REGUŁA MILCZENIA

by romskey

Zmuszony wczoraj do zdobycia jakiegoś fajnego filmu na wieczór, natrafiłem na „Regułę milczenia” z Robertem Redfordem. Nie to, że cenię go bardziej niż Roberta de Niro, ale pewne nazwiska gwarantują jako taki intelektualny poziom produkcji oraz ich autentyzm. Trzeba mieć wyjątkowy niefart, by po napisaniu kilkanaście godzin wcześniej notki o sporze człowieka i systemu, natrafić dziełem przypadku na film, który mówi praktycznie o tym samym. Nie pierwszy raz zdarza się mi taki „ciąg dalszy”, dlatego „Paranormal Activity” (wszystkie kilka milionów części) i podobne obrazy o tematyce nadprzyrodzonej traktuję z dużym zaciekawieniem. To chyba zdrowe, gdyż nie popadam jeszcze w obłęd misji darowanej z niebios, choć może powinienem.

Nie zamierzam recenzować filmu, gdy zechcecie obejrzycie. Kolejny strumień mojej świadomości odzwierciedlający nawałę myśli, które dopadły mój łaknący relaksu umysł w trakcie seansu. „Jak ja wszystko rozumiałem, jak nie chciałem uronić ani kropli…”.

Z pewnością zauważyliście to, że amerykańskie kino z wyższej półki nafaszerowane jest jak Facebook złotymi myślami, radami, spostrzeżeniami oraz cholernie szybkimi dialogami wymagającymi od osób dialogujących jak i odbiorców ponadprzeciętnej inteligencji, wiedzy historycznej, politycznej, prawniczej, medialnej, ekonomicznej czy socjotechnicznej. Z uwagi na taki stan rzeczy, fabuła prosta jak stalowy drut może zejść na dalszy plan, ustępując miejsca dziełu wyłapywania „smaczków”, które w postaci szyfrogramów warto zapisać sobie ukradkiem na jakimś karteluszku – „do późniejszego rozpatrzenia”.

Smaczki wyglądać mogą tak: „Jeżeli władza uzna, że należy przyciąć socjal w ramach sojuszniczego programu pożerania globu przez finansjerę (czyli spiskowo-mitologiczny neoliberalny masońsko żydowski rząd światowy), to tzw. ‚podniesienie wieku emerytalnego’ wpisuje się w ten proces”.
Rozpatrywanie wyglądać może tak:
Teoretycznie uspokojono ludzi tym, że ich składki gdzieś tam trafią i urosną, powołano się na demografię, budżet i działania innych krajów. Jednak fakt przycięcia świadczeń socjalnych nastąpił a takie świadczenia uchodzą w biznesie za straty czyli pieniądze, które nie trafią do kieszeni człowieka interesu. No i dylemat. Czy wiek emerytalny podniesiono dla ratowania sytuacji ekonomicznej kraju, czy dla wydrenowania zdobytych w ten sposób środków przez zachłanną władzę działającą pod dyktando ściśle tajnej organizacji zainteresowanej przejęciem władzy nad światem o czym oczywiście nie dowiemy się oficjalnie? (Podobne kwestie możemy rozpatrywać w odniesieniu do udziału w wojnach, kredytowaniu inwestycji przez bank światowy, programy pomocowe itd. itd.)

Można za przeproszeniem „ochujeć” od takich pytań, bo wszystko zależy od przyjęcia określonego punktu widzenia a najlepiej z gotową tezą. Jeżeli przyjmiemy, że „rząd jest zły” to teoria spiskowa wyda się nam bliższa. Gdy przyjmiemy, że „rząd jest dobry” to upowszechnione formalne uzasadnienia, będą dla nas wyczerpujące i jasne. Co gorsza znajdziemy racjonalne argumenty pasujące do uzasadnienia dowolnego wzorca. Jak jest naprawdę? To pytanie spędza sen z powiek wielu, ale też wywołuje społeczne procesy, które z uwagi na chwiejny „mit założycielski” (umożliwiający zależną od punktu widzenia interpretację) należałoby wrzucić do szamba. Demokraci i republikanie. W obiektywnym ujęciu, jako członkowie społeczeństwa, pierwsi łaknący wolności lecz obsesyjnie podejrzliwi, drudzy wyjątkowo naiwni i zniewoleni. Jedni zadający pytania, drudzy objęci zakazem udzielenia odpowiedzi. Gubię się w tym.

the-company-you-keep

Advertisements