CZŁOWIEK I SYSTEM (dobro i zło)

by romskey

Kiedyś pewien prawicowy polityk stwierdził pół-oględnie, że ludzie są z natury źli. P.Tymochowicz uważa, że mają mentalność debila. Zarząd BBC uważa, że są zaopatrzeni w umysł nastolatka i tak należy się do nich zwracać. Urzędnicy upatrują w ludziach złodziei. Służby specjalne szpiegów. Kościół owce. Ilekroć o tym słyszymy, wołamy „PRZECIEŻ NIE JA!”. Jak to jest z tym „dobrem i złem”?

Prawdę mówiąc, całkiem niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że ocena „dobra” lub „zła” zależy od punktu przyłożenia. Handlarz narkotykami wg. systemu i sporej liczby lekarzy szkodzi obywatelom. Jest jednak moralnie usprawiedliwiony, gdyż trudniąc się procederem nie zamierza działać na szkodę swoich klientów , wręcz przeciwnie. Podobnie dzieje się w wielu innych dziedzinach, w których działanie na szkodę systemu, wcale nie jest podparte zamysłem szkodzenia ludziom. Czy „dobro i zło” są względne (pomijając aspekt osobisty, w którym funkcjonuje prawo Kalego)?

System postrzegamy jako pełny zestaw stadnych reguł, począwszy od tradycji, obyczajów, savoir-vivre, przez prawo, religię, patriotyzm po ustrój. System gwarantuje m.in. zbiorowe bezpieczeństwo, choćby przed innymi systemami. Taka była idea ich powstania – gromadna obrona, przed gromadnymi zagrożeniami (tu osiągnięto konsensus, gdyż ochrona wspólnoty jest jednocześnie ochroną jednostek). Czy podobnie jest w przypadku innych wymienionych składników systemu? Czy brak religii oznacza zagładę cywilizacji? Czy bez polityki historycznej, przestaniemy być narodem a w skutkach czego czeka nas zagłada? Czy nie będąc obnośnymi patriotami staniemy się głodniejsi? Ile takich pseudo-nieodzownych składników systemu sprawia, że gubimy się?

Nierzadko stajemy przed dylematem pt.: „czy postępujemy dobrze, czy nie przeholowaliśmy?”. Wedle powyższych tez, dylemat pojawi się, gdy napotykamy granicę między naszym dobrem (dobrem człowieka) a dobrem systemu (bezpieczeństwa wspólnoty). Ta granica bywa pozorna, gdyż nasze postulaty praw i wolności, stają często w sprzeczności z elementami systemu, które jedynie za takie uchodzą. Humanistycznie pojmowana lewica zasadniczo atakuje obyczaj, gdy prawica atakuje człowieka, który obyczaj stara się naruszyć. Czy obyczaj jest składnikiem zbiorowego bezpieczeństwa, nieodzownym spoiwem wspólnoty?

hs

Reklamy