PRZEWAŁ UŚWIĘCONY

by romskey

Setki razy słyszałem i pisałem o tym, jak „doświadczeni życiowo Polacy” tłumaczyli mi, że jak się ma władzę to się bierze, kręci, za ryj trzyma, bo wszyscy tak robią i tak już jest. Nie wiem skąd czerpali doświadczenia, bo u władzy nigdy nie byli (już prędzej w domu trenowali), wiadomo jednak, że rodacy znają się na wszystkim. Zamiatanie pod dywan jest pragmatyczne, cel uświęca środki, historia nas rozliczy – można wymieniać długo. Poszukując odpowiedzi na pytanie o przyczyny zbiorowego olewstwa dla ‚obory’, ktoś z komentujących bloga, wspomniał, że to taki nasz parasol ochronny, bo co my możemy? Nic właściwie. „Gdy nie potrafisz pokonać silniejszego przyłącz się do niego”, chociaż w tym przypadku, ludzie zwalczający prostytucję od dawna powinni pracować w burdelach. Z drugiej strony, po co napinać się, złościć, nerwy tracić, dziwić? Przyjąć świat dziadowski takim jaki jest i robić swoje – czyli dupy dawać.

Nie chciałem przywalać premierowi, bo notowania by mi spadły a tam gdzie mogłyby mi wzrosnąć to za bardzo nie chcę, jednak milczenie działałoby na mnie szkodliwie. Natrafiłem na ślady nagrania w „na temat” kilka dni przed rozpętaniem burzy przez Gowina. Uważam, że gdyby nie Jego Świątobliwość sprawa przyschłaby samoistnie, bo lud doświadczony nie dostrzegłby żadnej anomalii. Mleko rozlało się jednak. W pierwszym odruchu po odsłuchaniu (jeszcze przed Gowinem), mój stosunek do głównego bohatera nagrań nie zmienił się. Mam taką wyrobioną osobistą opinię, ani złą ani dobrą, do której większość nieformalnych działań premiera pasuje. Polska powiatowa, związek „wójt, pleban i komisarz” załatwiający sprawy wagi gminnej przy flaszce. Polskie to bardzo, umocowane historycznie, dlaczego miałbym wpaść w szok? Pomyślałem nawet, że gdy tak stary wróbel na trociny się chwyta, to wysiadł mu całkowicie instynkt. Właściwie tyle, rozmowa nieformalna, „koleżeńska”, wywlekać nie ma sensu, wycinek, swoje wiedzieć i zostawić.

Niestety, możliwość przemilczenia odebrał mi – nie pierwszy już raz – aktywny w sieci elektorat PO. Nie będę serwował nicków, jednak gdy przeczytałem jedną czy drugą pochwałę działania szefa szefów, to scyzor otworzył się w mojej kieszeni. Rozumiem wszystko, rozumiem A. Szejnfelda, który w Studio Opinii opisuje arkana siły partii i piętnuje gowini występek, rozumiem Marcinkiewicza, który stwierdził w TVN że „premier to tak obiecuje ale potem zostawia” (Brawo Kaziu! Cenne spostrzeżenie!), rozumiem milczących. Jednak pochwały syfu „nie zniesę”. Zagotowało się we mnie. To, że polityka jest taka jaka jest, kij- innej na razie nie mamy, jednak gdy zaczynają kurwić się ludzie, nie mając z tego żadnego zysku lub władzy… to znaczy, że jest źle, a tym bardziej, gdy osoby takie postrzegane są w pewnych kręgach za autorytety.

Aktyw zadziałał szeroko. W Facebooku, głos zdawkowo zabrał nawet Ryś Kalisz ale i on oberwał za „opluwanie premiera”. O kurwa! – pomyślałem – to już całkiem definicje zmieniają się. Czy te matoły spod gwiazdy PO nie rozumieją, że ich męczeński heroizm, robi ze sprawy większe gówno niż było? Nie ma tu żadnej dyskusji o tym, że wstyd jest i milczenie złotem, ale nie! – trzeba się zasłużyć, aktyw to naród, to media, dalejże bić w bębny.

Aktyw jak zwykle niezgrał się z linią polityczną, bo premier zwyczajowo i rozsądnie zniknął, Sienkiewicz mówi, że nikogo nie zwolni, smród wietrzeje. Dla aktywu jednak smród stał się już zapachem, a nie raz sieciowe żłoby PO obrywały od swojej ideowej góry: „za dużo politykujecie, zostawcie to nam!” Co tam jednak wierchuszka, trzeba tkać opinię publiczną, choćby pierdoleniem, że gówno jest papu. Oż wy w mordę.

Gdy gnoi się „moherów” to trzeba się jakoś odróżnić. Dziś z ubolewaniem stwierdzam, że świętą rację mają ci, którzy twierdzą że PiS i PO to jeden chuj. Na poziomie partyjnego aktywu obywatelskiego, śmierdzące szambo. Ten sam paraliż mentalny, ten sam heroizm ślepo zapiekły.

Premier popełnił dwa zasadnicze błędy:
– dał się przyłapać na deklaracji tego, że potrafi nie słyszeć argumentów, co trochę nie licuje ze zbudowanym wizerunkiem
– dał do zrozumienia, że „procedura to stara rura”

Nic więcej. Jedyne pocieszenie dla zainteresowanych jest takie, że za tydzień nikt już o sprawie nie będzie pamiętał, bo ruszą medialne młyny przynosząc nam jakąś Madzię czy innego utopionego. Pamięć o reakcji aktywu jednak pozostanie, bo tak już człowiek ma, że zapamiętuje ludziom to co wredne. Od kilku już lat, uważam że PO i rząd, nie robią tyle dla zasrania swojego wizerunku co ich elektorat, a szczególnie ten „nad-aktywny”. Do polityki można mieć dystans, ale do ludzi, którzy są tuż obok – już nie.

pos

.. a teraz czekam na dźwięk nożyc

Reklamy