ŚMIERĆ NOCY LETNIEJ

by romskey

Naprawdę, nigdy nie przeszkadzały mi upały. Wyobrażałem sobie różne rzeczy a konkretnie to, jak inni mają gorzej. Bar w Meksyku, blaszane klatki-skrzynie dla jeńców wystawiane w czasie wojny wietnamskiej w pełne słońce, opatuleni po uszy beduini pośród pustynnych piachów, dno Wielkiego Kanionu w samo południe – poczucie wysokiej temperatury znikało jak zawstydzone. Od kilku dni zdarza się mi jednak coś dziwnego. Pomimo znanych sobie zaklęć, nie mam ochoty ruszyć dupy nawet po to by spisać kilka zdań. Sjesta jakaś? Tematy liche? Niby jest jakaś kołomyja między PO a PiS związana z pakietem klimatycznym, tyle „że co”? Ma mnie to ponieść? Obudzić? W dupie mam. W dupie mam gotowość Kaczyńskiego do przejęcia władzy w lipcu a właściwie to codziennie od 6 lat (minimum). Snowden – jakiś punkt zaczepienia jest, bo czy człowiek przysięga służyć Pentagonowi czy narodowi? Wypadki pomijam.

Może wkurzycie się, może nie, ale w ubiegłym tygodniu za warte odnotowania uznałem dwie ujmujące w swej prostocie myśli.

Chomsky

„Podstawową zasadą współczesnego, państwowego kapitalizmu, jest to, że koszty i ryzyka są uspołeczniane do granic możliwości, podczas gdy zysk jest prywatyzowany”

– Noam Chomsky –

Walesa /…/wszystkie rewolucje mają punkty wspólne. Choćby spontaniczne zaangażowanie zwykłych ludzi. Ale też wszystkie rewolucje popełniają jeden błąd. Zawsze oddają wielkie zwycięstwo biurokratom i politykom. ./…/

– Lech Wałęsa –

Advertisements