KIBOLE WYKLĘCI

by romskey

Jestem człowiekiem pokojowym. Nie lubię awantury, chyba że… sam wszczynam. W pozostałych przypadkach przyglądam się lub w ramach nastroju dołączam. Awantury są z reguły rzadkie, więc pokojowość wynika sama z siebie. Do Powstania Dudy mnie nie ciągnie. Line-up wygląda miejscami kusząco, niektóre linijki tekstów kapel, które zapowiedziały występy nawet zapadają w pamięć, ale ogólnie „obora”, no i po co te chóry? Nawet nie wiadomo w co się ubrać. Z całą pewnością problemu ze stosownym strojem nie będzie miała policja.

Widziałem kiedyś film o tym, jak protestujący m.in z NZS oblegali sejm (chyba). Działo się to gdzieś w czasach rozwiązywania PZPR. Kamerzysta przemykał korytarzami pokazując zarówno manifestujących za oknami jak i parlamentarzystów wcinających dowiezione na czas oblężenia buły i kiełbasy. Poczułem niechęć, bo wiem, że ludzie tego nie mieli i być może wtedy zrozumiałem, że tym lub innymi razami władza sobie poradzi. Lud może zrobić zadymę ale głównie media nakarmi, sobie tak naprawdę nie ulży i dziwne, że udaje iż o tym nie wie. Obecnie, przywoływanie takich burzliwych obrazów w realu, ma jak mniemam związek z traumą solidarnościową prezesa. Prawdopodobnie protesty stymulują go seksualnie (w zasadzie najwyższy czas).

Dziwię się, że tak lekko podchodzę, gdy ponoć zwołano nawet Radę Niebezpieczeństwa Narodowego. Polko chce pozatykać dyktami stołeczne okna jak na powitanie antyglobalistów, ktoś tam mówi o sile, internet wypluł kilka identycznych histerycznych pochwał osiągnięć władzy z załącznikiem typu „tylko niewykształceni i niedojdy maszerują z Dudą”. Swoją drogą jak tak dalej pójdzie to w Polsce będą żyli sami niewykształceni i niedojdy, bo co właściwie robi się z tym? Jeszcze klika lat i może nawet nie być policji.

Mówi się, że obojętność dobrych ludzi pozwala rozwijać się złu, tyle że mowa o obojętności wynikającej ze strachu czy ignorancji. W moim przypadku (o ile mogę uchodzić za dobrego człowieka) obojętność jest jakby wymuszona od środka i niemal krzepiąca. Po co mi opowiastki o faszyzmie związkowych-kiboli gdy na co dzień robiąc chlewik na różnych spotkaniach jakoś mniej przeszkadzają a na niektórych wcele? Czyżby lud miał kolejny raz przestraszyć się pisu i grzecznie zagłosować na PO? Pis mi wisi i powiewa, nawet nie wiem co robią, bo widząc „pis” czy „prezes” w tytule, wolę o Madzi czy Syrii poczytać. Rozrost zainteresowania pisem wbrew wszelkim przewidywaniom wywołuje mniejszy mój niepokój, niż kiedy pis ledwie zza nocnika wystawał. Miał wyrosnąć demon z piekła rodem, a to co widać… Jaki jest PiS każdy widzi. Na pewno bardziej rozumiem ludzi, którym nastrój narodowy jesienny udzielił się.

Nie ma sensu dyskutować z gniewem. Ci, którzy chcą robić szkopkę w stolicy są po prostu źli. Nie dla nich argumenty typu „jest przecież dobrze”. Trwa wojna propagandową, jedni mają się bać i zacieśniać szyki, drudzy wierzyć w kocopoły. Jak zwykle nic ciekawego dla ogółu. Pomyślcie sami, tak czy owak to my zostaniemy wyruchani. To za nasze będzie sprzątanie, odbudowa, spłacanie a nawet pokrycie kosztów zmian zaproponowanych przez oblegających (o ile dojdzie do jakichś rokowań). Taki już nasz kurwa los i żadne słupki czy bejsbole tego nie zmienią. Wiary nie tracę, po prostu, wbrew wszystkim, którzy piszą jak jest piszę jak jest. Żałuję tylko, że w potencjalnie lepszych czasach musimy być znów twardzi jak w komunie. Zachowajcie spokój obywatele.

(graf: Raczkowski by się przydał, ale mam tylko to.)
prot

P.S. Miał być dziś tekst o uchybieniach sztuki komunikacji góry z dołem, coś jak poradnik, ale nie puszczam bo znów będzie, że podgrzewam. Jutro może.

Politycy są jak gwiazdorzy występujący na kilku scenach wokół publiczności. Trudno słuchać jednocześnie dwóch ciekawych lub nie słuchać nędznych kawałków.

Reklamy