PRORZĄDOWY EMERYT – ZGUBA CZY NADZIEJA?

by romskey

Znajomy pracuje w drobnym przemyśle. Dawno pogodził się z tym, że nic już życiu nie osiągnie. Z kupowaniem bzdurnych przedmiotów codziennego użytku musi zwlekać do kolejnych wypłat, skoro po opłaceniu czynszu, kosztów docierania do pracy, klasycznych rozrywek (wódka przy meczu) zostaje niewiele. W trakcie jednego ze spotkań zapytał z niepokojem o elastyczny czas pracy: „To mam jak na dyżurze w pogotowiu siedzieć?”. No chyba tak – odparłem. Najbardziej irytowało go to, że nie dostanie już pieniędzy za nadgodziny tylko będzie mógł je sobie odebrać w wolnym. Szukał i chwytał się dodatkowych prac, ale „elastycznie” to nie będzie już takie proste. Był jednak spokojny. Znam go na tyle, że gdyby nie media obrzucające człowieka skrajnymi teoriami, nie podjąłby tematu. Przyjąłby dowolny los z zaciśniętymi zębami a może wcale nie zastanawiałby się nad zmianą? Typowy „Polak przytłumiony”, który myśli (choć bez entuzjazmu): „zawsze to co jest, jest lepsze od upadłego pegeeru, z którego przybył”. Aspiracje? No, typowe. Posiada kiść talentów i wierzcie, że nietuzinkowych, nawet gdy do gwiazdorstwa jeszcze trochę mu brakuje. Nie może ich jednak rozwijać ku własnej i powszechnej uciesze. Nie stać go a i wiara w sens coraz mniejsza. Tę sferę jego życia rzeczywistość zamiotła pod dywan.

Ilu ludzi w Polsce zostaje w podobny sposób zdegradowanych do funkcji bezwolnej zakneblowanej maszyny, niewolnika XXI w.? Żal ich. Co zaoferują światu za lat 20? Frustrację? Niespełnienie? Niepewni siebie, łatwo sterowalni, godzący się z losem, bardzo odpowiadający zwolennikom rosnących słupków mających się nijak do życiowych realiów. Znajomego nie obchodzi emerytura. Czy taka będzie czy nie, wie, że w razie czego będzie musiał zakasać rękawy i pracować. OFE? ZUS? Jeden pies, coś słyszał o wysokości składek, ale to takie pogmatwane. Mieszkanie – o tym marzył, nawet małe. Banki nie chciały udzielić mu kredytu, choć pojawiła się nadzieja w jednym, w którym pracuje ktoś kogo los związał z jego rodziną. Oferowana suma jednak średnio daje perspektywę, zresztą co dalej gdy robota się skończy a już zdarzają się przestoje? Zostanie na lodzie, z długami i bez dachu nad głową.

Czujny polityczny Czytelnik dostrzegł, że wspomniałem wyżej o rzeczach, których „porządny Polak” robić i mieć nie powinien. Wódka z kolegami przy meczu, rozwój kulturalny, własne mieszkanie, zastrzeżenia do poczynań władz – oj, niebezpieczne. Obraz nienarzekającego Polaka, który powinien siedzieć w piwnicy i wychodzić jedynie do roboty w kopalni kreuje… prawda jest bolesna – prorządowy emeryt, którego obchodzi własne dupsko czli to by władza mu nie zabrała a najlepiej dodała (koszt nieistotny), dlatego też władzy dupę liże. Emeryt, którego komuna wydymała wzorcowo, nie dopuści by ktoś mógł osiągnąć więcej od niego. Emeryt jest wyborczą siłą, są ich miliony i każda władza lub pretendenci o tym wiedzą. Lepszy cudzy los emeryta wkurwia, bo niby dlaczego ktoś miałby mieć lepiej niż on za komuny? Przecież telewizor kolorowy to niepotrzebny luksus. Dyscyplina, morda w kubeł i wypruwanie żył, to jego reguła na młodość i polskość. Dobrze jeszcze byłoby gdyby władza co jakiś czas „chciei” spałowała. O tym marzą bardzo często i głośno.

Polak jest w stanie wytrzymać tak w obozie koncentracyjnym jak pod palmą na Karaibach. Taka jest natura człowieka, dostosuje się do niewolnictwa i wolności, biedy i dostatku, głodu i sytości. Trudniej pogodzić się mu z tym, dlaczego własny rodak potrafi mu przypierdolić. Tego nie zrozumie nigdy. Rozmawiałem z matką – emerytką prorządową, która z uwagi na synów gubi się czasem w poparciu politycznym. Mówi o pięknych autostradach, o tym, że Polska nigdy nie budowała się tak udanie. Czyta jednak Wyborczą, w której ktoś przytacza artykuł z 1935 opisujący to, że wypychanie ludzi na margines (pozbawianie środków) demoralizuje. Stara się zrozumieć błąd systemu i niebezpieczeństwo tego, że młodzi pozbawiani perspektyw zasilą partie nazistowskie. Z mamuśką można dogadać się. Do wyborów pójdzie zagłosować tak jak synowie, bo dobrze im życzy, nawet gdy nie całkiem zgadza się z ich wyborami. Jest po mojej stronie.

ulica

Advertisements