KRZYŻACKIE ZWIĄZKI ZAWODOWE

by romskey

Jeden z pierwszych socjologów i specjalistów d/s kreowania wizerunku – Machiavelli, już na przełomie średniowiecza i renesansu zdemaskował tajemnicę polityki kościoła. Nic dziwnego, że jego najbardziej znana publikacja trafiła do kościelnego indeksu witryn… przepraszam, ksiąg zakazanych. Otóż zauważył on, że KRK wspiera ludową sprawę wyłącznie wtedy, gdy może ubić własny interes, a konkretnie wpłynąć na świeckie prawo. Działa rzecz w sposób bardzo prosty. Kościół udostępnia rewolucji swoje strukturalne możliwości, oferuje pomoc, a po przejęciu władzy przez buntowników odbiera dług wdzięczności w postaci ‚ustawowych’ ulg, przywilejów, wpływów, kontraktów. Nigdy nie jest całkiem wiadomo kto wygra, dlatego kościół raz wspiera cara, raz powstańców i warto tutaj wspomnieć o tym, że gdy mówi się o zasłużonej roli kościoła w notorycznym odzyskiwaniu niepodległości przez Polaków, to mówi się głównie o udziale pomniejszych duchownych kierujących się często jak najszlachetniejszymi pobudkami, zapominając o tym, że byli oni jedynie niekoniecznie świadomymi wykonawcami woli góry (nie tej najwyższej), której interesy nie były już całkiem szlachetne.

Po każdym udanym przewrocie kościół rósł w siłę i zyskiwał na znaczeniu, gdy lud nadal klepał biedę. Tak i obecnie, w przeddzień kolejnych zadym, należy dostrzec gorliwe „solidarnosciowe80” trzymanie się sutanny i przypomnieć o wspomnianych we wstępie regułach. Solidarność 80, PiS i cała reszta pospolitego ruszenia łącznie z ONR, MW, RN czy tzw. „patriotycznym kibolstwem” prześciga się w pomysłach dotyczących wynagrodzenia kościołowi za wkład we wspólne obalanie systemu. Kościół oczywiście nie faworyzuje nikogo, a jedynie klepie aktywistów po dupkach kusząc „dobrze, dobrze panowie, wykazujcie się, ku chwale pana Jezusa”. Tak już na marginesie można dodać, że rząd PO widocznie zbyt mało kościołowi dawał, skoro został potraktowany z buta. Szkoda, że w ogóle coś dawał zamiast pognać sukienkowych w diabły, ale teraz ma za swoje, cóż, „klękanie przed księdzem być musi”.

Art. 127. § 1. Kto, mając na celu /../ zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Żyjemy w skomplikowanych czasach. Gwałtowne przewroty kąpiące naród w potokach krwi Polsce nie zagrażają, gdyż okazało się, że obalanie systemu może dokonać się niemal całkiem demokratyczne. Autorzy konstytucji i prawa karnego nie przewidzieli tego, że wystarczy trzymać lud w ciemnocie, by ten uznał, że demokracja większością głosów może sama się obalić. Na ile chodzi o obalanie systemu a na ile o dostęp do koryta nietrudno skalkulować analizując populizm i środki, po które sięgać zamierzają wodzowie pospolitego ruszenia. Warto jednak powiedzieć jasno, zmiana władzy łączyła się będzie z połknięciem kościelnej wisienki, od czego wielu Polaków może się porzygać.

lets-talk

Reklamy