CO JEST WAŻNE

by romskey

Niedawno pochlipałem komuś w ramię nad tym, że zamiast światła w tunelu widać z każdym tematem coraz więcej krzaków. Zimmerman niewinny, hidżab w kraju Stawropolskim, kapitulacja Lemańskiego, ubój a Żydzi, rzeź na Wołyniu a ludobójstwo. Dochodzę czasem do wniosku, że największym wrogiem rozwiązań są sami ludzie a nie ich problemy. Działa to mniej więcej tak jak w filmie „Rejs”, w którym wycieczkowe gremium próbuje ustalić reguły głosowania. Jeden z pasażerów popełnia wykład ‚na temat’ wskazując kilka możliwych demokratycznych sposobów oddawania głosów, gdy ktoś z sali pyta znienacka: „Ale jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?”.

Spór o zasady czy reguły dochodzenia do sedna wydaje się bardziej pogmatwany niż można byłoby sądzić a Polacy mają w tej dziedzinie niezwykle bogaty dorobek. Dyskusja o tym, którą drogę do celu wybrać, staje się (praktycznie zawsze) kwestią nierozwiązywalną. A. Einstein ponoć powiedział: „Dlaczego postępując tak samo, dziwicie się, że osiągacie te same efekty?”. Zadyskutowaliśmy na śmierć niejeden istotny problem i zdajemy się nie zauważać tego, że skutki owych dyskusji są powtarzalnie takie same czyli żadne. Rozumiem, każdy ma swoją rację, serca lub rozumu, racjonalizmu lub wiary, prawicy czy lewicy i każdy chce postawić na swoim – „mojszość” górą – tyle że efektów brak.

Szwedzi bezładną, krzykliwą, niesłużącą niczemu dyskusję nazywają „polskim sejmem”. Ten nasz urok narodowy wypływa poza granice. Churchill, Bismarck a pewnie i 3/4 teraźniejszej Europy nie może pojąć dokąd zmierzamy. Nie może pojąć, gdyż gorliwie na to pracujemy. Trudno dziwić się opiniom pt. „Polaków trzeba krótko i za mordę” skoro sama UE to robi grążąc karami za niedostosowywanie się do unijnych standardów. Okazuje się, że tylko surowe konsekwencje są w stanie wywołać nasze twórcze działanie i myślenie, choć z trudem to przyjąć tym, którzy wierzą, że człowiek sam z siebie też może.

Kiedyś, mój brat, po kilku dniach spowodowanej chorobą nieobecności na lekcjach, przystąpił do sprawdzianu z matematyki. Dostał „dwóję” co rozsierdziło ojca, który brata do tej klasówki przygotowywał. Do szkoły wybrała się rodzinna delegacja, która wyjaśniła geniuszowi d/s edukacji, że zadania są rozwiązane prawidłowo. Zmieszany nauczyciel wziął swój czerwony długopis i czyniąc kilka zawijasów dwóję przerobił na piątkę burcząc pod nosem o tym, że on innej metody uczył. Ale kurwa mać, brata nie było wtedy w szkole!

Religia – racjonalizm, bohaterstwo – ugodowość, prawica – lewica, serce – rozum, siła – inteligencja, poczucie sprawiedliwości – prawo, to tylko ścieżki. Dyskusja o tym, które ważniejsze jest daremna, bo nawet wybór „metody głosowania” wywołany liczebną przewagą czy siłą nie zastąpi głosowania a to dopiero początek. Jak przerwać ten impas?


graph.:marcfrankmontoya.com

Reklamy