POLSKA WIECZNIE WALCZĄCA

by romskey

Nad ranem, rekonstruując w zaspanej głowie plany dnia codziennego, przypomniałem sobie o rocznicy. Pojawiła się taka może niezbyt poprawna refleksja nad tym, że właściwie nic osobistego nie wiązało mnie z tymi ludźmi, podobnie jak nic osobistego nie wiązało mnie z ofiarami katastrofy smoleńskiej. Celebra? Dzień jak inny, a „że naród i pamięć”? Gdy współczesny, a pewnie i nie tylko współczesny lud polski celuje w traktowaniu współziomków niczym wagonów na bocznicy… czy mam się wznosić nad to poczucie, reaktywować polską – pono piękną – umiejętność godzenia po mięsistych niechęciach i swarach? Dziękuję, przeczekam, niedzielne jednoczenia nie dla mnie.

Nie utożsamiam się. Manifestacja polskości będąca ostatnimi czasy kanonadą krzyków, buczenia i pogardy, pojedynkiem kurdupli, kurtyną emocji zasłaniającą wzniesione z ponurą pieczołowitością stosy z imiennymi tabliczkami, żyjących i nieżyjących. Nie chcę być trybikiem tej maszyny. Nie chcę być też trybikiem kontry entuzjazmu zjadającej czekoladowe ptaszydła. Nie muszę udowadniać nikomu tego, że jestem Polakiem, po czyjej stronie stoję, jakie są rozmiary mojej pamięci, poprawności czy niepoprawności.

Pamięć żyje, choć nie raz szukałem sensu pośród zdań: „AK-owcy posłali ludzi na rzeź”, „Komuna nie pomogła”, „Bezsensowne ofiary”, „Wielkie ofiary”. Kolejna polska ‚martyrologia’, przedmiot burzliwych debat z niemożliwym do ustalenia elementem zysku. Czy udowodniliśmy to, że potrafimy rzucić się do walki z dwoma mocarnymi przeciwnikami i przegrać? Dziś możemy już powiedzieć o tym, że wielu nie miało wyjścia. Powstanie było dla nich honorowym samobójstwem zastępującym zapomnianą śmierć w ruskim łagrze. Czy dla tego honoru musiało zginąć tylu młodych, którzy także w pewnym momencie nie mieli już wyjścia? Staram się nie ważyć win. Nie znam odpowiedzi na pytania o to, czy zwycięstwo było brane pod uwagę, czy chodziło o walkę „na czas”, czy chodziło o to, by stać się twardym negocjatorem w polskiej sprawie po nadejściu wyzwolicieli ze wschodu. Negocjator z uwagi na zastosowaną metodę nie przeżył.

Posiadanie własnego zdania nie jest dziś łatwe, gdyż zależy od tego z kim w danej chwili rozmawiamy.

pwa

Advertisements