli wypłacać pieniądze w buziakach? Niezłe, gdyby tak jeszcze wolnym można było zapłacić podatki…

vacations

Reklamy