DZIEŃ DOBRY ZŁO

by romskey

Internet a szczególnie „polityczny” wciąga. Łatwo wpaść w wir bieżących zdarzeń i raczej rzadko nachodzi nas refleksja nad tym, czym tak właściwie karmimy swoje myśli, czym nasiąkamy. Powódź, wypadek, morderstwo, zagrożenie, ewakuacja, zamach, proces, eksces, gwałt, marnotrawstwo i przekręt. Znałem osoby, które postanawiały przeciwstawić się temu nurtowi publikując wyłącznie informacje pozytywne, jednak ich teksty nie cieszyły się wzięciem. Czy nie odczuwamy zapotrzebowania na „dobro”? Myślę, że po prostu, trudno odwrócić uwagę widzów groźnego wypadku ofertą posłuchania muzyki. Pozytywne treści – o ile takie pojawiają się – bywają dla mediów jedynie chwilową odskocznią, wentylem. Akcentem dodanym w końcówce newsów i jak cały apokaliptyczny wcześniejszy przekaz, sprowadzonym do poziomu najprostszych emocji: błąd językowy na opakowaniu, narodziny pandy w chińskim zoo, 15 sekundowy występ performera w YT.

Strach jest bardziej magnetyczny. Przyciąga do miejsc, które o jego źródłach mówią. Gdy w czasach (niemal) zamierzchłych sprzedaż gazecie zapewniał trup na pierwszej stronie, to dziś możemy spokojnie sparafrazować stare powiedzonko i stwierdzić: „Nic tak nie ożywia wiadomości tv, jak masowe ludobójstwo w porannym wydaniu” (wieczorem powinno być już nowe). Jeden z byłych więźniów Auschwitz starający się przekazać młodym prawdę o obozie mówił: „zwykły człowiek potrafi wyobrazić sobie i przyjąć do wiadomości nagłą śmierć 10, 15 może 20 ludzi. Jednak gdy dowiaduje się o następującej w ciągu jednego dnia śmierci 10 tysięcy, to jego umysł nie jest w stanie tego ogarnąć”. Człowiek pozbawiony swojego jednostkowego znaczenia, staje się częścią szarej wielkiej masy. Pojawia się nieunikniona znieczulica, rezygnacja wobec niemożliwej do ogarnięcia umysłem skali. Nasz sprzeciw ulega metamorfozie. Pierwsze przestępstwo oburza, kolejne mniej a informacja o stu podana jednocześnie, najwyżej tylko przygnębi. Czy warto dziwić się frustracjom, poczuciu bezsilności, niemocy? Kim jest ów nieugięty i jeszcze walczący bloger lub publicysta ze znanej gazety wobec istnej nawały grozy i zniszczenia? „Kropla nie drąży tej skały”.

Bardzo pragnąłem by ten tekst przyniósł nieco optymizmu:) choć jak widać przy tym temacie to niemożliwe. Mam jednak nadzieję, że kilka powyższych zdań przyniesie Wam coś dobrego. Skopanie ogródka, wypad za miasto z rodziną czy wyjście ze znajomymi na piwo (lub mleko) dla wielu ludzi to świetna sprawa i co ważne a zarazem zaskakujące: świat nie wali się w czasie, w którym takim zajęciom oddajemy się:)
Miłego weekendu Wam i sobie Życzę:) Więcej pozytywu!:)

Advertisements