GDY BĘDZIEMY SZWAJCARAMI

by romskey

Polak potrafi. Porzekadło o lataniu na drzwiach od stodoły kojarzymy z kreatywnością, zaradnością, gotowością mierzenia się z trudnymi wyzwaniami. To że „Polak potrafi” jest dla nas powodem do dumy. Nie mieć nic a zrobić coś – to wyczyn, wyczyn nieznany w świecie zachodu, gdzie o osiągnięciach wciąż decydują: praca, upór, wiedza a najlepiej hojny sponsor. W Polsce wystarczą pomysł i wiara: „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele i? – jakoś to będzie !„.

Pomimo wartych uwagi zastrzeżeń dotyczących sposobów rozdysponowywania funduszy, Polska zmienia się. Nie przypominamy już zapuszczonych błotnistych miasteczek wschodniej Europy. Warto tu jednak przytoczyć włoskiego polityka Massimo d’Angelio, który po zjednoczeniu Włoch w 1861 stwierdził: „Mamy Włochy, teraz trzeba nam stworzyć Włochów”. Z tworzeniem Polaków-Europejczyków idzie nam jak po grudzie.

JOW, referenda… wszystko jak najbardziej dla ludzi. Tylko czy najpierw należałoby stworzyć ludzi czy referenda? Rzucamy się na różne pomysły zakładając, że gdy coś udało się w Szwajcarii to wyjdzie i u nas. Proponujący rozwiązania zazwyczaj nie są w ciemię bici ale przyjmują jako pewnik to, że skoro oni rzecz pojmują to masowy konsument jest w stanie nadziejne rozwiązania przyswoić i wykorzystać. Powiedzieć „głupi naród” – byłoby błędem, po prostu inaczej do tego wszystkiego podchodzimy, inaczej mentalnie. Kolejny raz spoglądamy w kierunku drzwi od stodoły i myślimy „jakoś to będzie”, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że „jakoś” może nie całkiem być zgodne z naszymi zamysłami. Gdy przeciętny Polak nie zna prawa, ba! swoich praw, wie o ekonomii tyle co uczeń podstawówki, nazwy ideologii kojarzy z rozkładem siedzeń w sejmie, to co u licha może zbudować? O jakiej polityce może zdecydować? Możemy referendami nadawać tytuły naukowe.

Brakuje przy wielu proponowanych rozwiązaniach refleksji nad tym, kto z światłych zdobyczy demokracji będzie korzystał. Owszem, możemy realizować się za sprawą prób i błędów, uczyć się potykając – ale czy mamy na to czas, zdrowie i cierpliwość? Czy możemy pozwolić sobie na ryzyko? Czy stać nas na nie? Nie zbudowaliśmy jeszcze demokracji a już krzyczymy, że jest zła. Jest zła, ma sporo wad – to fakt, ale jesteśmy dopiero na początku drogi gdy wielu chce już rezygnować, bo miało być „za chwilę”. Korzystając z demokratycznych metod wielu z nas chce zbudować państwo kościelne, totalitarne czy zastąpić ideę państwa anarchią. To trochę nieuczciwe. Czy Polacy chcą umacniać demokrację za sprawą demokratycznych metod czy może dostrzegli w demokracji luki, które można narzędziowo wykorzystać do budowy czegoś zupełnie innego, do jej zniszczenia? Co przeciętny Polak wie o mechanizmach funkcjonowania społeczeństwa? Czy jest skłonny do przeanalizowania tego, kto okazuje się najsilniejszym graczem gdy naród w pospolitym ruszeniu odzyskuje wolność i czy jest to gracz oczekiwany? Czy zdajemy sobie sprawę z mechanizmów kształtowania opinii publicznej?

Głupcy mogą stworzyć demokrację głupców – czy taka będzie nadal demokracją? Demokracja to władza obywateli, bo władza ludu to najczęściej lincz. Jaka jest różnica między ludem a obywatelem? Gdy będziemy „Szwajcarami” łatwiej przyjdzie nam na to pytanie odpowiedzieć. Doskonale rozumiem to, że nie jest tak jakbyśmy sobie tego życzyli i powyższy tekst niemal utrwala stan obecny, ale może być gorzej – czy nie warto wziąć tego pod uwagę? Dlaczego ucząc się obsługi pilota do telewizora nie lubimy zaglądać do instrukcji obsługi?

swiss_flag_TiltShiftGenerator

Advertisements