są DOBRZY KSIĘŻA?

by romskey

Skoro zwierząt mówiących ludzkim głosem w Wigilię nie zaczynamy później traktować jak ludzi, to dlaczego niektórych księży za podobną jednorazową reakcję jesteśmy w stanie uznać za swoich, bronić własną piersią, mawiać „o… to jest ten przyzwoity ksiądz”? Przez szereg lat, za dobrych księży uznawałem kilku: znanego sobie młodego muzykującego człowieka w sutannie zamieszkałego w mojej dzielnicy, K.Wojtyłę, Twardowskiego, Życińskiego, Sowę, Bonieckiego, Tischnera, raz Nycza i podobnie potraktowałem Lemańskiego. Opamiętałem się. Przecież oni wszyscy nie są i nie będą moi a przynajmniej do czasu gdy nie zrzucą habitów.

Powszechna przychylność zbudowana na jednej czy dwóch wypowiedziach – choćby jak najbardziej słusznych – posiada ten defekt, że przy stu innych wypowiedziach (tego samego autorstwa) ta słuszność nieco cichnie i na pewno przez gardła nie przeszłyby słowa „dobry i mądry”. Katolicki ksiądz zawodowo zajmuje się umacnianiem fikcji i opartego na niej systemu władzy. Kościół to system feudalny, kastowy, autorytarny, niehumanitarny, antydemokratyczny, sprowadzający społeczeństwa do roli posłusznych baranów dowodzonych przez pasterza kaprala (istotę wyższą). Jednostka jest zerem nieposiadającym prawa samostanowienia, a jeżeli już mowa o wolnej woli to tylko tej w zakresie ograniczonym przez boga i władze kościelne (nie wiem, które ważniejsze).

Czy z uwagi na kilka sensownych i umiarkowanych jak na KRK racji które padły, należy przyjąć, że negatywna ocena duchowieństwa i szerzonych przez nie dyrdymałów jest niesprawiedliwa? W czasie wojny Polacy również dogadywali się z niektórymi Niemcami, ale czy owi Niemcy przestawali być przez to okupantami, wielbicielami fuhrera, narodowymi socjalistami czy rasistami? Można sądzić, że mieli jedynie gorsze dni robiąc coś przyzwoitego. Nawet w obszarze politycznej użyteczności, trudno zwiastować zmiany wewnątrz kościoła na skutek wypowiedzenia słów, które dla milionów cywilizowanych ludzi nie mają w sobie niczego wyjątkowego. Kolejne mniejsze zło? Jestem za zgodnym współistnieniem, jestem za tym, by każdy wierzył sobie w co tylko chce, ale wara mu od wierzeń drugiego człowieka. Kościół chce światopoglądowej okupacji oraz realnej władzy i co przyznaję z przykrością Hoser z Lemańskim idą w tym marszu ramię w ramię. Lemański to nie Snowden.

snow

Reklamy