MILCZENIE OWIEC

by romskey

Pisząc wczorajszą notkę doskonale zdawałem sobie sprawę z jej radykalnego wydźwięku, zdziwiłem się jednak bardzo utożsamieniu „moherowych ateuszy” z „katolickimi fanatykami”, które pojawiło się wśród komentarzy. Nie zaprzeczam, nawet zdarzało się mi stosować to porównanie, lecz tylko ślepiec nie jest w stanie dostrzec różnic kontekstów. Trzeba być niewidomym by nie odróżnić tego, kto w opisanych okolicznościach jest napastnikiem a kto ofiarą, kto mówi o zarazie a co jest zarazą. Czy piętnując instytucję odzierającą z godności swoich pracowników szczułem przeciw ludziom? Czy sugerując odrzucenie współpracy z organizacją, której dokonania są historią rodem z filmów grozy, robiłem to samo co kościół podżegający do rozliczania myślących nie po katolicku? Czy piętnując poddaństwo doświadczających zła w łonie kościoła i godzących się na nie, nie poddałem pod dyskusję poważnego problemu? Polska uświęcona poprawność może wyjść bokiem i tytuł dzisiejszego tekstu nie jest przypadkowy.

Wierzący najwyraźniej mają problem z dostrzeżeniem tego kto dokonuje rozliczeń w firmie KRK i w imię jakiego statutu, jakiego pokroju ludzie tworzą zarząd tej korporacji. Wierzący trwają w przeświadczeniu nierozerwalności trzech elementów: zboru wiernych, religii i firmy, więc każdą krytykę instytucjonalnego kościoła i jego administracji rozumieją jako atak na nich samych. Zgodnie z propagandą rodem z toruńskiej rozgłośni myślą „Jesteśmy kościołem więc musimy go bronić przed podłym atakiem”, choć niechętnie zastanawiają się nad tym, że w imię owej jedności powinni również czuć się współodpowiedzialni za kościelne mniej chlubne osiągnięcia i postawy.

Wielu realnych bohaterów zdających sobie sprawę z tego w jak obłudnym przedsięwzięciu uczestniczą, decydowało się powiedzieć prawdę. Ryzykowali własne bezpieczeństwo w imię lojalności wobec ludzkości i zasad. Wiedzieli, że poniosą surowe konsekwencje ale postępowali tak gdyż rozumieli, że ich dalsze funkcjonowanie w kościelnym systemie i współpraca z nim jest niemożliwa.
Jak długo katolik jest w stanie tolerować Michalika, Rydzyka i resztę siewców nienawiści i pogardy? To nie są szeregowi pracownicy, to są kościelne tuzy, „prokuratorzy” decydujący o tym, kto w kościele ma prawo i o czym mówić, być, decydują o stanowiskach.
Czy nikt już nie pamięta odejścia kilku redaktorów GW ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które stało się przybudówką ziejącej nienawiścią „polski smoleńskiej”? Czy trzeba szukać innych przykładów? Odejścia takie nie są kaprysem, tego rodzaju postawy są wyrazem HONORU i ODPOWIEDZIALNOŚCI. Kto ze strachu lub wygody firmuje swoją obecnością działalność szumowin na szczytach staje się milczącą owcą.

hL

Jeżeli nie jesteś w stanie zmienić systemu, który gwałci Twoje sumienie, opuść ten system. Jeżeli niegodziwi ludzie kościelnej władzy nazywają siebie katolikami, powiedz “nie jestem w takim razie katolikiem”. Nie wspieraj ich swoją obecnością i współuczestnictwem. Nie siłuj się z pociągowym koniem. Jeżeli masz taką możliwość odejdź. Pozostaw ich samym sobie. Nie bądź ich żywą tarczą.

Advertisements