OKRUCIEŃSTWO W GENACH?

by romskey

Czy wzburzenie na cudze okrucieństwo może uczynić nas okrutnymi? Oczywiście. Nie tylko w sieci roi się od pokaźnych list najbardziej zwyrodniałych kar dla dewiatów mających na sumieniu cierpienia zwierząt lub ludzi. Tworzą je często całkiem spokojne jednostki. Dzieje się tak, gdyż zwykłym śmiertelnikom wydaje się, że w ramach zemsty okrucieństwo jest usprawiedliwione, choć czy torturowanie zaspokaja naszą potrzebę sprawiedliwości? Tylko chwilowo. Początkowo zadawanie cierpienia wydaje się nam uzasadnione, szczególnie wtedy gdy wcześniej sami, osoby bliskie lub osoby, z którymi łączy nas emocjonalna więź padły ofiarą okrutnych działań. Odpowiedzi o źródło satysfakcji z odwetowego, choćby dopiero planowanego sadyzmu można szukać w naszym dość prostym instynkcie. Chcąc ocalić własne życie lub sprzeciwić się zadawanemu bólowi, musimy pozbyć się wszelkich skrupułów by unicestwić zagrożenie i biochemiczna fabryka działająca w naszym organizmie daje nam taki komfort. Gorzej gdy buzujące hormony i enzymy przestają działać i przychodzi chwila refleksji nad dokonaniami. Czy spoglądając na swoje dzieła pojawi się pytanie o to czy sami staliśmy się sadystami? Czy zastanowimy się nad tym, czy zemsta na osobie upośledzonej psychicznie była właściwa? Czy zawsze mamy pewność, że dokonaliśmy sprawiedliwej zemsty na kimś kto szkodził nam z premedytacją (mógł szkodzić nieświadomie, np. urzędnicy)? Dlaczego, zbrodniarze, którzy wpadali w ręce policji wypowiadali niekiedy słowo „Nareszcie”? Sumienie dość często przypomina o swoim istnieniu.

Skoro okrucieństwo może wywołać okrucieństwo, to skąd bierze się to „pierwsze”, pozornie nieuzasadnione niczym? O problemie napisano tomy. Seryjni mordercy, gwałciciele, pedofile – w ogromnej części przypadków byli okrutnie traktowani w dzieciństwie i nie należy tu rozgraniczać okrucieństwa fizycznego od psychicznego. Osobnicy ci, biorą odwet za własną przeszłość. Okrucieństwo może być również skutkiem systemu co wykazał m.in. Philipe Zimbardo w „eksperymencie więziennym”. Podzielenie ludzi na lepszych i gorszych prowadzi do nie zawsze uświadomionego okrucieństwa ze strony lepszych wobec tych gorszych. Istnienie systemom zapewniają nierzadko autorytety, nakazujące dokonywanie okrutnych działań, usprawiedliwiający, rozgrzeszający, stwierdzający, że działania podejmowane są w wyższym celu. Kolejna przyczyna to słabość. Dlaczego dostrzeżona słabość jednych prowadzi do okrutnych zachowań drugich, silniejszych? Na to pytanie lepiej odpowiedzi nie znać. Odzywa się w nas instynkt nakazujący eliminować jednostki słabsze, niepełnowartościowe.

Okrucieństwo rozumiemy jako zadawanie bólu bez konkretnej przyczyny, choć warto zastanowić się czy istnieje jakakolwiek konkretna przyczyna zadawania bólu? Czy ból zmienia? Ból jedynie dyscyplinuje, ale wystarczy chwila w której dyscyplinujący strażnik zniknie, by poprawność wywołana bólem i strachem przed karą prysły jak mydlana bańka. Gdy nikt nie widzi, popełniamy wiele paskudnych rzeczy (internet dowodem). Bywamy okrutni z zazdrości, strachu, z poczucia misji, z chęci ukrycia własnych kompleksów, chciwości, z poczucia niesprawiedliwości, braku samorealizacji. Czy istnieją granice, których w krzywdzeniu innych nie można przekroczyć? Dotychczas ustalono, że taką granicą jest fizyczność drugiej osoby, dlatego tak wysoko rozwinęły się formy krzywdzenia psychicznego, wobec którego sądy są najczęściej bezradne. Okrucieństwo psychiczne stało się narzędziem osiągania przewagi nad rywalami w sporcie, polityce i innych dziedzinach, w których liczy się dający spore korzyści cel i tzw. skuteczność.

Czy osoby skazane za okrucieństwo, po odbyciu kary powinny być trwale izolowane od społeczeństwa? Czy nauczyciele, którzy dopuścili się okrutnych czynów na nieletnich ale ich wyroki zostały zatarte powinni tracić prawo wykonywania zawodu? Tu nasza logika musi skapitulować, gdyż nie istnieje podstawa prawna by taki przepis mógł zaistnieć. Pewien wyjątek stanowią przypadki działania w ramach recydywy, gdzie prawdopodobieństwo ponownego wkroczenia na ścieżkę bezprawia jest b. wysokie. Skazywanie kogoś za domniemanie tego, że może popełnić przestępstwo było od wieków narzędziem tyranów, którzy eliminowali w ten sposób tych którzy byli dla nich niewygodni. Życie straciły miliony niewinnych ludzi a pamięć o nich sprawiła, że karzemy tylko za czyn popełniony w chwili obowiązywania danego przepisu.

Przeciwdziałanie okrucieństwu rozpisano na pokolenia. Zakazano okrucieństwa wobec dzieci – by nie tworzyć ludzi okrutnych w przyszłości. Zakazano dyskryminacji by nie tworzyć podziałów na lepszych i gorszych. Zakazano istnienia systemów politycznych i religijnych, w których okrucieństwo jest wynoszone na piedestał. Niestety proces ten nie obywa się bez zgrzytów. Kościół katolicki dzieli ludzi na wierzących i niewierzących (lepszych i gorszych) a czym jest wiadomość o piekle dla 5-cio latka niechodzącego do kościoła wie tylko taki pięciolatek. To samo dzieje się w islamie. Przeciwdziałanie okrucieństwu oparto na eliminacji przyczyn, których jak widzicie jest dość sporo. Regulacje wciąż omijają media, sport, biznes, nawet gdy pojawiło się pojęcie „granic dopuszczalnej prowokacji”. Media i politycy szczują, poniżają, straszą i dzielą – w imię wielkich idei lub dla pieniędzy a w społeczeństwie emocje bywają silniejsze niż zakazy, reguły, rozum. Dość łatwo ulegamy nienawiści, chęci zemsty, potrzebom radykalnego rozwiązania problemów w obliczu różnych zagrożeń. Jednak możemy starać się panować nad sobą w chwilach, w których mamy ochotę krzywdzić innych. To staranie ma najprostszą pod Słońcem podstawę: w ten sposób odróżniamy się od prymitywnych bestii i zyskać możemy miano cywilizowanych istot. Nie pozostajemy bezbronni. Potrzeba krzywdzenia nie jest nieodzownym elementem uśmiercania czy zadawania bólu w „słusznej sprawie” np. w obronie. Różnica polega na tym, że wymierzając nawet surową karę nie powinniśmy odczuwać satysfakcji, nie piać z zachwytu ze śmierci innych, z ograniczania ich praw. Tylko wtedy można mówić o „wyższej konieczności”, gdy nasze czyny jedynie noszą znamiona okrutnych ale takimi nie są bo okrucieństwo nie jest intencją, nie przynosi satysfakcji, jest przykrą koniecznością, z której najlepiej korzystać jak najrzadziej.

leonardo2

Reklamy