CZY TUSK JEST KRĘTACZEM

by romskey

Polityka medialna przestała mnie interesować głównie z powodu, który celnie ujął za czasów swojej prezydentury L.Wałęsa prosząc obrażonego B.Geremka o powrót do grona doradców. B.Geremek opierał się: „…po tym co naopowiadałeś ludziom?” – na co ówczesny prezydent odparł: „A co tam ludzie? Za dwa dni zapomną.”*. Geremek wrócił a ludzie zapomnieli. Tak już jest, że gdyby rodacy twardo trzymali się swoich ocen, to sondaże nie przypominałyby warunków żeglugowych w trakcie sztormu.

Janusz Palikot napisał w portalu „na temat” głęboki esej następującej treści:
Tusk jest krętaczem, oszustem.
Jest małym krętaczem.
Tusk jest zgrany.
Jest krętaczem.

Wpis został przyjęty przez komentatorów w adekwatny sposób: „bluzgi Palikota”, „kompromitacja partyjki (RP)” itd. itp. Ja natomiast, jako człek dociekliwy, odczułem brak choćby szczątkowego uzasadnienia. Owszem, przypomniałem sobie, że lider RP coś tam kiedyś uzasadniał, tyle że nie posługując się plastikowym penisem lub świńskim łbem sprawił, że nic mi w głowie nie zostało.

Nie wymaga nad-inteligencji dostrzeżenie tego, że „ataki na Palikota i RP” są odpowiedzią na jego „ataki na Tuska i PO”. Wszelkie poważne argumenty obu stron trzeba analizować czego lud nie lubi, więc lepiej oceniać formę. Jak większość przedstawicieli gatunku, D.Tusk minął się kilka razy z prawdą, z prawdą minął się kilka razy J.Palikot, powstaje jednak pytanie: jaka liczba kłamstw może przesądzić o tym, że nazwanie kogoś per „krętacz” stanie się uzasadnione i pożądane? O dziwo odpowiedź nie jest skomplikowana, gdyż to zależy od lubienia: np. Kaczyński może skłamać raz i zyskać wiekuiste miano „cynicznego szubrawego łgarza”, natomiast gdy kocopoły opowiadać będzie ktoś w PO, to od ‚machania ręką’ mogą zmęczyć się wyborcom PO (także publicystom) nadgarstki.

Obszar „public relations” osiągnął tak wysoki poziom dewiacji, że nawet nie mam ochoty zastanawiać się nad tym jaki ukryty i dalekosiężny cel wyznaczył sobie J.Palikot godząc okrutnie w premiera w taki a nie inny sposób. Być może po prostu wstał lewą nogą, „połknął leki, lecz nadal czuł, że ktoś musi dzisiaj zginąć”? Domyślam się, że chodzi o sprawę obietnic i autorstwa projektów związanych z dotowaniem partii z budżetu, do czego pozwoliłem sobie niedawno nawiązać ukazując nie tylko to, jak rzecz wygląda od strony technologicznej ale i komu owa technologia służy (niezależnie czy partie są dotowane czy nie). Hasło jest populistyczne a proponowane rozwiązania pozorne, dlatego nie będę poświęcał im czasu, pozostanę przy krętactwie Tuska.

Żal do J.Palikota mam nie o to, że wytknął lecz o to, że nie uzasadnił (kolejny raz zresztą). Przedstawiając równie krótkie uzasadnienie pomógłby co wnikliwszym ustalić czy ma słuszność czy nie. W przytoczonej formie rzecz wygląda koślawo, bo wywnioskować można tyle, że D.Tusk takim urodził się i kręci mówiąc nawet „Dzień Dobry”. Choć z drugiej strony, wielka polityka w wydaniu masowym nie na tym polega.

palikot_tusk_sejm_pap
(fot:PAP)

*cytaty z pamięci, na podst. filmu „Bilans dwóch dekad”

Advertisements