CENA WOLNOŚCI

by romskey

Jak myślicie, jaką cenę powinniśmy płacić za wolność? W romantycznej perspektywie za wolności należy nawet zginąć, tylko kto wtedy będzie wolny? Ktoś musi przeżyć. Cena życia jest niewymierna. Nie potrafimy wskrzeszać zmarłych i jest to granica dla ludzkości ostateczna – po niej nie ma już nic. To właśnie granica ludzkiego życia znalazła się u podstaw humanitarnych praw, wszystko inne potrafimy naprawić. W cywilizowanym świecie przyjęliśmy, że tej granicy nie przekraczamy w imię żadnej ideologii, religii, obyczajów, zysków.

Pokój nie jest wieczny. Wojna zmienia uwarunkowania, zobowiązuje nas do obrony i poświęceń, giniemy broniąc się, choć bywa, że jedyną obroną staje się decyzja o kapitulacji i będąca nierzadko jej skutkiem przyszła niewola. „PÓKI MY ŻYJEMY” – mówi nasz hymn. Polska jest w nas, to my decydujemy o jej trwaniu, nie ma państwa bez narodu. W kapitulacji nie ma nigdy heroizmu, nie ma wzorców do naśladowania. Kapitulacja bywa postrzegana jako zdrada lub dowód słabości choć bywa ostateczną szansą przetrwania. Kapitulując nie stajemy się wolni, ale nie tracimy szansy na wolność, gdy ginąc pozbawiamy się jej bezpowrotnie. Nie piszę „wielkiej pochwały zdrady”. Decyzja o kapitulacji jest zawsze trudna. Bywa przedwczesna, bywa naiwna, bywa skutkiem przekupstwa lub egoizmu. Jednak nie wymaga ścisłego umysłu ustalenie tego, że najpierw jest przetrwanie (życie plemienia), potem wolność, potem państwo. Tylko żyjąc możemy to wszystko osiągnąć. Romantycy chcą bohaterstwa, męczeństwa, chcą by opiewano ich w pieśniach – ale nawet pieśni musi ktoś śpiewać. Zwycięzcy nie piszą przegranym chwalebnych historii.

Kapitulacja, która staje się faktem, zawsze dostarcza wiatru w żagle tym, którzy powołując się na honor i bohaterstwo stwierdzają, że to właśnie ich twarda a odrzucona przez kapitulujących postawa poprowadziłaby do zwycięstwa. Tylko, że to hipoteza, teoria, historia alternatywna. W obliczu faktów dokonanych, nie można na niej oprzeć argumentu hańby, którą owi „niedoszli herosi” szafują z niezwykłym zapałem. W jaki sposób zapewniają przetrwanie narodowi atakując część narodu, nazywając go zdrajcami, sprzedawczykami, nie-Polakami? Przecież to istny sabotaż, za który należałoby w czasie wojny karać śmiercią a w czasie pokoju izolować, bo kto zagraża przetrwaniu narodu powinien liczyć się z tym, że naród podejmie obronę.

Okrągły Stół, pokojowy Nobel dla Wałęsy. Potrafimy. Potrafimy zwyciężyć ze stokroć silniejszym wrogiem, bez skąpania kraju w potokach krwi. Odzyskanie suwerenności przypłaciliśmy pozostawieniem wpływów sitwy dawnych aparatczyków, ale nie zamknęliśmy sobie drogi do wolności! Czy ponad 200 tys. ofiar Powstania Warszawskiego nie byłoby siłą w podobnych negocjacjach, w podobnej drodze do wolności? Prawdą jest to, że dziś dzięki zgromadzonej wiedzy widzimy realia inaczej niż ówcześni stratedzy i zwykli ludzie chwytający za broń. Jednak bądźmy mądrzejsi, bądźmy bardziej doświadczeni, uczmy się! Poszukujmy w historii Powstania błędów ale nie po to by oskarżać, lecz po to by nigdy podobnych błędów nie popełnić.

Można co roku opiewać bohaterstwo powstańców i gardzić tymi, którzy stawiają znaki zapytania. Można zagłuszyć tych, którzy twierdzą, że 200 tys ofiar za wątpliwe osiągnięcia strategiczne to zbyt wysoka cena. Jednak jakiego rodzaju bohaterstwa uczymy się w ten sposób? Bohaterstwa ślepego prowadzącego do zagłady czy rozumnego, które zapewniłoby przetrwanie? Jedno z najtrudniejszych pytań „dla przyszłości” brzmi: „Kogo należy słuchać gdy wydaje rozkaz ruszenia na barykady”? Jak ocenić jego doświadczenie, szanse powodzenia? To bardzo trudne pytania. Mówi się, że warto ryzykować, bo gdy zwyciężymy – będziemy szczęśliwi, gdy przegramy będziemy mądrzejsi. Jednak w niektórych przypadkach, możemy nie mieć sposobności bycia mądrzejszymi, bo może nas nie być.

images

Advertisements