MYŚLENIE BOLI?

by romskey

Czy potrafisz analizować? Samodzielnie oddzielać plewy (fałszu) od ziarna (prawdy)? Czy potrafisz zostawiać w poczekalni umysłu wiadomości, które wymagają potwierdzenia? Czy potrafisz wyciągać wnioski? Czy potrafisz określić różnicę między „realizmem a racjonalizmem”? Czy wiesz czym jest „prawda materialna” a czym jest „wierzenie”? Czy potrafisz posługując się logiką określić szanse powodzenia lub porażki? Czy dzieląc się pozyskaną wiedzą, potrafisz powściągnąć pokusę zamieszczenia w niej autorskich dodatków? Czy wytwarzając wiedzę, potrafisz nie myśleć o przyszłym zysku i nie ukierunkowywać swojego przekazu? Czy potrafisz obiektywnie mówić o plusach i minusach, ryzykując to, że odbiorca będzie miał kłopot z ustaleniem tego, czy jesteś „swój” czy „ich”? Czy potrafisz nie ulegać presji otoczenia? Czy potrafisz zachować otwartość na przedstawiane Tobie racje, niezależnie od tego kto je głosi lub jaka o nim panuje opinia i potrafisz ocenić je samodzielnie?

Większość ludzi bierze wolne od myślenia, pozostawiając to dzieło innym. Powody są różne: lenistwo, przyzwyczajenia, brak gruntownej wiedzy pozwalającej oceniać problemy samodzielnie. Samodzielne myślenie bywa w wielu przypadkach niepożądane, np. w wojsku.
Ciekawe jest to, że ludzie samodzielnie myślący osiągają identyczne wnioski, które okazują się bardzo różne od tych obiegowych. Dopada ich rozgoryczenie, czują, że są w mniejszości, przytłoczeni zwałami kłamstw, przeinaczeń, nadinterpretacji (także definiujących pojęcie „samodzielnego myślenia”).

Szukanie i odnajdowanie bratnich dusz wywołuje niekiedy radość podobną epokowemu odkryciu. Chwilę później pojawia się idea „zróbmy coś razem!” i tu pojawiają się schody. Znajdujemy tysiąc argumentów przeciwko temu by zjednoczyć siły (bardzo łatwo wynajdujemy kwestie, które nas dzielą). Zresztą, zakładając, że większość ludzi, których chcielibyśmy skaptować (w ramach praw demokracji) to ci, którzy dali swoim umysłom wolne co oznacza, że zarażenie ich ideą nie powinno opierać się na rozmowie o podstawach i prawdzie, ale manipulacji, strachu, emocjach, (dywersji). Nie jesteśmy do tego zdolni i dlatego tkwimy w punkcie wyjścia. Co przygnębiające, metody, które odrzucamy decydują o kształcie przekonań i otaczającej nas rzeczywistości. Wybrać więc „cel uświęca środki”, „wyższą konieczność” a może „w obronie własnej”? Pozostaną pytania: „Czy zwolnieni z myślenia, nie czują się z tym dobrze? Czy nie chcielibyśmy przypadkiem uszczęśliwić ich na siłę? Po co im wolność, równouprawnienie, samodzielność, szacunek, możliwość rozwoju i decydowania, skoro tego nie chcą, nie potrzebują?”. Swoim działaniem wejdziemy w paradę tym, którzy ze stanu obecnego czerpią zyski. Jesteśmy niewątpliwie NIEBEZPIECZNI.

nw

Reklamy