NIEŚWIĘTE TRADYCJE

by romskey

Kolportowane przez media opinie prowadzą niezwykle często do wniosku, że poruszane kwestie są rzeczywiście dyskusyjne. W imię oglądalności, media wyzuły pojęcie dyskusji z jej podstawowego znaczenia i celu ograniczając je do wymiany dowolnych opinii przez dowolne osoby. Kolejka mających coś do powiedzenia „na temat” zdaje się nie mieć końca i naprawdę w pewnym momencie zaczyna brakować kogoś kto wykrzyknie wściekły: „KONKLUZJA! MOŚCI PAŃSTWO! KONKLUZJA!”.

Każdy temat można zagadać, każdy temat można sprowadzić do mało twórczej debaty chirurga z murarzem o informatyce. Ciekawy świata odbiorca może od tego wyłącznie zgłupieć. Miliony Polaków naprawdę uważają, że media dostarczają im wiedzy. Czy jednak chodzi o „wiedzę”, czy jedynie „gorący temat” rozsądźcie sami. Nie ma lepszej metody na obrócenie w pył rozumnych dociekań jak dopuszczenie do rozmów zwolenników bardzo różnie postrzegających reguły rozmowy. Media zdają się doskonale o tym wiedzieć, gdyż rozmowa ekspertów mogłaby przynieść jakieś wnioski, a przecież temat ma być żywy przynajmniej dwa tygodnie.

UBÓJ RYTUALNY
Debata o cierpieniu zwierząt czy humanitarnym zabijaniu weszła w fazę absurdu. Nawet cierpienie ludzi jest różne (próg odporności na ból jest bardzo indywidualny), więc zabieranie głosu w imieniu zwierząt wydaje się już całkowitą abstrakcją. Czy rozważania nad skalą cierpienia braci mniejszych mają sens, gdy każdy dociekliwy internetowy szperacz bez trudu odnajdzie filmy, na których uwieczniono śmierć pojmanych przez Czeczenów czy Talibów jeńców? Jak długo trwa śmierć człowieka, jakiego rodzaju reakcje jej towarzyszą – nie ma tu w ogóle miejsca na polemikę. Każda śmierć jest zła i okrutna. Dziwi brak refleksji nad przyczyną jej zadawania. Stwierdzenie „nie zabijajmy dla religii” jest bliższe sednu, ale nadal nie oddaje tego co najistotniejsze.

Jako Europejczycy, pomni naszej tragicznej historii postanowiliśmy odrzucać ideologie zawierające zachętę czy pochwałę okrucieństwa lub zabijania. Postanowiliśmy odrzucić każdy system, który takie postawy rozgrzesza uzasadniając konieczność ich stosowania działaniem w wyższej – zwykle dyskusyjnej – sprawie. Nie ważne jest więc czy okrucieństwo sugeruje islam, judaizm, jakakolwiek inna religia lub filozofia. Nie ważne jest jak wielka jest skala jednostkowego czy zbiorowego cierpienia. To okrucieństwo i zabijanie są złe jako zalecane składniki masowo szerzonych światopoglądów. Ubój wiejski, ubój w zwykłych zakładach przemysłu mięsnego, zabijanie karpia a nawet myślistwo, nie posiadają pierwiastka „uświęcenia zabijania”. „Zabijamy” dla przetrwania (pokarmu), „zabijamy” dla dla kontrolowania liczebności stad, „zabijamy” w imię tradycji, lecz zabijając nie piejemy z zachwytu, dumy, nie rozważamy jaka śmierć będzie bardziej podobała się bogom. W XXI w. NIE SKŁADAMY ŻYWYCH OFIAR!

Zastanawia to, że skoro ubój rytualny – czyli pozornie natchniony i pełen czci dla ofiarnego stworzenia – sprowadzono do zjawiska o charakterze przemysłowym (podobnego masowej produkcji pism świętych), to niechęć do ustępstw w kwestii sposobu zadawania śmierci wydaje się nieprzejednana. Sam ten fakt przesądza o tym, że to nie świętość, lecz właśnie okrucieństwo ma dla zwolenników rytualnego uboju znaczenie fundamentalne.

codex

Reklamy