ŚMIECH NA SALI

by romskey

Z każdym dniem pogłębia się moja zaduma nad sensem istnienia polskiego parlamentaryzmu. Wpisano coś w konstytucję, więc podchodzimy tradycyjnie i uznajemy, że skoro dany wpis w zasadniczej ustawie jest to być musi. Dla wielu rodaków takie postawienie sprawy zamyka temat, choć dociekliwsi mogą zadać stare jak świat pytanie: „Po co?”. Nie da się ukryć – niskie notowania ogólnie polskiej polityki wskazują, że podstawowa funkcja parlamentu stanęła pod znakiem zapytania. Ludzie najzwyczajniej w świecie doszli do wniosku, że nikt ich nie reprezentuje i nikt nie dba o ich interesy a przynajmniej w oczekiwanym i niekoniecznie roszczeniowym wymiarze. Baczniejsi obserwatorzy dostrzegają, że wbrew założeniom sejm nie jest areną dialogu czyli docierania się różnych interesów i przekonań, (wypracowywania kompromisów), ale czymś zupełnie innym. Jednak czy to zwalnia ów byt z wszelkiej logiczności? Załóżmy, że ustawodawstwo zostało zmonopolizowane przez PO i PSL. W takim przypadku, gdy taki obrót sprawy jest formalnie możliwy, to jaki jest sens utrzymywania pozostałych ugrupowań i to przez 4 lata? Skoro nie mają znaczenia i ich głos nie liczy się, to mają być tylko dla bycia, bo w Konstytucji tak stoi? Nie ma nawet sensu utrzymywanie posłów PO. Wyborcy wybrali sejm, sejm wybrał rząd i kwita. Rola spełniona, do widzenia. Gdyby tak wyborcy, przez cztery lata dostawali pensję za to, że są wyborcami. Cóż, takie kokosy tylko dla wybrańców.

Jedna ze znanych fundacji wyliczyła, że większość uchwalanych ustaw nie dotyczy spraw społecznych czy pracowniczych lecz przepisów regulujących działanie władz samorządowych, ogłaszanie dni czegoś tam i podobnych cudów niewidów. O zgrozo, jeżeli już coś dotyczy społeczeństwa to np. nowa akcyza czy inny elastyczny czas pracy. Można by rzec, to już lepiej niech sejm ustala prawa wójtów (co w gruncie rzeczy też nie musi być tak całkiem dla nas wygodne).

W jakimś zdroworozsądkowym, choć nie całkiem konstytucyjnym ujęciu, rolą sejmu mogłoby być bronienie ludu przed władzą. Władza działając na rzecz państwa musi niestety wyciągać rękę po dochody obywateli, więc posłowie i senatorowie mogliby dbać o to, by nie wyciągano zbyt dużo. Gdzie tam. Produkcja nowych obciążeń idzie gładko, a posłowie zamiast bronić ludu, tłumaczą mu dlaczego dziś obiadu nie będzie. Owszem, są ugrupowania, które chcą coś w opisanym temacie wywalczyć, ale „patrz pkt. 1” – kogo obchodzą?

To jest zwykła paranoja. Mając konstytucyjny – niestety tylko teoretyczny – byt, który miałby zapewnić populacji sprawiedliwość, rozwój i takie tam inne dyrdymały, mamy protesty uliczne, projekty obywatelskie itd. itp. Tak jakby w sejmie nie było człeka, który o tych społecznych ruchach coś wiedziałby. Istnieją oczywiście przypadki sporów, w których konieczne wydaje się jakieś bardziej barwne podkreślenie publicznego poparcia czy sprzeciwu, no ale wybraliśmy na cztery lata naszych reprezentantów więc dajmy spokój. Czy gdyby Duda sprowadził do W-Wy pół miliona ludzi to zmieniłoby to wynik wyborów, rozkład siedzeń w sejmie? Czyste dziwactwo. Gdzie ścieżka formalna, czyli „przychodzi baba do posła”? Tak to jakoś miało wyglądać. Nowa sprawa, idzie ktoś do posła i lobbuje. Poseł potem lobbuje w sejmie. Tak rozumiem reprezentację. Mamy to, że ni z gruchy ni pietruchy wyrasta znikąd protest, który łaskawie po kilku dniach precyzuje swoje postulaty. Tylko co to właściwie jest? Ruch oburzonych? Demokracja bezpośrednia? Pokaz siły? Przewrót? Wycieczka krajoznawcza? No rany.

Ja wiem, że demokratyczne, konstytucyjne mechanizmy współrządzenia są w naszym kraju papierową fikcją ale to co jest nie przypomina zupełnie niczego. Polski burdel. Kilka lat temu Francuzi pytali: „Jak to, przecież w Polsce wygrała Solidarność, więc dlaczego Solidarność strajkuje na ulicy i zbiera gazem od policji?”. Ha! Można byłoby podesłać Francuzom Kaczyńskiego, żeby wyjaśnił im o tych wszystkich mordercach, farbowanych lisach i ukrytych agentach, o tym, że to nie solidarność ale komuna wygrała…
k…a
dom wariatów
i weź wytłumacz to ludziom.

P.S. Dziękuję związkowcom za to, że nie zrobili zadymy. Bez ofiar dowiedzieli się, że to wszystko i tak nie ma sensu.

prozac1

Reklamy