BRATNIE DUSZE

by romskey

Obecność niektórych ludzi wpływa na nas dobrze, nabieramy przy nich sił, wiary, witalności, odzyskujemy perspektywę. Dobrze gdy z takimi osobami zbudujemy dom, znajdziemy je w pracy, w sieci, wśród przyjaciół w jakiejś działalności – wszędzie tam gdzie napotykamy wzloty i upadki, gdzie bylibyśmy skazani tylko na siebie. Nigdy zaczynając cokolwiek nie potrzebujemy tych osób, wierzymy w siebie, własne siły, lecz gdy zetkniemy się z nimi, odkrywamy to jak płytko widzieliśmy świat, jak wiele więcej sił możemy posiadać, jak wiele przeszkód można razem pokonać, jak wiele nowych celów wyznaczyć i osiągnąć. Mówimy o tych ludziach „bratnie dusze”. Ich kojący i energetyzujący wpływ potrafi w ułamkach sekund zniwelować lub stworzyć to, z czym samodzielnie radzilibyśmy sobie znacznie dłużej i niekoniecznie z sukcesem. Początkowo nie doceniamy owego wpływu, uznajemy go za pozytywny dodatek od losu, mistyczną zagadkę wszechświata. Dopiero gdy pojawi się brak, możemy odkryć to czego nie spodziewaliśmy się. Zaczynamy rozumieć, że uzależniliśmy się od ich wsparcia i uwagi. Zauważamy to, że gdy ich nie ma, nie mamy z kim podzielić się swoimi osiągnięciami, komu powiedzieć o tym, że coś poszło nie tak, porozmawiać. Rozumiemy to, że nasze poczucie stabilności i wewnętrznej siły stało się zależne i nie wynika już tylko z nas, naszej pracy, ale w ogromnej części od drugiej osoby. Najczęściej nie potrafimy właściwie ocenić tego co się stało. Mężczyzna może uzależnić się od kobiety, artysta od fanów (lub fana), publicysta od czytelników, żołnierz od towarzysza broni, kupiec od klientów, nauczyciel od uczniów lub ucznia. Gdy tego nie zrozumiemy wpadamy w obłęd pytań, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

Idealnym zrządzeniem losu jest gdy dwie bratnie dusze uświadamiają sobie swój wzajemny wpływ. Powstają wtedy wieczne miłości, wieczne przyjaźnie, wieczne sojusze. „Nadawanie na tych samych falach” nie zawsze jest jednak rozumiane i traktowane w ten sam sposób. Kiedy tylko jedna ze stron uświadomi sobie oddziaływanie drugiej lub wręcz swoją zależność od niej, zaczyna odczuwać silniejszą potrzebę obecności, odnajduje, testuje i stara się zdobywać kolejne obszary, w których owa druga obecność „gładzi grzechy świata”. Zbudowana w ten sposób zaborczość może bardzo łatwo stać się dla drugiego człowieka ciężarem. Wciągając go w realizację własnych ambicji czy dzielenie porażek będących wynikiem decyzji podjętych jednostronnie można zaburzyć pierwotną harmonię. Tak jak wolontariusz nie pogodzi się z sytuacją, w której jeden z podopiecznych zapragnie mieć go tylko dla siebie, tak nieświadoma swojego wpływu osoba może poczuć, że chodzi o coś więcej, coś więcej niż chciała z samego faktu własnego istnienia i natury zaoferować.

Gdy na szali zostaje położony czas, emocje, bezinteresowność to wzajemne wsparcie, oddziaływanie, uzupełnianie może znaleźć się w trudnym punkcie. Równowaga zostaje zachwiana i uleczyć ów zapalny stan może korekta swoich oczekiwań lub przekazanie drugiej osobie tego, jakie ma znaczenie. Rozmowa jest ważna. W naszej kulturze nie powołano instytucji braterstwa dusz, wypełniono rzeczywistość pojęciami miłość, przyjaźń, partnerstwo, koleżeństwo, dobra znajomość. Zapomniano o czynniku, który potrafi związać nawet dwie zupełnie obce osoby, dowolnej płci, wieku, zaintrygowane swoją wzajemną charyzmą, zrozumieniem, podobnym odbiorem świata. Gdy odczuwanie tego wpływu jest jednostronne, a taki przypadek możemy zauważyć często w relacji wyborca-polityk, muzyk-słuchacz pojawiają się tarcia, poczucie niesprawiedliwości. Stąd już tylko krok od krzywdzenia obiektu zainteresowania lub wymuszonej ignorancji będącej odpowiedzią na nieświadome krzywdzenie z tej pierwszej strony. Oczywiście, czasem możemy rozejrzeć się wokół by sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie wpatruje się w nas z ponadprzeciętną uwagą a my nie zauważamy go.

Ważne jest by pozostawać w obszarze, w którym wzajemny wpływ pojawił się. Ktoś z kim doskonale rozumiemy się w pracy, nie całkiem chętnie będzie zajmował się naszymi problemami rodzinnymi a obciążanie domowych bratnich dusz problemami z pracy, sieci, działalności publicznej, nie doprowadzi do pozytywnych skutków. Braterstwo dusz funkcjonuje najlepiej gdy nie opiera się na żadnym zobowiązaniu. Wolność, równość, bezinteresowność – to spoiwa pełne niezwykłych sił. Braterstwo dusz może przerodzić się w wiele wspaniałych relacji. Uważać jednak warto na uzależnienia. Uzależnienie choćby od pochwał czy uwagi może być tak samo niekorzystne jak każde inne uzależnienie. Uzależniając się przestajemy być panami własnych żyć.

brath_duss

Reklamy