BYĆE PATRIOTOM (uncensored version)

by romskey

Tym razem natchnienie przyniósł mi sam premier Rzeczy Pospolitej, który kilka dni temu wyraził zdanie godne uwiecznienia. Zdanie padło w kontekście sejmowego głosowania na temat poruszony we wczorajszej notce i brzmiało następująco: „To był spór o politykę wewnętrzną, kto kogo bardziej przekrzyczy, że jest patriotą”.

O ile zjawisko nirwany znane jest głównie buddystom, to jestem nielicznym wyjątkiem, który łaski owego objawienia doświadczył. „K***a!” – pomyślałem – „Jak to wszystko pasuje!”.

Jakim cudem wnikliwy lud to przeoczył? – nie wiem. Dziwimy się spektaklom ulicznym autorstwa ostatniego z braci mniejszych, jego cudom na kiju, mocnym i głośnym słowom. Widząc i słysząc to, lud polski czuje obawy, gdy raczej powinien ryczeć ze śmiechu. Nie popadnę w przesadę twierdząc, że mózg przeciętnego pisowca funkcjonuje jak mózg przedszkolaka. Dlaczego? Otóż w tej grze chodzi dokładnie o to samo co w przedszkolnych przekomarzaniach na temat np. tego czyj tata przyjedzie większym pojazdem. Dla dziecka – jak wiadomo – wielkość ma poważne znaczenie w ocenie wartości i podobnie przeciętny zwolennik pis podchodzi do życia. Jeżeli zwykły Polak wywiesi na balkonie flagę w święto narodowe, to sympatyk pis wywiesi dwie. Jeżeli ktoś stwierdzi spokojnie „jestem Polakiem” to sympatyk pis zacznie wrzeszczeć to samo i to dużymi literami. Gdy za element polskości zostanie uznana niechęć np. do komuny, to sympatyk pis ogłosi wszem i wobec, że jutro wymorduje milion wrednych komuchów a cztery trupy już trzyma w wersalce.

Jak zakompleksionym i tępym błaznem trzeba być, by w dorosłym życiu stosować takie miary, trudno pojąć. Gdy ktoś powie o tragedii i lud polski spojrzy nań przychylniej, to za chwile wściekły Jaru ogłosi (trzy razy głośniej) wystąpienie wyjątkowo okrutnej i brutalnej tragedii. Zwróćcie uwagę, że opisywany wzór pasuje do wszelkiej aktywności publicznej „Najprawdziwszych”. Dowolna racja, krytyka, temat, które zwrócą publiczną uwagę a co gorsza uznanie, zostają natychmiast wyostrzone i napompowane. Gdy Tusk załatwi 200 czegoś, to Kaczyński ogłosi, że załatwiłby 400. 30% Polaków-gamoni tę paranoję łyka.

Ponoć Hitler też był zakompleksiony i nic dobrego z tego nie wyszło. Jak więc bronić się przed pisowskim pudłem rezonansowym, skoro jesteśmy zwolennikami redukcji hałasu? Logicznie rzecz biorąc należałoby unikać wyrażania patriotyzmu jak ognia. Unikać upamiętniania czegokolwiek. Zamieszkać w piwnicy i nie odzywać się by piszewika nie zmotywować. Trochę to jednak kłopotliwe, gdyż przeciętny adresat tych starań (choć i niemała część narodu), napędza się tego rodzaju konkurowaniem. Gdy nie ma konkurencji będą prowokacje by wykazać, że coś ma się lepsze, droższe, większe, głupsze lub mądrzejsze. Ważne jest jednak to, że ów piszewik nie ma władzy, nie ma majątku, nie ma niczego i dlatego czuje, że musi zaistnieć. Oni naprawdę są biedni. Ponoć niedowartościowanych należy chwalić, bo niechwaleni mogą pogryźć. No ale za co pochwalić pis???

patr

Reklamy