NIEWINNOŚĆ KATARZYNY

by romskey

Uniewinnienie Katarzyny W. od zarzutu popełnienia umyślnego zabójstwa byłoby ważnym dokonaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zebrany materiał dowodowy i opinie biegłych nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić premedytacji. Fakt niedopuszczenia biegłych wskazanych przez obronę źle rzutuje na przebieg postępowania, dlatego wyrok uniewinniający mógłby owe niedociągnięcie przykryć.

Na pewno interesujące jest to, że proces ujawnił kolejną niedoskonałość polskiego prawa a konkretnie brak jednoznacznej definicji skali prawa oskarżonego do mijania się z prawdą. (Chodzi o drugi zarzut wprowadzenia w błąd organów ścigania). W podpartym duchem humanizmu polskim systemie uznano, że broniący swojej wolności oskarżony zostaje zwolniony z odpowiedzialności za mówienie nieprawdy o ile ta nie zmierza do oskarżenia innej osoby. Teoretycznie, samo stwierdzenie „nie ja to zrobiłem” lub „nie wiem kto to zrobił” sugeruje udział osób trzecich, dlatego zakres łgarstw dopuszczalnych skłania do refleksji. W anglosaskim systemie nie stworzono taryfy ulgowej dla żadnej formy kłamstwa. Oskarżony ma jedynie prawo do milczenia, gdyż nie musi pomagać oskarżać samego siebie. To zasadnicze podejście wykluczyłoby kolejny dylemat, na który natrafiono w postępowaniu przeciwko Katarzynie W.: Czy osoba niepoinformowana o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań czy oskarżeń popełnia przestępstwo kłamiąc? Prokurator Grześkowiak w swoim parciu ku prostej tezie pt. „winna” prawdopodobnie nie dostrzegł tego, że kłamstwa Katarzyny nastąpiły przed jej zaprzysiężeniem. Wprowadzenie w błąd świadków – co przywoływał oskarżyciel – jest naruszeniem norm społecznego współistnienia ale nie prawa. Na pewno zmanipulowanie policji zasługuje na konsekwencje, choć czy Katarzyna W. usłyszała od funkcjonariuszy ostrzeżenie o odpowiedzialności karnej i przysługujących jej prawach, a może jej kłamstwo polegało na ‚skinieniu głowy’ potwierdzającym błędną choć logiczną wersję wypadków przyjęta przez policję? Prościej byłoby nie kłamać i dobrze byłoby, gdyby wszyscy obywatele o tym wiedzieli. To znacznie prostsza zasada, niż polskie „nie kłam, choć w pewnym zakresie możesz, a nawet całkiem gdy nie dowiesz się, że za niektóre kłamstwa grożą konsekwencje”.

Przysłuchując się 7-io godzinnej mowie mecenasa Ludwiczka odniosłem wrażenie, że merytoryczna obrona była jedynie mniejszym elementem jego wystąpienia. Główną część stanowiło udowadnianie tego, że Katarzyna W. nie jest wielbłądem. Niestety, ale ogromna część zeznań świadków, była zaledwie próbą sporządzenia jej portretu psychologicznego niż zawierała punkty mogące ją bezpośrednio obciążyć. Tu należy zwrócić uwagę na ogromną szkodliwość zniekształcającego stan rzeczywisty medialnego przekazu, który sprawił, że wielu świadków zgłaszało się z gotową tezą winy Katarzyny W. wyniesioną z Faktu, Superekspresu, WP czy TVN-u. Oznaczało to, że osoby te przypominały sobie jedynie zdarzenia mogące obciążyć wizerunek oskarżonej pomijając całkowicie okoliczności, które mogłoby działać na jej korzyść. Tak powstawał obraz bestii. W obliczu zasady domniemania niewinności obowiązującej do czasu ogłoszenia wyroku, przyjęcie dość sugestywnego stanowiska nie postawiło mediów, części oskarżycielskiego społeczeństwa a i w pewnym sensie prokuratora w najlepszym świetle.

Bez wątpienia prokurator Grześkowiak posunął się do populizmu, przedstawiając bardzo prosty zarzut i karę w obliczu występujących zdecydowanie klarowniejszych i bardziej odrażających przypadków, w których wyroki były znacznie niższe. Licząc zapewne na społeczne poparcie chciał wywrzeć presję na sędziego. Głęboki niesmak budzi też długotrwały medialny lincz, na który została narażona Katarzyna W. Zastanawia nie tylko stosunek mediów do zasady domniemania niewinności ale i sądu do prawa oskarżonej do rozpatrzenia jej sprawy w rozsądnym terminie. To ostatnie gwarantuje jednak Karta Praw Podstawowych, której nie przyjęliśmy.

Pozostaje pytanie: co w przypadku, gdy Katarzyna W. jest winna a więc popełniła zbrodnię z pełną premedytacją? Czy jej uniewinnienie wyrządzi szkodę społeczeństwu? To trudne pytanie. Zebrany materiał dowodowy, będący praktycznie opiniami wybiórczo dobranych biegłych nie pozwala z pełną stanowczością stwierdzić istnienia zamysłu. Śledztwo było od samego początku poszlakowe a poszlaka nie jest dowodem. Metaforycznie, linia oskarżenia przypomina chęć udowodniania tego, że fakt poruszania się samolotem np. przez D.Tuska świadczy o jego nienawiści do społeczeństwa. Czy możemy pozwolić na tak daleko idące wnioski? Całkiem niedaleko jest już tylko oskarżanie na podstawie „wilczych oczu”. To zupełnie nie ten kierunek. Sąd stoi przed poważnym dylematem wizerunkowym, gdyż skłaniając się ku prawdzie materialnej, narazi się na zarzut (mówiąc delikatnie) braku niezawisłości płynący ze strony ziejącej nienawiścią i potrzebą linczu części społeczeństwa o głębiej zakorzenionej wschodniej mentalności. Można szukać kompromisu („średni” werdykt), ale kompromis wiąże ze stratą obu stron. Sąd może też zmienić kwalifikację czynu*. Z całą pewnością, warto pamiętać o tym, że wyroki sądów powinny wzmacniać społeczne poczucie sprawiedliwości, ale także o tym, że prawo nie jest narzędziem ludu, gdyż lud feruje bardzo proste, niekiedy zbyt proste rozstrzygnięcia.

Katarzynie W. postawiono trzy zarzuty:
– zabójstwa
– zawiadomienia o przestępstwie, którego nie było
– kierowanie podejrzeń na inną osobę


* art. 155 Kodeksu karnego – „Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” Istotą przyjęcia znamienia „nieumyślności” jest brak po stronie sprawcy zamiaru dokonania jakiegokolwiek przestępstwa. Zgodnie z treścią przepisu art. 399 Kodeksu postępowania karnego, jeżeli w toku rozprawy okaże się, że nie wychodząc poza granice oskarżenia (poza granice zachowania objętego aktem oskarżenia) można czyn zakwalifikować według innego przepisu prawnego, sąd powinien o tym uprzedzić obecne na rozprawie strony, a na wniosek oskarżonego przerwać rozprawę w celu umożliwienia mu przygotowania się do obrony.


judge

Advertisements